piątek, 28 listopada 2014

STOSY PREZENTÓW

Fot. z albumu rodzinnego
Ja i Alan to chyba jesteśmy
w czepku urodzeni. Po jego przyjściu na świat odwiedzali nas znajomi przez kilka miesięcy
(z tak zwaną pierwszą wizytą
u niemowlaka).  Ja osobiście nigdy tego nie praktykowałam, więc niesamowite uczucia wzbudziły we mnie te "pielgrzymki". Zauważyłam jedną zależność, że oczywiście wpadają moi bliscy znajomi
i rodzina, ale też koleżanki
z którymi miałam ostatnio słabszy kontakt, ale które są mamami, no bo te już na własnej skórze się przekonały, że to dosyć fajna tradycja. Dzięki tym wizytom miałam spory zapas cukru (jak się okazało w naszym rejonie panuje tradycja, że do dziecka trzeba iść z kilogramem cukru, by życie miało słodkie), trochę pieniędzy (to też tradycja, że pod poduszeczkę trzeba wsadzić symboliczne 10-20 zł), stosy pieluszek
i chusteczek.
Kochani dziękuję Wam bardzo, bo wszystko się przydało, nawet cukier zużyłam latem do śliwek. Najważniejszy jest jednak fakt, że być może dzięki temu nie miałam problemów emocjonalnych typu Baby Blues, bo tyle osób wykazywało zainteresowanie nami, że nie było kiedy wpadać w zadumę. O depresji też nie wspomnę, bo szerokim łukiem nas ominęła. Jedno jest pewne, że odwiedzający mnie wówczas przyjaciele bardzo emocjonalnie mi pomogli. Jeżeli jesteście na początku swojego macierzyństwa, nie macie partnera, który powinien o Was dbać, to dajcie sobie pomóc. Czasem trudno się przełamać, ale nie zamykajcie się w czterech ścianach, bo w takiej sytuacji tylko krok może Was wtedy dzielić od depresji. Zadbajcie jedynie o to, by do dziecka nie zbliżały się osoby chore, zakatarzone.

No to teraz trochę wskazówek i porad, z jakim prezentem według mnie można śmiało udać się z pierwszą wizytą do świeżo upieczonej Mamy. Dla niektórych może wydać się to nudne, więc spokojnie kolejny dłuuuuugi akapit możecie pominąć.

Wkrótce wybieram się do koleżanki, która tak jak ja samotnie wychowuje swojego synka, niedawno urodziła i to będzie moja pierwsza wizyta u niej, więc będę musiała się do niej starannie przygotować. Jeżeli nie wiecie co kupić niemowlakowi, zadzwońcie do jego Mamy i zapytajcie. Jeżeli ona ze skromności odpowie, że nic nie potrzebują, to zapytaj o rozmiar
i markę pieluszek jakie kupić (po co jej kolejna paczka tzw. dwójek - skoro dziecko zaraz
z nich wyrośnie). Jeżeli wybieracie się grupą to może warto zainwestować w jakiś sprzęt typu: leżaczek - bujaczek (mój Alan do tej pory go kilka razy dziennie używa), czy w matę edukacyjną (najfajniejsze są te gdzie dodatkowo można włączyć muzykę i coś się świeci), pałąk do wózeczka, czy karuzela do łóżeczka, tylko przed ewentualnym zakupem upewnijcie się, że takich sprzętów nie posiadają. Jeżeli chcecie kupić ubranka, to nie
w rozmiarze 56 cm. Małe ubranka zapewne już od dawna są zakupione, my osobiście najbardziej się cieszyliśmy z rozmiarów typu 74 do 90. Dziecko tak szybko rośnie, że potem trudno nadążyć z ubrankami. Oczywiście wybór należy do Was pamiętajcie jednak, że lepiej kupić coś co się przyda w przyszłości, niż coś co będzie używane przez kilka dni, albo nigdy.

Nie wiem jak u Was, ale u nas wśród moich przyjaciółek, które są mamami istnieje też tradycja pożyczania lub przekazywania ubranek. Przekonałam się o tym osobiście, to super sprawa! Kupowanie ubranek dla niemowlaczka w których pochodzi miesiąc, góra dwa to spory wydatek, jeżeli ktoś Wam chce podarować takie ubranka to warto z takiej propozycji skorzystać, dużo mniej będziecie musiały kupić,
a pieniądze zawsze się przydadzą. Chodzik i kojec kupowałam już sama, ale nie w sklepie, a w sieci, bo takie sprzęty wcale nie muszą być nowe, a używane po innych dzieciach są znacznie tańsze, potem ja je odsprzedam :) Jak się wyszuka dobrą okazję, to można naprawdę ładne rzeczy kupić, które ułatwią Wam wychowanie dziecka. No i tu się muszę pochwalić 9 dni temu zakupiłam chodzik i nareszcie dziś Alan sam zrobił pierwsze kroki do przodu w chodziku, bo przedtem jeździł tylko wspak.
Ależ się dziś rozpisałam, mam nadzieję, że niektórym ten mały poradnik przypadnie do gustu i się przyda :-)))



2 komentarze:

  1. Goście z prezentami dla Malucha są jak najbardziej mile widziani ;) Ale z cukrem na prezent pierwszy raz się spotkałam. E. dostał ciuszki, kasę od wujków i babć, pieluchy, chusteczki a od mojej przyjaciółki woreczek z wyszytym jego imieniem ;) (oryginalny i z sercem ). U nas nawet rozmiar 56 był mile widziany (Młody urodził się mając 50 cm.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Alan ma teraz 15 miesięcy, ale nadal bardzo się cieszę gdy dostaje ubranka po starszych kolegach. Dziecko tak szybko rośnie, ze czasem trudno nadążyć. A jeżeli chodzi o cukier, to mogę Ci Milka podesłać kilogram, niech Twoje Maleństwo również ma słodkie życie :-) lepiej późno niż wcale.

      Usuń