piątek, 12 grudnia 2014

KAWA I SZPILKI

Fot. z albumu rodzinnego
Wiem, wiem... miałam dziś kupić farbę do pomalowania półeczki, ale się nie udało. Byłam już blisko zakupu, ale czasu zabrakło na wejście do odpowiedniego sklepu. Za to wypiłam dziś pyszną mleczną kawę w miłym towarzystwie, na dodatek bez towarzystwa Alanka.
No cóż Singiel Mamie też należy się wychodne od czasu do czasu. Z tej okazji zamiast obuwia na płaskiej podeszwie założyłam kozaki na szpilce. Spotkanie biznesowo - towarzyskie udało się i to bardzo (być może to tylko moje odczucie, nie wiem jak druga strona owego spotkania). Dobry nastrój więc mnie nie opuszcza, akumulatory naładowane, zatem mogę działać dalej. Mam nadzieję, że nigdy nie wyląduję w szufladce z napisem: zahukana mama. W styczniu jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli to Alan zacznie chodzić do żłobka. Łatwo pewnie nie będzie, ale muszę go trochę spuścić ze smyczy, bo mi "mami synek" wyrośnie. Póki co jest bardzo za mną, no ale nie ma się czemu dziwić. Pod koniec lutego wracam do pracy, to będzie dopiero dla mnie przełom. Znowu korporacyjne mury mnie przywitają, ciekawe jak się tam odnajdę po długim "nie-byciu". Zaczyna mnie to powoli przerażać, bardziej niż perspektywa żłobkowania Alanka. Z drugiej strony częściej będę bywać wśród ludzi, więc do łaski wrócą szpilki i kawa z firmowego automatu. Póki co, muszę się brać za moją Fabrykę Marzeń, by korzystać z danego mi teraz czasu i jak najbardziej nakręcić karuzelę pełną wirtualnych pomysłów. 

Fot. z albumu rodzinnego
Jako, że farby dziś nie kupiłam (do pomalowania półeczki na książki, wczoraj się na ten temat rozpisywałam, że dziś farbę kupię), to musiałam jakoś odkupić swoje grzechy, zagłuszyć krzyczące sumienie i... wyprałam zasłony, teraz jeszcze czeka mnie ich prasowanie. No i znowu odwlekam tę chwilę na różne sposoby, dziś już za późno, zresztą Alan za chwilę się przebudzi. Jutro będziemy mieli gości. Pojutrze niedziela,
a niedziela, to niedziela :-) No cóż... robota nie zając... nie ucieknie - niestety (!). Dziś oprócz tego, że nie kupiłam farby, to zapomniałam odpowiedzieć na porannego smsa Przyjaciółki. Biję się w piersi! Pewnie to przeczyta o poranku
w drodze do pracy. Teraz już za późno na sms, ale jutro nadrobię. Prawda jest taka, że jak się czegoś nie zrobi od razu, to potem się człowiek zapomina. Niby to drobnostka, ale świat składa się właśnie z takich drobnostek, które często mają bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie. A jeżeli chodzi o dobre samopoczucie, to ostatnio poprawiliśmy je sobie na zakupach "po Mikołajowych". No i efekt jest widoczny na załączonych zdjęciach. Babcia dała Alankowi na czapkę, szalik i rękawiczki. No to co mamusia kupiła? 3 w 1 czyli super pieska (rasy Haski), który kryje w sobie to wszystko. Gdy wyszliśmy w piesku na spacer, to wszyscy się za nami oglądali. Ciekawe jak Alan zareaguje za kilkanaście lat na opowieści
i zdjęcia z pieskiem na głowie. Może też sobie kupię podobnego, by mu było raźniej... :-))) Żartowałam. Zacznę wychodzić na spacery w szpilkach ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz