wtorek, 27 stycznia 2015

TV KONTRA DZIECI

Kto ma pilota, ten rządzi! Chyba każdemu znana jest ta słynna teza. Nawet mój maluch ostatnio odkrył magiczną moc pilota i gdy bierze go w dłonie to od razu kieruje go w kierunku leciwego telewizora. Skąd taki osesek wie, że w ten sposób może coś zdziałać? Oczywiście z obserwacji świata ;-)
Powszechne badania i teorie głoszą, że takie maluchy nie powinny spędzać przed TV więcej niż 10 minut dziennie, czy komuś z Was udało się tego przestrzegać? Jeżeli tak to gratuluję, ja niestety nie dałam rady. Telewizor jest u nas włączony często. Idzie gdzieś tam w tle, no i okazuje się, że właśnie puszczanie TV w tle, źle wpływa na rozwój dziecka. No i jak tu żyć, jak większość dnia toczy się w salonie tam gdzie właśnie jest TV? Wiem powinnam być bardziej radykalna, ale w tym temacie nie potrafię. 
A co do TV - to taki paradoks, bo z jednej strony czytam oto taki artykuł: Telewizor opóźnia rozwój dziecka, a z drugiej: Mądrzejsze dzięki TV. Co prawda ten drugi artykuł jest z 2009 roku, ale i tak nie pozostaje mi nic innego jak skomentować to zestawienie tak: No i bądź tu mądry!
Technologia jest dla ludzi, ja jestem przekonana, że jeżeli mojemu Synowi będę pozwalać na korzystanie z TV,  komputera czy komórki rozsądnie, to dzięki temu będzie się lepiej rozwijał i łatwiej mu będzie w życiu. Zresztą na ten temat rozpisywałam się kiedyś w tym poście: TECHNOLOGIA. Jeżeli TV, to bez przemocy, postaram się mieć duży wpływ na wybór programów. Póki co udaje mi się to, ale żądza dzierżenia w ręku pilota, już u Alana się obudziła :) nic to - dam radę. Wszak to ja jestem Mamą, a on Dzieckiem, więc kto posiada władzę nadrzędną? No i najważniejsze to tak organizować czas, by nie kręcił się on wyłącznie wokół TV w salonie. Trzeba będzie się trochę ruszać, trzeba będzie w najbliższych latach pokazywać Alanowi świat, bo nawet najlepsze programy edukacyjne i przyrodnicze, czy najciekawsze gry na
PlayStation (którego nie mamy, ale wiemy co to takiego) nie zastąpią ruchu, ćwiczeń i najzwyklejszych spotkań z Przyjaciółmi. Dodam też, że muszę stać na straży jak przyczajony tygrys... gdyż w moich rękach jest pasja Alana - zapytacie jaka? Nie mam pojęcia, dlatego właśnie muszę stać na straży, by w odpowiednim momencie ją zauważyć i pomóc się jej rozwijać. 



No to a propos rozważań na temat telewizji w tle, taka sytuacja: to pierwsze zdjęcie Alana z papieżem Franciszkiem i to świąteczne (na stole i Alan, i  wielkanocne śniadanie).


Fot. z albumu rodzinnego
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz