czwartek, 11 grudnia 2014

MOJE GNIAZDO - DEKORUJEMY :)

Koniec z moją 20 letnią sztuczną choinką. Tak, sobie dziś pomyślałam. Od jakiegoś czasu, ze względu na to, że stara sztuczna jodełka swoje lata świetności przeszła, kupowałam żywą choinkę. W tym roku chciałabym by jednak choinka towarzyszyła nam do 2 lutego, więc pora na nowe sztuczne drzewko i kilka nowych bombek. Choćbym nie wiem jak miała zaciskać pasa to to zrobię :) Będą też pierniczki i inne słodycze na drzewku, w głowie mam już plan. Ostatnio zaczyna mnie wciągać upiększanie mieszkania. Wcale nie trzeba wydawać setki złotówek, wystarczy trochę chęci. No i te nareszcie przyszły. W tamtym roku remontowałam nasz dom, ale do tej pory niektóre rzeczy nie rozpakowałam z pudeł, nareszcie i na to nadchodzi pora. Dziś poszedł w ruch młotek i pudło ze zdjęciami,
i obrazkami, przyznam, że długo, bardzo długo czekały na swoją kolej. No cóż miesiącami rozmyślałam gdzie co ustawić i powiesić. Niektóre decyzje muszą nabrać mocy prawnej. Mam kilka starych drewnianych ramek, by zmieniły wygląd wystarczy je przemalować
i potem papierem ściernym zmatowić, od razu wydaje się, że mamy coś nowego. Na farbę
i papier ścierny na szczęście jeszcze mnie stać. No ale na takie zakupy dopiero się wybieram, za to dziś dzięki Przyjaciółce miałam czym okleić kilka ramek, co powiecie na taką przemianę?






Może jeszcze nie jest to mistrzowskie wykonanie, ale mnie bardzo cieszy. Takie proste oklejanie zajmuje dosłownie kilka chwil.
Alan ostatnio dostał dwie torby książeczek. Jak się okazało, nawet o tym nie wiedziałam, że to rodzinna scheda i mam je potem przekazać dalej. Dwie olbrzymie zakupowe torby, dacie wiarę? Gdzie je teraz ułożyć? I nagle mnie olśniło - w kanciapie (czyli pod schodami) jest szafka, która kiedyś mi służyła gdy byłam malutka. Czas na odrestaurowanie jej - oj przydałby się teraz Pan Robótka! Na szczęście kupię farbę, mam super fajną folię ozdobną do oklejania i damy szafce drugie życie. Póki co wygląda ona tak:

 













Pomysł w głowie już mam, a że książeczki w torbach już mnie trochę zaczynają irytować, to pewnie wkrótce pokażę Wam ową przemianę. Jak przejdę z poziomu ramek, na poziom półeczki, to potem jeszcze szafki na buty i okno w łazience mnie czeka. Szaleństwo. Dodam, że to dzięki tej damie i foliom od niej zrobię w domu małą wizerunkową rewolucję:



Mówiłam Wam kiedyś, że od rozwodu spotyka mnie wiele szczęścia. Takie folie to super prezent :) dziękuję. Teraz muszę się zmobilizować i wywołać kilka zdjęć Alana. Ramki już czekają. A tak serio, to ciągnie mnie by zrobić zdjęcie wielkoformatowe, takie do metra długości, które zostanie wydrukowane w formie naklejki, folii, już wiem gdzie je nawet powieszę. Tylko trzeba się rozglądnąć, gdzie można w miarę rozsądnych pieniądzach to zrobić. Cóż nie pozostaje nic innego jak uderzyć prosto do drukarni :-) czuję jednak, że jak cenę poznam, to dopiero za kilka miesięcy uda się to zrealizować. No ale trzeba planować
i marzyć, bo wtedy więcej marzeń się spełnia. No, ale na temat marzeń już się chyba rozpisywałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz