sobota, 13 grudnia 2014

MARZENIA


Fot. z albumu rodzinnego
Czuję się dziś zaskoczona. Właściwie okazało się, że jestem mało spostrzegawczą mamą. Otóż kilka ostatnich nocy Alan był bardziej marudny. Dziś jak nigdy zrobił mi płaczliwą pobudkę o 6.00 rano, kołysałam, tuliłam, nosiłam, śpiewałam piosenki, tylko to działało. Odstawienie, by choć przez chwilę był samodzielny kończyło się pochlipywaniem. Pomyślałam, że może boli go brzuszek, bo masowanie też go wyciszało. Dopiero koło 10.00 zauważyłam, że pojawiły mu się 2 kolejne ząbki. To górne dwójki były zatem przyczyną mojego ostatniego niedosypiania. Mam wyrzuty sumienia, że tego nie zauważyłam, dziecko bolało, a ja nawet dziąsełek nie pomasowałam i nie smarowałam odpowiednimi maściami. Suma sumarum, Alan ma już 8 zębów, po cztery na górze i na dole.
Dziś faktycznie dzień był bardzo zakręcony - mieliśmy cudownych gości, pierwszego przyjaciela Alanka z rodzicami. Tak, to jego pierwszy przyjaciel, bo poznali się na porodówce i dzielą ich jedynie 3h. Kumple od pierwszych chwil życia. Ciekawe czy za kilkanaście lat nadal będą się spotykać. Teraz to zależy jedynie ode mnie i od Rodziców Karolka. Póki co, bardzo lubimy ze sobą spędzać czas, więc jakieś prawdopodobieństwo istnieje. Dodam, że nawet zbyt spieczone frytki (w piekarniku) nie wpłynęły dziś na nasze relacje ;) Pozdrawiamy Was gorąco i już czekamy na kolejne spotkanie. 
A teraz kilka zdań o zdjęciach jakie dziś zamieściłam. Otóż na zdjęciach jak widać jest Alan w słuchawkach. Wcale nie słucha muzyki, to mój pierwszy recenzent. Jak myślicie co ma na myśli?
Fot. z albumu rodzinnego
Zdjęcia to świeżynki. Robione dziś wieczorem. A co Alan tak słuchał? Przekonacie się mam nadzieję jeszcze przed świętami. Wszystkiemu winne są marzenia, te duże i te maleńkie... Pamiętacie moją tezę: im więcej marzymy, tym większa szansa, że więcej marzeń się spełni. Tylko pamiętajcie o tym, że marzenia się same nie spełniają, trzeba działać.
Nie wiem czy znacie ten dowcip
o Kubie:
Kuba co noc prosi Boga:
- Boże daj mi wygrać miliony w totka. Boże przecież dla Ciebie to pestka. Boże jeżeli dasz mi wygrać będę dobrym Katolikiem, będę się modlił co dnia, będę dawał jałmużnę...
I tak Kuba prosił Boga co dnia. Wreszcie zdenerwowany tymi prośbami Bóg odzywa się do Kuby:
- Kuba, daj Bogu szansę. Puść kupon!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz