środa, 26 listopada 2014

TOWAR WYBRAKOWANY

Fot. http://pieluchyiszpilki.blog.pl/
Na jakim etapie swojego życia jesteś? Czy wszystko jest już poukładane? Jeżeli tak to gratuluję, jeżeli nie to działaj i nie oglądaj się na innych, rób swoje. Wczoraj wspominałam, że dziś wybieram się na kolejne spotkanie w ramach Freedomowni. Byłam
i znowu jestem pozytywnie naładowana, albo jeżeli można powiedzieć przeładowana pozytywnymi emocjami. Nastawiona byłam nieco sceptycznie na wykład Alexa Barszczewskiego, ale przekonał mnie do siebie. Jak to powiedział... że... jest nauczycielem języka polskiego i dosłownie, i w przenośni, bo uczył nas między innymi dialogu, jak rozmawiać, by przekonać do siebie. Pokazał jednak też, że jest bardzo pozytywnie nastawiony do ludzi, że warto od siebie dawać, bo potem to dobro do nas powraca. Tak jakbym słyszała siebie, w sumie kilka dni temu właśnie o tym pisałam. W pamięć zapadły mi również słowa: "Lepszy bolesny koniec, niż ból bez końca" - to niemieckie powiedzenie, które nam przytoczył. No i pomyślałam, że to coś o mnie. Było małżeństwo, ale się zbyło (tego nie żałuję), pojawił się inny Mężczyzna, ale też nie wyszło - może to ze mną jest coś nie tak? Jeżeli miałabym jeszcze raz podejmować decyzje, to zrobiłabym tak samo. Nawet bardzo bolesne końce są znacznie lepsze niżbym miała ciągnąć coś, co mi będzie przynosiło wiecznie ból. Mam prawo być szczęśliwa, mam obowiązek zapewnić szczęście mojemu Synowi. Dodam jednak, że każda z tych trudnych decyzji, to wiele nieprzespanych nocy i godziny przemyśleń.
Przyznam, że ostatnio z ciekawości odezwałam się do nieznajomego, który w necie ogłaszał się, że koniecznie chce poznać w celach matrymonialnych kobietę z małym dzieckiem. Zaintrygowało mnie to, stwierdziłam, a co tam, odezwę się. Gdy mi odpisał na maila zapytałam Go dlaczego zainteresowany jest związkiem z kobietą z dzieckiem? Odpisał krótko, że takim kobietom również należy się szansa. O wybawicielu drogi! - tak sobie
w duchu pomyślałam, ale nic bardziej mylnego, podziękowałam mu za odpowiedź
i powiedziałam, że nie czuję się nieszczęśliwą, żeby ktoś mi musiał dawać szansę. Cóż ciekawość zaspokoiłam. Nigdy więcej takich akcji nie zrobię!  Mogłabym się tutaj trochę rozpisać, ale rozmawiałam z Przyjaciółką o tym incydencie (nomen omen również Singiel Mamą) i ona na to, że też miała taki przypadek i w sumie nawet to opisała w swoim blogu. Polecam Wam zatem wielce ciekawy post autorstwa agitacji o tytule TOWAR WYBRAKOWANY. Niewątpliwie po mistrzowsku opisała to co ja bym Wam chciała przekazać. Polecam przy okazji jej blog o nazwie PIELUCHY I SZPILKI. Agitacja pozdrawiam!

Ps. Mam nadzieję, że przeczytaliście z wielkim zainteresowaniem wpis agitacji. Jeżeli tak to zapewne jej dusza detektywa i literackie umiejętności wprowadziły Was w dobry nastrój. Agitacja wracaj do pisania bloga!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz