sobota, 17 stycznia 2015

UTOPIA


Wierzę w piękny świat. Nie lubię oglądać horrorów, bo po co mam się bać? Lubię spokój. Cisza mnie nie przeraża. Gdy jest jednak gwar i śmiech, to w takim miejscu też jest mi dobrze. Nie toleruję jednak wrzasków, głupiego gadania, kłamstwa i obgadywania. Staram się mieć wyrobione poglądy na różne sprawy, a jeżeli czegoś nie jestem pewna to obserwuję, dopytuję lub doczytuję. Jestem jednak w swoim światopoglądzie tolerancyjna, bo wiem, że nie ma co na siłę przekonywać tych opornych, do swojej prawdy, tym bardziej, że wcale nie jestem wyrocznią. Nie jestem jednak w stanie długo wytrzymać z ludźmi, którzy zawsze narzucają swoją objawioną świętą prawdę. Prawda jest taka, że:

Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda
                                                                         [Józef Tischner]  
Fot. Aga Krzywoń
Uwielbiam ten cytat, więc pozwoliłam go sobie przytoczyć. Macie swoją utopię za którą tęsknicie? Choć utopia to może złe stwierdzenie, bo mówi o ustroju, więc może macie w głowie swoje Nibylandie? Jak zwał tak zwał, ja staram się zmieniać mój mały skrawek świata na lepsze, mam teraz dla kogo o to zadbać.
Jeżeli chcecie zmian, to zacznijcie od siebie. Znacie tę piosenkę której refren tak brzmi:
Ale mogę zmienić się sam
 i mogę zmienić Ciebie.
Możemy zmienić nasz dom,
by było nam jak w niebie.
Sztywny Pal Azji - kiedyś wierzyłam bardzo w słowa tej piosenki, wierzyłam, że mogę ja się zmieniać i mogę zmienić mojego byłego. To jednak była fikcja, bo jeżeli ktoś nie chce żyć lepiej, godniej, spokojniej, to choćby się stawało na rzęsach, to nie ma szans na zmianę drugiej osoby. Mogę zmieniać siebie, mogę zmieniać mój dom, mogę pięknie wychować Alana, ale dorosłej osoby nie mam zamiaru, ani już nie mam ochoty zmieniać. Jedna próba wystarczyła. Mimo to, że zmieniłam podejście do zmian, to pisząc ten tekst na okrętkę słucham tej piosenki:


Nadal ją bardzo lubię i wciąż wierzę, że moje życie może być piękne, w sumie nie powinnam narzekać, bo już jakaś część mojej utopijnej wizji życia jest na moim małym podwórku wprowadzona. Wiem, że mam wpływ na zmiany i mogę sama o wszystkim decydować, choć przyznam, że czasem nie ogarniam tej mojej kuwety ;-)
Taka sytuacja, bardzo przyziemna: będą robić kanalizację, doprowadzą studzienkę do granicy, a Ty sobie sam człowieku radź i doprowadź przyłącze dalej. Wczoraj wezwałam fachowca, pomierzył i wyszło, że aby doprowadzić kanalizację do wszystkich zabudowań (dom i gospodarcze) to będzie kopania i wstawiania rur na długości 135 m. Czekam aż podliczy koszty, ale już się boję, bo jak usłyszę, to chyba sama chwycę za łopatę, by koszty obniżyć. Najgorsze, że ja się na tym kompletnie nie znam... "ale mogę zmienić się sam..." jeszcze trochę sobie ponucę, to i to jakoś sobie w głowie poukładam. Śpiewanie mi zawsze pomagało, za co z tego miejsca mogę przeprosić moich najbliższych, bo jak byłam nastolatką to musieli znosić moje wycie czasem od rana do wieczora :-)


Pora zmienić piosenkę, zakończę dzień czymś pięknym - szkoda, że tacy ludzie, tak niespodziewanie odchodzą, ile pięknych piosenek nie zdążył wydać - do jutra.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz