czwartek, 8 stycznia 2015

WIELO - POKOLENIA

Mieszkam w domu, gdzie dzień w dzień ścierają się 3 pokolenia. 3 osoby i 3 różne spojrzenia na świat. Łączy nas więź krwi, dzielą lata i podejście do życia. Codziennie moglibyśmy się na różne tematy ścierać, ale po co? Przez wiele ostatnich lat mój dom nie był spokojny. Mój eks próbował wprowadzić zamęt i niestety wielokrotnie mu się to udawało. 10 lat małżeństwa z czego 9 i pół roku wiary, że można jeszcze coś zmienić. Przecież z kim przystajesz, takim się stajesz. Zawsze myślałam, że to Jego zmienimy
i będzie wreszcie kiedyś w moim domu święty spokój, ale... jakby to powiedzieć... im dalej
w las, tym więcej przeszkód. W pewnym momencie zauważyłam, że ja i moi Rodzice zaczynamy od czasu do czasu zachowywać się tak jak On. No i sprawdziło się: z kim przystajesz, takim się stajesz. Gdy nareszcie to zrozumiałam powiedziałam: Basta! I takim sposobem zostałam ja i Mama (Tata niestety nie doczekał tego spokoju). Po jakimś czasie doszedł Alan i jakoś mimo różnicy pokoleń bardzo spokojnie nam mija dzień za dniem. Jednak nie było to proste, po ponad 10 latach mordęgi powrót do takiego stanu jaki jest teraz może trwać i być trudnym. Dlatego jeżeli jesteście w podobnej sytuacji to się nie zrażajcie. Szacunek, zrozumienie, uśmiech i w trudnych momentach rozmowa to podstawa. Mam komfortową sytuację, bo moja Mama rzadko mnie poucza, nie marudzi. Ile może, to stara się przy Alanie pomagać (dla mnie to już duże odciążenie, gdy czuwa nad nim gdy śpi, a pod jej czujnym okiem potrafi spać nawet 2 h). Naprawdę mam szczęście, bo moja Mama po prostu taka jest, nie tylko dla mnie, taka jest dla reszty Rodzeństwa, od lat jest również ukochaną Babcią i Teściową :-)

Od lat nasz dom był jak stacja kolejowa, nieco to ustało w trakcie małżeństwa, ale teraz znowu wszystko wróciło. Przyjeżdżało do nas wiele osób, gdy była impreza powiedzmy taka dla mojego pokolenia, to wyglądało to tak: w salonie toczyła się jej główna część, a w kuchni były tzw. kuluary, gdzie Goście zawsze w dużym gronie spędzali czas na rozmowach z moją Mamą. Ona nie chciała nigdy do salonu, ale zawsze była z nami do późnych godzin, bo tak dobrze jej się rozmawiało. Zaś Tata przychodził do salonu na 2 kieliszki, po to by sen szybciej tego wieczoru go zmorzył. Tak zapamiętałam imprezy i uczestnictwo w nich moich Rodziców. I to wszystko zawsze było takie naturalne, gdyby nie momentami wprowadzany zamęt, ale ten temat nie ma co rozwijać, bo po co się denerwować? Właśnie uśmiechnięta zanuciłam sobie pod nosem: "Ale to już było i nie wróci więcej" - to odnośnie tego zamętu. No i dzięki Bogu uchroniłam się przed kolejnym zamętem w życiu, dlatego Alana wychowuję sama.
Nie wyobrażam sobie jakby było, gdybym z Mamą nie mogła się dogadać. Czy wytrzymałabym, czy znowu żyłabym jak na bombie zegarowej? Jedno jest pewne, obie musiałyśmy się siebie nauczyć na nowo, w nowej sytuacji. Dwie kobiety (w tym jedna mniej sprawna) i niemowlę, i duży bagaż przeżyć, i... olbrzymi dom do utrzymania. Dziś Wam go pokażę, żebyście wiedzieli z czym na co dzień się borykam. Czasem zastanawiam się czy nie lepiej byłoby to sprzedać, niż myśleć czym i za co załatać kolejną dziurę. Ale póki co jakoś się udaje nie wpadać w większe długi. Kredyt się spłaca, dom stoi, trochę go dużo, ponad połowa do remontu, ale czym się przejmować, trzeba marzyć. A to, że trawa nie jest już tak pięknie wykaszana jak na zdjęciu, to też ma swój urok. Ważny jest fakt, że to moje małe miejsce na tym wielkim świecie i trzymają mnie tu więzy krwi.
Alan, kiedyś i Ty to zrozumiesz. Ale czy będę to w stanie dla Ciebie zatrzymać? Nie mogę tego obiecać. Nic na siłę, czasem trzeba odpuścić. Póki co planuję i marzę, bo od jakiś dwóch lat czuję, że mogę nawet latać, takich ciężarów się pozbyłam. Zatem jeżeli się uda, to ten połatany dom, na którym widać odciśnięte piętno czasu kiedyś odżyje i będzie tętnił pięknym życiem.





Fot. z albumu rodzinnego

2 komentarze:

  1. A mnie się ten dom podoba !!! teraz jeszcze bardziej :-D ........ Zawsze chciałam kupić tam kawałek ziemi ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomyśl, że choć trawa teraz znacznie wyższa, bo rzadziej koszona, to za to jest spokojniej i jeszcze bardziej przyjaźnie.

      Usuń