poniedziałek, 22 grudnia 2014

ROCZEK

Dokładnie rok temu 22 grudnia o 21.19 przyszedł na świat Alan (chcecie zobaczyć jak wyglądał? Zajrzyjcie do mojego drugiego wpisu na blogu o tytule POWER MOC z 15 listopada). Jak to szybko minęło. Narodziny dziecka dla Matki to niezapomniane emocje. Do porodu byłam przygotowana psychicznie bardzo dobrze. Nie wiem jak to zrobiłam
w mojej sytuacji, ale wszystko miałam w głowie poukładane. Alan urodził się w niedzielę, do szpitala trafiłam w środę, bo mój lekarz prowadzący zalecił grzeczne położenie się w sali dla oczekujących. Pamiętam, że w środę po wizycie u lekarza, gdy dostałam skierowanie do szpitala, udałam się jeszcze na zakupy dziecięce, pojechałam do domu, spakowałam do reszty, pożegnałam z Mamą i zaprzyjaźnionym Ojcem z zakonu, który nas specjalnie tego dnia odwiedził, by pobłogosławić przed porodem i pojechałam. Jako, że nie opłacało się auta zostawiać pod szpitalem (płatny parking) to jeszcze zaczekałam na mieście na Przyjaciela, który po skończonej pracy pojechał ze mną, by potem zabrać samochód - dzięki niemu nie zbankrutowałam wydając niepotrzebnie kasę na parking. Znajomi, którzy słuchali tę historię z niedowierzaniem komentowali, że sama się odwoziłam, a dla mnie to było naturalne. Szpital był dla mnie odpoczynkiem. Nareszcie po kilku miesiącach biegania, załatwiania, pracowania, albo remontowania mogłam spokojnie leżeć, wyciszyć się. Nareszcie miałam czas na rozmyślanie. W sumie nawet sporo czasu, bo kilka dni. Nie chciałam by mnie odwiedzano i większość osób uszanowała moją prośbę. Gdy wiedziałam, że niedziela będzie dniem porodu nie dzwoniłam do domu, by nie stresować Mamy, dopiero po urodzeniu Alana ogłosiłam światu, że jest. I tak oto minął już rok od tamtej chwili... Nawet nie wiem kiedy i jak minął ten rok, ale ten dzień należało szczególnie uczcić, tym bardziej, że Alan jest oczkiem w głowie nie tylko moim, ale mojej Rodziny i wielu Przyjaciół. Wczoraj mieliśmy zatem imprezę, którą pomogły mi przygotować Biedronki z blogu Dwójka do pary, mieliśmy co robić. Biedronki upiekły w domu cudnie zdobione, a do tego pyszne babeczki czekoladowe i w pełnym składzie całą gromadą przyjechali przed imprezą, by stworzyć bajkową scenografię, a wyglądało to tak (fot. w wykonaniu Biedronek):




Dostojny Jubilat :-) z babeczkami od Biedronek i torbą pełną prezentów.




Najmłodsza Biedronka, starsza jednak od Alana, potrafi już sama chodzić, a Alan jeszcze nie.

Biedronka numer 2, nieco starsza, ale niewiele :-)
 
Alan myszkujący ;-)
 
Najmłodsza Biedronka w akcji.






Mama Biedronek :)







Tata Biedronek z Biedronką nr 2 - on Ci płuca wytężał by baloniki nadmuchać.




A to już ja we własnej osobie :)




Efekt naszej wspólnej pracy ;)




Tort













Na koniec chciałam podziękować wszystkim naszym Gościom, dodam, że z Alana jestem bardzo dumna, tego dnia był bardzo towarzyski, ma to po Mamie :-)

2 komentarze:

  1. Wiedziałam,że oprawa będzie super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało Milka :-) ale to w dużej mierze dzięki Biedronkom, które tego dnia nam dzielnie pomagały w przygotowaniach.

      Usuń