środa, 19 listopada 2014

CIASTECZKOWE PRAGNIENIA

Zazdroszczę wszystkim kobietom, które nie mają problemu z wagą ciała. Szczególnie Matkom, które w kilka tygodni wracają do sylwetki sprzed ciąży, albo nawet jeszcze bardziej chudną przy okazji karmienia dziecka. Ja niestety tak nie mam. Jako Matka Polka już 11 miesiąc karmię mojego Synka piersią, wszyscy mi mówili, że dzięki temu szybko schudnę,
a u mnie klapa! Totalna klapa, bo waga stanęła mi w miejscu i ruszyć się nie chce, a do figury sprzed ciąży to jeszcze jakieś 8 kg za dużo. Codziennie mam więc wyrzuty sumienia, ale też codziennie sięgam po kolejną porcję ciasteczek - jakichkolwiek, ważne żeby były. Dobrze, że już mogę słodyczami żonglować, bo przez pierwsze 4 miesiące po urodzeniu Alana, to tylko ciasto drożdżowe mnie ratowało. Przed ciążą słodycze nie były dla mnie rarytasem, niestety to się zmieniło i trwa do tego dnia. No i jak to rasowa kobieta wmawiam sobie, że zacznę dietę gdy.... w moim przypadku gdy przestanę karmić piersią. To jasne jak to słońce na niebie, bo przecież dzięki słodyczom Alan pije zapewne całkiem smaczne słodkawe mleko.
Fot. z albumu rodzinnego

W sumie nawet gdzieś kiedyś wyczytałam coś takiego, że Maluszek w łonie mamy już od 10-tego tygodnia życia połyka wody płodowe, o tym wie prawie każda przyszła Mama wertująca informacje w sieci. Ważne jest jednak, że wody te mają smak
i zapach, który przenika ze zjedzonych potraw. Na początku naszemu Maluszkowi wszystko jedno jaki mają smak, ale gdy
w 21-wszym tygodniu wykształcą się u niego kubki smakowe, to wówczas nasze Maleństwo rozpoznaje i zapamiętuje ich smak i zapach. No i naukowcy dowiedli, że chętniej i więcej połykają wód po zjedzeniu słodkich potraw. Oczywiście znowu to przełożyłam na swoje i... teraz twierdzę, że mleko którym karmię Alanka też jest smaczniejsze jak się ciasteczek najem. Każda wymówka jest dobra, ale czego się nie robi dla dziecka ;)

Wpadłam na pomysł na zakupach, że będę od dziś kupować ciastka, które mi mniej smakują, może tym sposobem nieco ograniczę swoją ochotę na małe co nieco, tylko czy Alan będzie z tego zadowolony? No i czy ja zaspokoję tym sposobem swoje ciasteczkowe pragnienia? Powiedzcie mi, czy to kiedyś minie, czy już do końca życia jestem skazana na słodycze?

2 komentarze:

  1. O rany a myślałam,że tylko ja tak mam ;). W ciąży nie mogłam jeść słodyczy (cukrzyca ciążowa) no i miałam odpowiednią dietę. Skutek był między innymi taki, że chudłam w czasie ciąży (inna sprawa,że Młody jest hipotrofikiem). No ale dzień przed porodem ,,dostałam pozwolenie" , by najeść się słodkiego. I tak zostało... Nie ma dnia bez ciasteczek, cukierków albo ciasta. Tak, tak przejdę na dietę, kiedy przestanę karmić piersią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż karmię, więc nadal sobie wmawiam, że jem po to by Alan miał słodsze i tym samym pyszniejsze mleko :-) Milka jak się cieszę, że mnie pokrzepiłaś swoim wpisem o objadaniu się ciasteczkami. Póki co możemy sobie wmawiać, że to przez karmienie :)

      Usuń