sobota, 28 lutego 2015

A JEŚLI DOM BĘDĘ MIAŁ(a)...

Fot. pixabay.com
Dom w sumie mam, więc narzekać nie powinnam, ale pomarzyć sobie przecież zawsze można. Znacie tę piosenkę Wolnej Grupy Bukowiny: Sielanka o domu? Najpierw ją uwielbiałam, bo trzeba było się mocno nakombinować, by ją dobrze zagrać na gitarze, a potem jak już tę sztukę opanowałam, to zaczęłam się wsłuchiwać w słowa i wtedy do mnie właśnie dotarło jaki dom chciałabym mieć, właśnie taki jak w tej piosence: bukowy z gitarą i piórem. Były to młodzieńcze marzenia, które niestety bardzo szybko poszły w las, bo swoje uczucia ulokowałam w mężczyźnie, który do gitary i pióra miał zawsze daleko. Daleko mu było do muzyki, która wówczas mnie bardzo fascynowała, a jeszcze dalej do pióra. Jedyne w czym się zgadzaliśmy, to w tym, że kiedyś w dalekiej przyszłości chcielibyśmy mieszkać w domu z bali. To marzenie pozostało jednak nigdy nie spełnione. Nawet żadnych kroków ku temu by się spełniło nie czyniliśmy.
Dziś sobie zdałam sprawę, że teraz gdy los jest w moich rękach zaczynam realizować właśnie te marzenia, nie mówię tu o bukowym domu, bo to niestety nadal pozostanie w sferze tych bardzo odległych pragnień, ale jest "pióro", wszak zaczęłam pisać, a gitara kiedyś też będzie, bo to kiedyś uda mi się zrealizować (pewnie za rok lub za dwa - tak planuję). Niestety moja stara gitara nie nadaje się do grania, bo w czasie jednego z szalonych ognisk, ktoś się na niej rozsiadł. Póki co ćwiczę głos nucąc kołysanki, nawet teraz to robię, bo Alan ząbkuje, więc raz po raz wybudza się ze snu.
Pamiętacie jak Wam pisałam, że im więcej marzeń mamy tym więcej marzeń się spełnia, zatem marzcie o rzeczach ważnych, prostych, wybujałych, nieosiągalnych i tych które stawiają nam wyżej poprzeczkę. Marzcie, bo to coś czego nikt nam nigdy nie zabierze i nie opodatkuje, a ile radości sprawia czasem takie fantazjowanie. Pamiętajcie jednak by też krok po kroku wyznaczać sobie cele i realizujcie te swoje marzenia zaczynając od tych najprostszych i tych które są na wyciągnięcie ręki.
No to ja się znowu rozmarzę, już się widzę z gitarą i piórem w moim bukowym domu i sobie nucę:

...A dom mój bardzo lubi, gdy
Śmiech ściany mu rozjaśnia
I gędźby lubi pieśni,
Wpadnijcie na parę chwil
Kiedy los was zawiedzie w te strony,
Bo dom mój otworem stoi
Dla takich jak wy...


No i jeszcze jedna piosenka przyszła mi do głowy, którą również uwielbiam. Zresztą możecie ją sami posłuchać. Oczywiście w najlepszym z możliwych wykonań, czyli samej Hanny Banaszak. No to już wiecie jaki dom chciałabym mieć, choć ten w którym mieszkam też ma swoją duszę, więc narzekać nie mogę, ale pomarzyć tak. 




2 komentarze:

  1. Też lubię tą piosenkę Hani Banaszak brzmi tak bezpiecznie i ciepło :) Mi zawsze marzył się taki domek z filmów usytuowany przy samej plaży oceanu lub morza. To w sumie dziwne bo pływać nie umiem i jak tak patrzę w tą głębię to aż mnie ciarki przechodzą bo ten widok mnie przeraża, a jednak kocham tą morską bryzę i szum fal. Niestety fundusze i moje zdrowie stanowczo powiedziało STOP moim marzeniom związanym z tym właśnie miejscem zamieszkania. A Tobie się pewnie marzy taki domek z bali jak w tym filmie "Nigdy w życiu" mi też się podobał :) Jeżeli mamy marzenia to mamy też motywacje, które budują w nas chęć do walki i nadają sens naszemu życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne by marzyć, bo bez marzeń życie jest pełne goryczy.

      Usuń