sobota, 10 stycznia 2015

OPTYMISTKA

....ba! Nawet niepoprawna optymistka. Kiedyś Przyjaciel podsunął mi psychotest do zrobienia - dopiero dziś miałam czas by odpowiedzieć na 10 pytań i dowiedzieć się, że jestem urodzoną optymistką.



Gdy to przeczytałam, to pomyślałam: wypisz, wymaluj Singiel Mama. Ktoś to napisał właśnie o mnie. Jeżeli macie ochotę na wypełnienie tego krótkiego testu, to zapraszam: Czy potrafisz cieszyć się każdym dniem? 

Żeby nie było, że jestem taka super fajna i odważna, i do przodu. Kolejny wieczór u nas mocno wieje (typowa styczniowa pogoda w Polsce, błoto i halny), a wiatru to ja się boję dużo bardziej niż burzy czy zawiei śnieżnych, mrozów. Tak, boję się, bo wówczas wielki dąb, który góruje nad moim domem nagle staje się groźny, takich momentów naprawdę nie lubię. Tylko za mojego życia, a właściwie w ciągu 4 ostatnich lat wichury powaliły obok domu już trzy takie dęby giganty, więc moje obawy są jak najbardziej uzasadnione. Kilkaset lat żyły i bach! Jaka to musi być moc i siła, że takie drzewa zostają powalone podmuchem wiatru.

Fot. z albumu rodzinnego - dąb Chopin


Z jednej strony boję się tych olbrzymów w wietrzną pogodę, z drugiej uwielbiam je. Wyobrażacie sobie jak to jest stać pod takim drzewem i próbować je objąć? Natura potrafi doładować człowieka. Mogę być wdzięczna losowi, że mam możliwość mieszkania w takim miejscu, choć w małym domku z malutkim podwórkiem, albo w bloku, mogłoby być znacznie łatwiej. A u mnie wszystko w wersji XXL, nawet drzewa nie mogą być normalne.

Fot. EMB

Sypie gradem? No bo to chyba nie śnieg w styczniu tak odbija się o parapet? No i znowu zaczęłam o pogodzie, jakbym innych tematów nie miała. Życie jest piękne - mówię to ja urodzona optymistka!

No to chyba tyle na dziś i jak nigdy wiem o czym będzie jutro: Altocalciphilia i co z tym czymś łączy Alana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz