środa, 25 lutego 2015

DOBRY RODZIC

Fot. z albumu rodzinnego
Ostatnio wpadłam w zadumę, gdy na mieście przyszło mi skorzystać z publicznej toalety z Alanem pod pachą. Do kiedy będę z nim wchodzić do damskiej toalety, czy jak zrozumie sens kółka i trójkąta, to będzie na tyle samodzielny by sam korzystać z przybytku po stronie męskiej? Albo w którym momencie Panie korzystające z damskiej toalety zwrócą mi uwagę, że wprowadziłam chłopca na naszą stronę? No wiem, wiem znowu wybiegam w przyszłość, ale jakoś od niektórych myśli trudno się uwolnić. Nawet tak przyziemnych. Gdybym miała córeczkę, to w życiu bym o tym nie pomyślała. Mam za to cudownego Syna i kiedyś pewnie zmierzę się z takimi sytuacjami i trzeba będzie podjąć "męską decyzję". 
Jeżeli macie dzieci, to pewnie czasem się zastanawiacie: Czy jestem dobrą matką? Czy jestem dobrym ojcem? Z rodzicami singlami jest trochę inaczej, przynajmniej u mnie tak jest, że ja się często dodatkowo zastanawiam, czy to co robię jest dobre dla mojego dziecka, bo co jest lepsze:  jeden dobry rodzic czy dwóch, ale niedoskonałych? Czy dwójka rodziców może stworzyć więcej problemów niż jeden? Rodzic, który wychowuje w pojedynkę dziecko obawia się, że nie będzie umiał jednocześnie pełnić dwóch ról: mamy i taty oraz że nie będzie potrafił być autorytarny i zarazem czuły. Jedno jest pewne, tatę nawet nie będę próbowała zastępować i podrabiać.  Na co dzień i tak muszę się zmagać z "męskimi" zadaniami, to mi wystarczy.  Nie ma się zatem co rozczulać. Teraz muszę psychicznie przygotować się do zmian, bo czeka mnie po cudnym macierzyńskim skok na głęboką wodę, czyli pogodzenie pracy zawodowej z życiem osobistym. Alan póki co wciąż płaczliwie znosi wizyty w żłobku, a godzina zero zbliża się nieubłaganie. Te 2 i pół tygodnia choroby popsuło plany, ale damy radę.

Edukacja Alana już rozpoczęta. Część dnia spędza w żłobku, część ze mną. Jak to na niego wpłynie? Kto wie kim będzie w przyszłości Alan? Może właśnie wychowuję jakiegoś nowego bohatera na miarę naszych czasów (to oczywiście wieczne marzenia rodziców, by dziecko było "kimś")? To że dziecko wychowywane jest przez jedno z rodziców, to nie oznacza, że jest wychowywane źle. Proszę bardzo, oto przykład: Barak Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych. Rodzice Baraka Obamy rozstali się, kiedy miał on 2 lata. Przyszły prezydent USA był wychowywany przez swoją matkę, najważniejszą osobę w jego życiu. Ojciec był nieobecny w jego wychowaniu.
No to na koniec jeszcze coś krzepiącego dla dzieci takich jak Alan: nie zapominaj, że bycie wychowywanym inaczej niż wszyscy, to wielkie bogactwo i nauka życia od wczesnego dzieciństwa.


2 komentarze:

  1. Nie martw się Alan w końcu się przyzwyczai do zmian i do żłobka. Daj mu tylko trochę czasu, a zobaczysz, że faktycznie to nie takie trudne.

    "Niby" psychologowie wypowiadają się, że do wychowania dziecka potrzebni są oboje rodziców bo każdy z nich w zależności od płci uczy i przekazuje inne wartości. Piszę "niby" bo tak jest teoretycznie, a jak wszyscy dobrze wiemy w praktyce bywa inaczej. Jeżeli dziecko ma być świadkiem toksycznego związku lub patologicznych rodziców to chyba lepiej dla niego żeby był wychowywany przez jednego rodzica, który z pełną odpowiedzialnością i świadomością postara się jak najlepiej nauczyć i przekazać swojemu dziecku jakie są wartości w życiu. Myślę, że jak dziecko nasłucha i napatrzy się na częste rodzinne awantury lub brak szacunku dla siebie na wzajem to możemy mieć obawy iż przełoży to potem na swoje życie. Robimy co możemy dopóki dzieciak pozwoli nam na ingerencje w jego życie. Później pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że w tej łepetynie coś zostało i okaże się, że nasza nauka nie poszła w las. Niestety nie tylko od wychowania zależy jakie będą nasze dzieci gdy dorosną. W grę wchodzą jeszcze geny i charakter, o których piszę tutaj http://gabunia76.crazylife.pl/2015/02/11/wychowanie-charakter-a-moze-geny/ z nimi już nie ma dyskusji.

    Z wyborem ubikacji czy "kółeczko" czy "trójkącik" nie masz się co martwić. Bo jeszcze się nie spotkałam żeby w damskiej toalecie kobiety miały pretensje jak matka wejdzie z synem. Do pewnego momentu więc śmiało wchodźcie do damskiej toalety, a jak już będziesz wiedzieć, że Alan sobie poradzi to wyślesz go do męskiej. Na początek proponowałabym Ci wejść z nim jak już będzie większy do mało uczęszczanej męskiej toalety i pokazanie mu co i jak, a potem już sobie sam poradzi. Ja z Kamilem wchodziłam do damskiej długo, a raz weszłam do męskiej w markecie więc ruch był i jak zobaczyłam panów przy pisuarach to z burakiem na twarzy szybko się wycofałam :)

    Powodzenia Singiel Mamo, nie myśl za dużo o tym jak będzie i nie martw się bo to nam sam los pokaże, a może nawet częściowo rozwiąże problemy, które nam czasem spędzają sen z powiek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki gabunia76, myśleć pewnie będę, bo im więcej sytuacji sobie wymyślę, tym mniej rzeczy mnie zaskoczy, taka wizualizacja pomaga (przynajmniej u mnie się sprawdza). Jedyne czego się mogę oczywiście obawiać to GENY, które z mojej strony bardzo dobrze znam, ale z tej drugiej bardzo mało, bo wszystko okazało się wielką iluzją.

    OdpowiedzUsuń