piątek, 2 stycznia 2015

SYLWESTER

31 grudnia po południu okazało się, że będziemy mieć gości. Udało się! Nie spędzimy Sylwestra w naszym niewielkim gronie, co mnie bardzo cieszyło. Martwił mnie jedynie fakt, że jedyne co, to mogę nadmuchać kolejne balony (kolejne, bo jeszcze trochę ich zostało po urodzinach Alana) i wyjąć cokolwiek z mało załadowanej lodówki. Na szczęście Goście byli cudni, bo nikomu nie przeszkadzał brak ciasta i sałatek na stole - trochę ja wyłożyłam, trochę oni dołożyli i mogliśmy zacząć świętowanie. Na Sylwestrowe zakupy i przygotowania czasu niestety nie było (przyznam, że przez chwilę miałam z tego powodu wyrzuty sumienia). Grunt, że wyczyściłam piec, wzięłam prysznic i sprzątnęłam dom... i gdy tylko wyłączyłam odkurzacz pojawili się moi Goście w składzie 2+2, czyli Mama, Tata i Synowie: Szymon i Dominik. Bardzo mile wspominam ten wieczór i kolejny dzień. Jak się okazuje czasem znacznie lepsze jest dobre towarzystwo, niż suto zastawiony stół. Był czas na rozmowę, był czas na zabawę z dziećmi, a na drugi dzień na wyjście do Kościoła
i oglądanie szopki. O Kościele mówię specjalnie, gdyż jak się okazało Szymon w czasie ogłoszeń został oficjalnie wywołany i pochwalony za nietuzinkową interpretację "Wśród nocnej ciszy". Ponad to za umiejętność dyrygowania ludem i organistą. Potem oglądaliśmy szopkę i wróciliśmy do domu, wówczas Szymonowi zdradziliśmy tajemnicę, że mamy mikrofon i możemy go użyć. No i stało się, efekt tego macie TUTAJ.
Wczoraj wspominałam, że oczarowana byłam Rodzicami Szymka i Dominika. Z wielką cierpliwością odpowiadali na każde trudne dziecięce pytanie, ze stoickim spokojem tłumaczyli co im się nie podoba i dlaczego. Potrafili też pochwalić swoje dzieci, gdy była tylko ku temu okazja. Tomek, Marcelina - tak trzymajcie, to jest właśnie taki model wychowania, który mi się bardzo podoba. Cieszę się bardzo z tego wspólnego Sylwestra, było to nasze pierwsze spotkanie, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Dodam, że do północy już bez towarzystwa dzieci dotrwaliśmy, toast został wzniesiony sokiem pomarańczowym w pięknych szampanówkach, a co... pozory jakieś musiały być :-)

No a teraz pytanie. Jak Wam się podobało nagranie, a szczególnie kolęda w wykonaniu Szymona? Mam nadzieję, że bardzo, jeżeli tak to zapraszam na relację foto. Za sterem aparatu stanął Tata - Tomek, który jak się okazuje zdjęcia lubi robić zawodowo - http://tomekprokop.com/




Tak to się zaczęło, pojawili się wieczorem, więc czas do północy minął szybko. Bardzo szybko. Ze względu na licznie przybyłych gości rozłożyliśmy nawet dodatkowy materac
z czego dzieci były bardzo zadowolone.



Nazajutrz była wyprawa do szopki, a potem zaczęło się istne szaleństwo. 














Zauważyliście? Spełniłam jedno z pierwszych marzeń, zdobyłam mikrofon, przystawkę
i nawet gąbkę do mini studia. To będzie zatem piękny rok, czego sobie i Wam życzę.


Ps. Raz jeszcze przesyłam uściski dla moich Sylwestrowych gości!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz