czwartek, 18 grudnia 2014

ZOO - FORREST 4

Ludzie lubią się bardzo ograniczać. Mamy prawo, rozróżniamy co jest dobre, a co złe. Wiemy jakie zachowanie
i gdzie powinno występować (oczywiście wyjątek czyni regułę, bo są przecież osoby niereformowalne, których nie jesteśmy w stanie nauczyć odpowiedniego zachowania). Rozumiem te ograniczenia, ale nie wszystkie. Forrest Gump również miał swoje zdanie na temat różnych zakazów, proszę bardzo oto przykład, chyba jeden z najbardziej jaskrawych: "Kiedy idziesz do ZOO, zawsze bierz z sobą coś dla zwierząt - nawet jeżeli wszędzie wiszą tabliczki z napisem "NIE KARMIĆ...". Na pewno nie powiesiły ich zwierzęta." w sumie na pierwszy rzut oka ma rację, tych tabliczek nie wieszały zwierzęta, więc dlaczego ograniczamy im ewentualne przyjemności? No właśnie, dla ogólnego ładu i porządku większość z nas jest w stanie narzucić sobie wiele ograniczeń, które normuje prawo, religia, społeczność w której mieszkamy, czy nawet które narzucają nam "współdomownicy". Bo życie polega na kompromisie, ale to też nie oznacza, że dla kompromisu musimy cierpieć, bo gdy my dajemy z siebie wiele, a druga strona tylko bierze, to już jawne wykorzystywanie. Bardzo łatwo tę granicę przekroczyć. Za to bardzo trudno
z takiej sytuacji wyjść. Trzeba dużo siły i determinacji, niestety nie wszystkich da się zmienić. Nie wszyscy zaakceptują, że coś można robić inaczej, że partnerstwo polega nie tylko na braniu. Jeżeli się poddacie, to nie róbcie sobie wyrzutów sumienia, czasem wieczny ból należy przerwać bólem rozstania. Czasem rozstanie jest konieczne, jeżeli jednak postanowicie trwać, to jasno mówcie co Wam się nie podoba. No i tak jakoś od słowa do słowa przeszliśmy od dokarmiania zwierząt w ZOO do trudnych związków.


No to na koniec jeszcze jedna mądrość, znaczy głupizm: "Nie parkuj wozu przy tabliczce: Miejsce zarezerwowane dla zastępcy szeryfa". Co prawda, to prawda :) W tym miejscu dodam, że ja takich szeryfowskich miejsc w Polsce nie widzę, ale nie parkuję na miejscach przeznaczonych dla niepełnosprawnych. Dla mnie to świętość. Ukłon mogę skierować teraz w kierunku wszystkich osób które znam, a są one "sprawne inaczej". Przez wiele lat
w młodości należałam do wspólnoty gdzie zajmowaliśmy się dziećmi chorymi i fizycznie,
i psychicznie. Te spotkania nauczyły mnie wielkiej pokory i dyscypliny. Teraz mogę powiedzieć, że
wtedy zauważyłam, że najbardziej narzekają Ci co mają w życiu łatwiej, Ci co mają pod górkę często zaciskają zęby i starają się mimo wszystko doszukiwać lepszych stron życia. Częściej zauważają, że trawa jest zielona, że słońce świeci - niby banał, ale potrafi cieszyć. Z tego miejsca mogę zaapelować, jeżeli macie sprawne ciało, to zaparkujcie trochę dalej, Was przejście kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu metrów nie zmęczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz