czwartek, 22 stycznia 2015

DOJRZAŁE MACIERZYŃSTWO

Ciąża była moim marzeniem od dawna, gdy miałam 20 lat zastanawiałam się ile dzieci będę miała mając lat 30 i jak, i z kim ułożę sobie życie. Oczyma wyobraźni widziałam szczęśliwą rodzinę. On, ja i przynajmniej 3 pary tupoczących nóżek wokół nas. On - jeszcze był mi nie znany, miał być jednak mądry i wrażliwy... No cóż... skomentuję to może dosyć znanym powiedzeniem: "Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach na przyszłość." Wszystko się u mnie potoczyło zupełnie inaczej. Czas uciekał, wyszłam za mąż mając 25 lat, po kolejnych 10 latach wciąż marzyłam o byciu Matką. Resztę historii już znacie, gdy się zatem dowiedziałam o ciąży to znalazłam się w grupie Matek, które ustawowo wysyłają na badania prenatalne ze względu na wiek :-)
Ostatnio mój wirtualny Przyjaciel podrzucił mi coś do poczytania i okazuje się, że moja dziecina powinna mieć lepiej i prościej w życiu ze względu na to późne macierzyństwo. Nie wierzycie? Proszę bardzo oto cytat z artykułu, który sami możecie przeczytać tu: Starsza mama = mądrzejsze dziecko.


Coraz więcej kobiet decyduje się na ciążę w późniejszym wieku. Wiele z nich zostaje mamami dopiero po 40. urodzinach. Naukowcy przyjrzeli się maluchom „starszych mam”. Okazuje się, że są one nie tylko bardziej inteligentne od kolegów, którzy mają „młodsze mamy”, ale również cieszą się lepszym zdrowiem.
Toż to miód wylany na moje serce :-) słynnej 40-tki jeszcze nie minęłam, ale jest ona tuż, tuż. Przyznam, że gdy przeczytałam cały ten artykuł, to muszę się zgodzić, że nie wiem czy miałabym 15 lat temu tyle cierpliwości do Alana co teraz. Dojrzałe macierzyństwo ma wiele plusów, jestem już emocjonalnie ustabilizowana, pewna siebie i świadoma własnych potrzeb - to niewątpliwie ma wpływ na wychowanie Alana. Na dodatek czuję się przy Synu przynajmniej o 10 lat młodsza i to dosłownie. Zapewne o tym wiecie, że dziecko odmładza w sensie fizycznym, bo ciążowe hormony wygładzają zmarszczki. To taki dodatkowy plus :-)


Fot. Aga Krzywoń

Muszę też powiedzieć, że miałam wielkie szczęście, że z narodzinami mojego potomka trafiłam na roczne macierzyńskie. Poświęcam zatem Synowi dużo czasu. Czas spędzony na wspólnej nauce lub zabawie będzie kiedyś procentował. I to nic, że po 100 razy pokazuję mu proste czynności, ta powtarzalność powoduje, że wreszcie za którymś razem i Alanowi coś się udaje. Gdybym była znacznie młodsza, to chyba nie miałabym tyle cierpliwości, bo chciałabym natychmiastowych efektów. Plusów zatem jest sporo.
Minusem były możliwe powikłania, choroby... Ten temat jednak pominę, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Zaś o tym znajdziecie w sieci bardzo dużo różnych fachowych publikacji.

Póki co Alan jest okazem zdrowia, ja też nie narzekam, ale co będzie za 20 lat? Czy Alanowi nie będzie przykro, że Jego Matka powoli zmienia się w staruszkę? Wszak gdyby życie inaczej się ułożyło, to mogłabym być jego Babcią, a nie Mamą :) Na dodatek przez to późne macierzyństwo Alan nie pozna nigdy swojego Dziadka, który byłby nim zachwycony, gdyby żył. No i komu na Dzień Dziadka będzie on składał życzenia?
Trudne to wszystko, ale i tak mimo to będziemy żyć szczęśliwie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz