wtorek, 18 listopada 2014

JESTEM NADOPIEKUŃCZA

Zacznijmy od tytułu: JESTEM NADOPIEKUŃCZA w pierwszej wersji postawiłam na końcu znak zapytania, a czy nie powinnam postawić kropki? Dwa różne znaki interpunkcyjne,
a wydźwięk od razu jest zupełnie inny. Jedno to pytanie, które miałoby mnie umocnić w tym, że jestem raczej normalna, a drugie to stwierdzenie, że jednak mogę mieć z tym problem. Zostawiłam więc tytuł bez znaków interpunkcyjnych. Może jednak uda mi się ustalić, który
z tych znaków postawić. Tyle tytułem wstępu.



Fot. Aga Krzywoń
Jesteś rodzicem? Wpadłaś lub wpadłeś w pułapkę nadopiekuńczości? Najczęściej jest to domeną Matek, ale oczywiście to wyjątek czyni regułę. Wydaje mi się jednak, że Matki, które samotnie wychowują swoje pociechy mają ku temu największe tendencje. Zapytacie dlaczego, bo po pierwsze są z Wenus i to już je czyni bardziej narażonymi na ten proces. Po drugie często całą swoją uwagę i miłość skupiają na swoim dziecku lub dzieciach, no bo nie ma partnera. Jeżeli jesteś Matką to zadaj sobie pytanie jaka jesteś? Teraz gdy Alan jeszcze nie jest samodzielny, ma niespełna 11 miesięcy strzegę go jak oka w głowie. Gdy zostawiam go pod opieką Babci, lub Przyjaciół to staram się jak najszybciej wrócić, by wiedzieć, że nie płacze, że nie jest mu źle. Muszę jednak pamiętać by nie uzależnić od siebie dziecka, bo w momencie gdy nadejdzie pora powrotu do pracy (koniec lutego 2015 r.), to i ja i on przeżyjemy traumę, a tego przecież nie chcemy.

Poczytałam znowu co nieco w "mądrych" publikacjach, a właściwie nawinęło mi się to wczoraj, bo to ciąg dalszy teorii przywiązania o której pisałam poprzednio. Jest coś takiego jak PRZYWIĄZANIE UFNE (szczegóły znajdziecie TU ) – "dziecko uspokaja się po powrocie matki, w sytuacji stresowej szuka wsparcie i pociechy u innych, matka jest dla dziecka „bezpieczna bazą”, ma zdolność odzwierciedlania stanów dziecka, ma zdolność mentalizacji co sprzyja prawidłowemu rozwojowi dziecka. Matki dzieci ufnie przywiązanych szybko reagują na ich płacz, często patrzą, uśmiechają się więcej do nich mówią , oferują emocjonalny, radosny holding. Dziecko przeżywa siebie jako godne miłości i uwagi, może liczyć na innych, prosić o pomoc w potrzebie, przenosi te zasady na wszystkie inne związki. Oznakami ufnego przywiązania w dorosłym życiu jest „kompetencja autobiograficzna” i zdolność do płynnej narracji, większa kontrola ego i większa odporność psychiczna. W badaniu Ainsworth przeprowadzonym w Baltimore 66% dzieci było przywiązanych ufnie".

Polecam cały artykuł, to tylko niewielki fragment, ale to znowu coś co mi zapadło w pamięć i przykuło moją uwagę. Cieszę się, że zawsze szybko reaguję na płacz Alanka, a właściwie nie dopuszczam do płaczu, bo gdy już tylko ma ochotę to jestem obok. Potrafię z nim szybko nawiązać kontakt, żyjemy w wielkiej symbiozie. Im jest starszy tym częściej staram się by przebywał z innymi, ale gdy jestem obok to czuję, że faktycznie traktuje mnie jako swoją "bezpieczną bazę". Coś w tym jest. Mimo wszystko, żeby nie zwariować, jeżeli macie takiego maluszka, to starajcie się go wypuszczać między ludzi. Pamiętajcie jednak, że gdy taki malec znajdzie się w nowym otoczeniu lub wśród nowych osób też potrzebuje chwili na oswojenie się z nową sytuacją, branie go na siłę z moich ramion nie przyniesie dobrego skutku, jeżeli jednak dacie mu trochę czasu, to będę dla niego "bezpieczną bazą" do której w odpowiednim momencie powróci.

Ps. Nie postawię ani kropki, ani pytajnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz