piątek, 21 listopada 2014

BABY BLUES

Jeżeli jesteś dopiero w ciąży i podejmujesz najważniejsze życiowe decyzje, rób to
z rozwagą, hormony w Twoim ciele buzują na całego. Zawsze możesz o swojej sytuacji porozmawiać z Rodziną i Przyjaciółmi, ale pamiętaj, że to Twoje życie i Ty powinnaś o nim zadecydować. Inni nie mogą mieć na nie wpływu. W tym miejscu mogę podziękować moim najbliższym (Rodzina i Przyjaciele), że na mnie nie wpływali, po prostu byli kiedy ich potrzebowałam. Proces podejmowania decyzji jest trudny i złożony, czasem warto
w momencie gdy jesteś wyciszona i spokojna wziąć kartkę i długopis i spokojnie napisać "za i przeciw". To pomaga i wbrew pozorom działa. Gdy potem popatrzysz na tę kartkę będziesz bardziej obiektywna. 

Pamiętaj, że wychowując dziecko solo wcale nie musisz być skazana na samotność, zadbaj więc o dobre relacje z Rodziną i otocz się takimi Przyjaciółmi, którzy wiedzą, że teraz będziesz potrzebowała na nich liczyć. Nie muszą to być dziesiątki ludzi, wystarczą tak naprawdę 2-4 osoby, ale sprawdzone.
Fot. z albumu rodzinnego

Gdy pojechałam do szpitala (prawie sama się do niego odwiozłam, bo w mieście na miejscu podjechałam po Przyjaciela, by jechał ze mną, ale po to by zabrał auto, by nie stało pod szpitalem kilka dni) byłam już odpowiednio psychicznie przygotowana. Jestem dojrzałą Mamą, mam trochę lat na karku, być może to pomogło mi spokojnie przejść czas narodzin Alana. Przed porodem zdążyłam wszystko sobie w głowie poukładać. Stawiłam się zatem w szpitalu mocna i skupiona. Nie chciałam by mnie odwiedzano, mimo to kilka osób się przewinęło. W sumie teraz jeżeli mogę doradzić, to warto by ktoś był po porodzie, gdy już macie przy sobie dziecko, bo czasem po prostu jeszcze sił brakuje by dokonać prostych czynności takich jak przewijanie, odstawianie dziecka. Śmieją się ze mnie, że przeszłam 2 w 1, czyli kilkanaście godzin rodziłam,
a w efekcie zakończyło się wszystko cesarką. Tu kolejna wskazówka dla tzw. pierworódek jak to je fachowo nazywają: po cesarce pierwszy tydzień to ogromny ból który towarzyszy przy wszelkich ruchach, nawet przewracanie z boku na bok to bardzo duży wysiłek. Zatem jeżeli będziesz Singiel Mamą, na dodatek samotnie mieszkającą, to koniecznie przynajmniej na pierwsze 2 tygodnie po porodzie warto poprosić, by ktoś się do Was wprowadził. Jesteśmy silne, to fakt, ale bez przesady! Nie musimy udawać siłaczek, na pokazanie niezależności jeszcze przyjdzie czas. Ja mam to szczęście, że mieszkam z moją Mamą, więc choć wszystko przy Alanie starałam się robić sama (tak jest do tej pory), to nie musiałam się wtedy przynajmniej martwić o jedzenie, gotowanie, pranie. Mogłam i do tej pory mogę spokojnie iść się wykąpać, bo wiem, że ma się kto wówczas zająć Alankiem. Ale wracając do tematu, pamiętam jak koło 6-7 nocy po porodzie nie wytrzymałam (fizycznie). Alan wówczas jeszcze dużo popłakiwał, uczyliśmy się siebie nawzajem i czasem górą był on, a czasem ja, a czasem była pełna symbioza. Tej nocy niestety co chwilę się budził
i płakał, w pewnym momencie poczułam, że odlatuję. Nie ma się czego wstydzić, trzeba jednak umieć w tak krytycznej sytuacji prosić o pomoc. Poprosiłam Mamę by zajęła się wnukiem choć na kwadrans, bo muszę się zdrzemnąć. Ta drzemka trwała godzinę, ale była niesamowicie krzepiąca. 

Pamiętam też, że przez pierwsze dwa tygodnie noc i dzień nie miały dla mnie znaczenia. Alan domagał się jedzenia co 2-3h, przy każdym posiłku była zmiana pieluchy, a potem próba zaśnięcia, która zwykle kończyła się fiaskiem i tak w kółko. U nas dodatkowo przewinęło się od samego początku mnóstwo bliskich znajomych, którzy koniecznie chcieli nas odwiedzić, wbrew pozorom i obiegowej opinii dla mnie to było miłe. Alan zyskał zapas pieluszek i cukru (temat prezentów poruszę w jednym z kolejnych postów), a ja wiedziałam, że mam wiele osób, które nam dobrze życzą. Być może ta życzliwość i zainteresowanie ze strony Przyjaciół i Rodziny umocniła mnie w tym, że dobrze robię i że dam radę. Być może gdyby również nie odpowiednie przygotowania przed porodem to dopadł by mnie słynny Baby Blues. Mnie się udało! Do tej pory od momentu gdy się dowiedziałam o ciąży (mimo wszystko)udało mi się zachować pogodę ducha i wiarę w lepszą przyszłość. Tego i Wam życzę. I pamiętajcie, że nie musimy być siłaczkami, możemy mieć trudniejsze chwile, ale
w kontakcie z naszym dzieckiem starajmy się zawsze zachować dobry nastrój - bo to potem zaprocentuje. No i nie dajcie się Baby Bluesowi - ten ponoć według statystyk dotyka blisko 80 % Matek, tym bardziej nie dajcie się depresji poporodowej. W razie potrzeby dajcie sobie pomóc. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz