sobota, 7 lutego 2015

DZIECKO IDZIE DO ŻŁOBKA

To jestem tym milionerem? Sprawdzać czy nie? Kupon jest w portfelu, a portfel gdzieś dalej niż w zasięgu ręki, więc do jutra będę się cieszyć nadzieją, że to ja trafiłam szóstkę, bo taka jedna szczęśliwa szóstka gdzieś padła, ktoś dziś wygrał 30 216 854.10 zł - to sprawdziłam :-)
Koniec o kumulacji, pora wrócić do realnego świata, tym bardziej, że dziś kolejny dzień walki z przypadłościami Alana. Dziś z tej okazji był on przebierany od stóp po głowę, aż 4 razy - normalnie rewię mody robiliśmy, ale i tak jest lepiej niż wczoraj i znacznie lepiej niż przedwczoraj. Jakby mało tego to na dodatek piec mi dziś wygasł, więc bawiłam się też w Kopciuszka. Ważne, że jest czym palić, w tym całym zamieszaniu żłobkowo - chorobowym miałam też dostawę węgla. Ciekawe czy w poniedziałek wrócimy do żłobka, czy jeszcze sobie wolne od niego zrobimy? Kiepsko to widzę, tym bardziej, że dziś pojawił się jeszcze do tego katar i tym razem użyłam super sprzętu, który  się podłącza do odkurzacza w celu wyciągania  kataru z nosa. Śmieszne uczucie, oczywiście zanim Alanowi super sprzęt przyłożyłam do nosa, to przetestowałam go na sobie. Niestety mój Syn z tego powodu szczęśliwy nie był, ale mimo wszystko po każdym takim zabiegu widziałam, że przez jakiś czas łatwiej mu się oddycha. Oczywiście przy używaniu takiego aparatu należy pamiętać o nawilżaniu nosa.

Dziś zgodnie z zapowiedzią drugi z poradników mojej koleżanki, która prowadzi Klub Malucha Tup - Tup. Więcej informacji znajdziecie pod adresem:  http://klubmaluchatuptup.pl/


Kasia Skóra

DZIECKO IDZIE DO ŻŁOBKA


Czas rozpoczęcia przygody ze żłobkiem może być bardzo niezwykły! Często to pierwsza styczność Dziecka z grupą dzieci i pierwsza możliwość ku temu, by Mama zrobiła coś poza opieką nad maluchem. Dziecko otwiera się na nowe doświadczenia, poszerza swoją perspektywę, zaczyna współgrać w grupie rówieśniczej. Mama obserwuje jak Dziecko chłonie zachowania z otoczenia.
Aby „moment przejścia” był łagodny i początki w żłobku nie były traumą można się do niego przygotować. Ważne jest przygotowanie zarówno siebie jak i Dziecka. Od początku należy tłumaczyć Dziecku krok po kroku co się dzieje i co wydarzy się za chwilę.

·         Należy wcześniej poznać miejsce i osoby zajmujące się dziećmi. Prawdopodobnie większość czasu w ciągu dnia Dziecko będzie spędzało właśnie w tym miejscu i z tymi osobami. Muszą być odpowiednio dobrane.

·         Zanim Dziecko zacznie uczęszczać do żłobka można mu opowiadać o tym jak jest w żłobku, co robią dzieci, jakie są zabawy. Dziecko nawet jeśli nie mówi bardzo dużo z tego zrozumie. Potem jak już będzie w żłobku poczuje się bezpieczniej, bo sytuacja została mu już wcześniej opisana przez Mamę.

·         Warto zapewnić Dziecku komfort przyzwyczajenia się do nowego miejsca w określonym przez Dziecko czasie. Zatem jeszcze przed tym jak Mama wróci do pracy warto przyprowadzać Dziecko do żłobka. W pierwszy i drugi dzień zostawić Dziecko na pół godziny, w trzeci na godzinę, w czwarty na dwie. Powolne rozszerzanie godzin pozwoli Dziecku na oswojenia się z otoczeniem, innymi dziećmi i opiekunkami. Ważnym elementem jest to, aby zawsze pożegnać się z Dzieckiem i powiedzieć, że wróci się po nie. Przy odbiorze trzeba porozmawiać z opiekunkami jak było, jak Dziecko reagowało i na bieżąco dowiedzieć się czy następnego dnia będzie gotowe by zostać w żłobku dłużej.

·         Do żłobka można Dziecku dać jego ulubioną zabawkę jeśli takową posiada. Może to być miś, książeczka czy autko. Może to być też smoczek czy ulubiona pieluszka tetrowa. Zależy co Dziecku daje poczucie bliskości i bezpieczeństwa.
Najważniejsze jednak jest podejście Mamy do faktu zostawiania Dziecka w żłobku. Jeśli Dziecko wyczuje, że Mama stresuje się tą sytuacją – stres przejdzie i na nie! Jeśli jednak Mama z radością będzie opowiadała o nowym miejscu, opiekunkach i innych dzieciach Dziecko przejmie tę radość.

Dziś mija tydzień jak zaczęłam się rozpisywać na temat żłobka, dziś zatem obiecuję robię to ostatni raz tak obszernie (no chyba, że coś ciekawego się wydarzy). Za to od jutra wymyśliłam sobie nowy tygodniowy cykl o nazwie: MOJA MAŁA MIŁA MANIA ŁAMANIA JĘZYKA :-) Powinno być wesoło. Zanim jednak ten cykl rozpocznę, to jeszcze "naoczna łamigłówka" postarajcie się nie na-czytując wcześniej tego tekstu przeczytać go na głos - oczywiście ze zrozumieniem, mnie się to ćwiczenie bardzo spodobało:



I co Wy na to? Dla mnie to fascynujące, zresztą z tym tekstem miałam do czynienia już kilka lat temu, mimo to teraz również zrobił na mnie pozytywne wrażenie. A jakie Wy macie wrażenia po przeczytaniu go? Prawda to czy nie?

2 komentarze:

  1. Monia trzymam kciuki za Ciebie i Alanka i życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia, ucałuj go ode mnie.
    Łamigłówka bardzo fajna i jej treść faktycznie się sprawdza bo pomimo przestawionych liter czytam ją całkiem normalnie. Nasz mózg to jedna wielka zagadka, która potrafi nas zadziwiać cały czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Alan ucałowany. A dziś będziesz mogła sobie połamać język ;)

      Usuń