poniedziałek, 8 grudnia 2014

TECHNOLOGIA

Fot. z albumu rodzinnego

Dziś się trochę wkurzyłam... tak troszkę. Jak co wieczór jako niepoprawna i raczej mało perfekcyjna Mama włączyłam Alanowi na tablecie ulubiony zestaw piosenek i... jak nigdy prawie co piosenka to reklama (jeszcze niedawno ich chwaliłam do koleżanki za brak reklam).  Żeby chociaż jakaś dziecięca reklama, a tu wrzeszczący facet przebrany za babę sprzedaje kosmetyki, a reklama zachęca do korzystania z wirtualnej porównywarki cen. Zlitujcie się, reklamy są dla ludzi, ale jak już mają być, to niech nie będą głośniejsze od tego co dziecku puściłam, a na dodatek niech będą dobrane wiekowo do odbiorców. Myślicie, że malutkie dziecko, czy nawet przedszkolak zainteresuje się taką reklamą i wykorzysta przekazane w niej informacje handlowe? Czy ktoś nad tym panuje? Za chwilę mi ktoś odpowie, że to ja nie panuję nad sobą skoro niespełna roczne dziecko uzależniam od piosenek na tablecie. No cóż analogowe spojrzenie na świat to już zaszłość, pora przejść na cyfrowe. Przedtem mieliśmy dobranockę, kasety i słuchowisko dla dzieci w programie 1 Polskiego radia o 19.30 (pewnie są one do tej pory, era dobranocek już się niestety skończyła), teraz dzieci mają kilkanaście kanałów bajkowych, komputery, laptopy, tablety. Świat się zmienia, myślę, że właśnie dzięki temu Alan posiądzie pewnego rodzaju łatwość w uczeniu się nowych rozwiązań. Oczywiście muszę stać na straży, by nie wpadł w pułapkę uzależnienia, ale według mnie to ważne, by dzieci od początku uczyć nowych technologii. Dzieci mają to do siebie, że bardzo szybko przyswajają sobie wiedzę, szczególnie taką. Sama wiem po sobie, że niestety mam bardzo duże braki i moja wiedza na temat podstawowych technologii jest mierna, gdy byłam mała królował miłosiernie analog. Nie wiem czy słyszeliście, ale
w obecnych czasach istnieje takie pojęcie, jak „cyfrowe wykluczenie”. Czasem mi się wydaje, że należę do tej grupy wykluczonych, bo z wielkim trudem przychodzi mi nauka. Jak mi ktoś wgra jakiś program, to mija dużo czasu zanim go opanuję. Nawet na bloggerze codziennie odnajduję jakąś nową funkcję, bo się ośmielam wchodzić dalej i dalej. Idzie mi to jednak dużo wolniej niż młodszym, którzy załapali się na dzieciństwo w czasach cyfrowych. To "wykluczenie cyfrowe" dotyka w większości osoby starsze, wychowane
w nieco innych warunkach. Boję się, że wkrótce zostanę wchłonięta do tej grupy, więc bronię się jak mogę. Mam plan, to Alan. Niech rośnie, niech się uczy, będę miała kiedyś swojego człowieka w świecie cyfrowym, więc jakoś sobie poradzę i przetrwam.

PS. Ostatnio z Alanem na tablecie testujemy aplikację Kids Paint – może malować po ekranie paluszkami co tylko chce, powiedziałabym nawet, że to co tworzy to ulotna sztuka nowoczesna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz