środa, 4 lutego 2015

CHORUJEMY?

23:34 - siadam do pisania. Dziś wybaczcie, ale się ograniczę do minimum, bo Alan jakiś taki nie wyraźny, właściwie pewnie nawet głodny, ale ochota na jedzenie mu przeszła, gdy postanowił oddać mi całą swoją kolację. Wieczór zatem mam inny niż zwykle, powiedziałabym nawet niecodzienny. Na dodatek moja wiedza na temat medycyny jest znikoma, a apteczka pusta, no ale dzięki temu mogę się poczuć wyjątkowo, zerknijcie bowiem na rysunek który poniżej przedstawiam, nie ukrywam ukradłam go z bloga: Rysunki Anny L



Po zdiagnozowaniu powyższego rysunku poczułam się naprawdę wyjątkowo. Na dodatek mogę spokojnie stwierdzić, że moja nikła wiedza na temat chorób dziecięcych nie miała do tej pory możliwości rozwijania się. "Precyzyjne haftowanie" jakie dziś miało miejsce zdarzyło się Alanowi drugi raz w życiu, a ma 13 i pół miesiąca. Nigdy jeszcze nie dostał antybiotyków, bo jedyne co się go jeszcze kiedyś uczepiło to o dziwo 3 dniowy lekki katar (nawet nie zdążyłam użyć super sprzętu, który ponoć w takich sytuacjach po podłączeniu do odkrzacza jest bardzo pomocny) i tygodniowa chrypa. Ciekawe czy to zwykłe zatrucie, czy stres żłobkowy, a może zjadł dziś coś nowego co mu nie spasowało? Sama nie wiem.
23:51 - wracam do Alana, mam nadzieję, że sytuacja jest już opanowana.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz