środa, 3 grudnia 2014

SAMOTNI W PARZE

Fot. z albumu rodzinnego
Dziś wpadłam w zadumę. Bo przecież jak to możliwe, że dziecko wychowuję sama i jestem szczęśliwa? Taki zarzut mi postawiono, że nie może być tak jak to opisuję. Kto mnie zna może potwierdzić, że właśnie tak jest :-))) No ale nie o tym chciałam pisać. Zaduma o której wspomniałam na początku spowodowała, że zaczęły mi wracać wspomnienia związane
z małżeństwem. Niby byłam w parze, a jednak wtedy czułam się samotną. Bycie w kiepskim związku niestety do tego prowadzi, również w małżeństwie można czuć się bardzo samotnym. By jak najrzadziej dochodziło do konfliktów rzucasz się w wir pracy, o dziwo właśnie w pracy czujesz się lepiej i bezpieczniej niż w domu. Przychodzisz do domu i nie wiesz czy zaczynać jakąś rozmowę, bo wiesz, że cokolwiek powiesz to i tak będzie powodem do krzyków. Nie ma więc rozmów, które budują, a jest chęć przebywania w ciszy. Odezwanie się grozi bowiem długim monologiem ze strony partnera, Ty już nie próbujesz nawet dyskutować, bo nie ma sensu, ale swoje odsłuchać trzeba. Nie ma bliskości, nie ma czułości. Jest strach, który Ci towarzyszy cały czas. Jesteś u siebie, ale nie czujesz się tu swobodnie. Chcesz coś zmienić, ale nie masz sił. Na dodatek zbyt wiele rzeczy jest na Twojej głowie. Obarczana jesteś kolejnymi i kolejnymi obowiązkami. Zastanawiasz się z czego opłacić rachunki i kredyty, za co zrobić zakupy... Koło się zamyka.
Kto przeżył coś takiego, wie o czym piszę.

Działo się dużo więcej, ale o szczegółach nie chciałabym pisać. By wyjść z takiego marazmu trzeba dużej siły, albo wstrząsu. Ja tej siły dostałam niestety o wiele lat za późno, a może to był wstrząs, bo siły nabrałam, gdy okazało się, że mój Tata ma raka płuc. Niestety taka choroba to wyrok. Brak wsparcia ze strony eks spowodował, że już dłużej nie potrafiłam tego znieść, tego już było ponad siły. Dodam, że z Tatą byłam bardzo związana (z Mamą zresztą też jestem), bo jako jedyna z rodzeństwa pozostałam w rodzinnym domu
i z nimi mieszkaliśmy.
W parze można być bardzo samotnym, mam jednak nadzieję, że moja sytuacja była wyjątkowa i że to wyjątek czyni regułę, jeżeli tak, to oznacza, że większość par tworzy fantastyczne związki i tego właśnie Wam życzę.

Teraz nadrabiam i odnawiam znajomości sprzed lat, wtedy musiałam pożegnać się z życiem towarzyskim. Cieszy mnie niezmiernie fakt, że gdy nawet po 12 latach się do kogoś odzywam i zwykle z jakiegoś konkretnego powodu (jak wiecie pracuję nad moją Fabryką Marzeń), to nikt mnie nie odsyła z kwitkiem, wręcz przeciwnie. Dziękuję Wam drodzy Przyjaciele. Dzięki Wam wiem, że może być normalnie. Wkrótce spełnię moje kolejne marzenia, grunt że to jedno najważniejsze już się spełniło, jestem Mamą :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz