sobota, 3 stycznia 2015

ZIMA

HU, HU, HA - Zima nas w tym roku zaskoczyła, ledwo się pojawiła, to od razu znikła, zatem dosłownie w ostatniej chwili udało nam się uwiecznić ten fakt na zdjęciach. W ostatni dzień minionego roku wyszliśmy na spacer z aparatem, w towarzystwie najbliższej kuzynki Alana. Klimat był mroźny, ale nam było miło, co widać na zdjęciach poniżej. Drugi sezon zimowy Alana uwieczniony - pierwszy jakoś pominęłam. Za to teraz nadrobiliśmy ilością zdjęć stracony rok. Pewnie mi się kiedyś od Alana oberwie za czapkę - pieska.








Śnieg był, ale już się zbył. A ja nawet sanek nie zdążyłam odszukać w czeluściach piwnicy. Może to i dobrze, osobiście za zimą nie przepadam, mogłabym nawet mieszkać w takim miejscu na globie gdzie są upały, a o śniegu snuje się jedynie opowieści i ogląda biały puch na zdjęciach, czy filmach. Marzenie. Ciekawe jaki będzie Alan, czy zima go do siebie przekona? Mnie białe szaleństwo nigdy nie ogarnęło, ale to nie oznacza, że będę ograniczać Syna :-)
Chyba o tym jeszcze Wam nie wspominałam, ale ciąża była dla mnie wielkim błogosławieństwem. Otóż zawsze byłam zmarzluchem (tak, tak - byłam) w pracy gdzie króluje klimatyzacja i zawsze jest taka sama temperatura, ja jako jedna z nielicznych zawsze chodziłam w sweterku i niesamowicie dziwiłam się tym, co pracowali w koszulkach na krótkim rękawie. W nocy kołdrą zakrywałam całe ciało, aż po nos. Zimne stopy, które miałam zawsze kładąc się spać, zwykle mi odtajały dopiero koło 4.00 nad ranem. Jak tu spać z zimnymi stopami? Istna męczarnia. Dobrze było, gdy mogłam je przytulić do zawsze gorących nóg mojego eks, wtedy nabierały znacznie szybciej odpowiedniej temperatury pozwalającej na zaśnięcie. Dłonie wcale nie były lepsze - takie "kościotrupki" pieszczotliwie je tak nazwała kiedyś Przyjaciółka, gdy ją przypadkiem nimi dotknęłam. A teraz? Jest mi ciepło. Niesamowite, wszystko nagle przeszło jak ręką odjął. Wiecie jak mnie to dziwi, 36 lat chłodów i nagle okazuje się, że tak nie musiało być. Alan dziękuję, teraz zima nie jest mi, aż tak straszna, jak zanim się pojawiłeś, ale nie zmienia to faktu, że nadal za nią nie przepadam. Pora się położyć i wcale kołdrą po nos się teraz nie nakrywam i skarpet też nie muszę ubierać. Dłonie i stopy ciepłe! Ale to miłe uczucie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz