niedziela, 30 listopada 2014

ZALEGŁOŚCI

Pamiętacie tę piosenkę zespołu HEY, za moich czasów młodości była jednym z hitów:
Herbata stygnie zapada mrok
A pod piórem ciągle nic.
Obowiązek obowiązkiem jest
Piosenka musi posiadać tekst
Gdyby chociaż mucha zjawiła się
Mogłabym ją zabić a później to opisać

No i moja mucha się zjawiła, właściwie niespodziewanie przeglądając sieć i jeden z zaprzyjaźnionych portali, znalazłam to czego dziś szukałam. Tematu innego, lifestylowego (nie, nie nie.... nie będzie o pieniądzachi sexie), takiego który mnie zmobilizuje do dalszego działania.
Otóż: Jak sobie radzić z zaległościami? Właśnie dlatego tam zajrzałam, bo sobie zaległości nie chcę narobić i by zgodnie z moją koncepcją i plan póki mam w sobie wielki zapał i entuzjazm pisać, pisać, pisać i pisać. Przy okazji polecam cały portal  twojarownowaga.pl . Wracając jednak do tematu, już dziś po całym dniu, miałam ochotę z kolejną szklanką mleka rozsiąść się wygodnie na kanapie, po to by spokojnie obejrzeć coś w TV. Alan zasnął więc to taka chwila dla mnie. Niestety, a może stety komputer ostatnio bardzo mnie przyciąga. Na szczęście kilka osób znowu przesłało mi trochę komplementów, a ja jak typowa rasowa kobieta jestem na nie bardzo łasa. Zatem do dzieła, trzeba pisać, bo inaczej będę musiała korzystać z poradników zamieszczanych w sieci, bo się zaległości narobią.
Perfekcyjną Panią domu nie jestem, wręcz przeciwnie, a święta tuż tuż. Jutro już mamy pierwszy dzień grudnia, więc wszędzie gdzie się ruszymy usłyszymy nieśmiertelny Wham! "Last Christmas". Co zrobić by zdążyć ze wszystkim na czas? Nie odkładać na ostatnią chwilę. Dziś boje Bratanice przyniosły mi pierniczki na choinkę (jak co roku) jak one to robią, że zawsze o wszystkim pomyślą na długo przed? Czyżbym jednak musiała zastosować się do poradnika? Więc jak to było? Najpierw robimy listę zaległości, a potem ostrą selekcję i ustalamy priorytety. Następnie wpisujemy w kalendarz i do dzieła. Na jutro już mam notkę wpisaną (o tym było w poprzednim poście), jutro mycie podłóg, bo nie zdążyłam w sobotę, szkoda, że to mycie do świąt nie wytrzyma.  Priorytet na grudzień mam jeden, pierwsze urodziny Alana. Trzeba będzie się sprężyć i zrobić to tak by było co wspominać. Przyznam, że zainspirowała mnie Przyjaciółka, która jest Mamą dwóch cudownych dziewczynek. Na swoim blogu opisała przygotowania do urodzin młodszej córeczki. Byłam pod wrażenia, jak się chce, to z niczego cuda można zrobić. Zresztą zerknijcie sami na jej blog o nazwie: DWÓJKA DO PARY odsyłam Was dokładnie do wpisu o urodzinach. Teraz tylko muszę ustalić motyw przewodni, czyżby mieli mi w tym pomóc przyjaciele z siedmiomilowego lasu? Alan, Kubusia Puchatka uwielbia, tylko czy za zrobienie urodzin w ich gronie nie będę ścigana z urzędu.... w Tuszynie?

Tym razem zdążyłam przed północą? Tak :-))) I znowu statystyka się zgadza 1 post dziennie, może w tym postanowieniu wytrwam do końca grudnia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz