wtorek, 3 lutego 2015

JAK IDZIE?

Jak źle idzie to nie dobrze, ale jak za dobrze to też źle. 
To co zrobić by szło po prostu dobrze? Wydaje mi się, że ilu ludzi, tyle poglądów i złotych środków. Choć chyba spora większość mimo wszystko wybrałaby opcję by szło dobrze. Ja też :-) to brzemię zapewne bym uniosła. Zatem wciąż patrzę w przyszłość z wielką nadzieją na zmiany, na lepsze. Już nie jest źle, wszak w ciągu ostatnich dwóch lat odmieniłam swoje życie nie do poznania. Rozwód, ciąża, Syn, kredyty, pole na głowie, remonty i do pewnego czasu jeszcze praca, która znowu wkrótce powróci i jakoś nie narzekam. Jedno jest pewne, że to co nas nie zabije, to nas wzmocni, a jeżeli będziemy wyznaczać sobie cele i je realizować, a problemy rozwiązywać, a nie chować pod poduszkę, to marzenia się spełniają. Ja mam już spełnione przynajmniej dwa wielkie marzenia, mam dziecko i mam święty spokój.
A teraz pora na chwilę refleksji. Tylko proszę o szczerość. Jak odpowiadacie na pytanie: co u Ciebie słychać? Czy faktycznie tak jest, że nagle zaczynamy w takiej sytuacji wylewać gorzkie żale na wszystko. Na dodatek jakby osobistych żali było mało, zahaczamy przy okazji o kiepską pogodę i jeszcze gorsze prognozy polityczne? Zróbcie jutro test, zapytajcie 10 napotkanych osób: Cześć, co u Ciebie słychać? Ile z nich będzie narzekać, a ile radośnie odpowie, że wszystko w porządku? Ciekawa jestem Waszych spostrzeżeń.



Fot. z albumu rodzinnego
U nas póki co bez zmian, przed nami żłobkowania dzień trzeci, tym razem nie będę już pod ręką i wyjdę na miasto - moje pierwsze prawdziwe wychodne, na całe 2 h. Jestem oczywiście dobrej myśli.
23:34 - chyba mam kryzys senny, to znak, że ostatnie dni były bardzo szybkie - wymagające skupienia i pracy. Wiecie, że już ponad 2 i pół miesiąca spotykam się tu z Wami, czy gdy dojdą nowe obowiązki dotrzymam tego tempa jakie sobie teraz narzuciłam? Nie mam pojęcia. Jedno jest pewne, że blog bardzo zmienił moje życie, chęć dzielenia się moimi małymi radościami sprawiła, że dostrzegam ich jeszcze więcej i więcej. Znacznie częściej spotykam się z Przyjaciółmi, zaczęłam korzystać ze szkoleń dla Mam. Raz po raz szukam nowych wyzwań i inspiracji. Zatem jak idzie? Dobrze mi idzie, niech ten rok będzie lepszy od poprzedniego (a na poprzedni nie narzekam). Póki co cieszymy się naszymi małymi sukcesami i szczęściami. W ostatnich dniach trochę więcej czasu spędzamy pod szafą, bo możemy po niej malować, Alan powoli się uczy rysować, ja też, zatem część bazgrołów jest jego, część moja ;-)



Fot. z albumu rodzinnego

Fajna zabawa, można rysować i mazać... i tak w kółko, albo na białej folii, albo na zielonej tablicowej - oczywiście specjalnymi pisakami - to prezent jaki dostaliśmy od jednej z cioć, która pracuje w firmie d-c-fix Polska. Dziś spędziliśmy trochę czasu na rysowaniu. Narysowałam kotka, to Alan miauczał, a ja opowiadałam wierszyk. Narysowałam misia, to Alan wziął się za jego kolorowanie - efekt macie na zdjęciu. Narysowałam słoneczko, to od razu zaczął się uśmiechać tak jak ma to w zwyczaju gdy widzi teletubisiowe słońce. Nie pozostaje zatem nic innego na koniec powiedzieć jak: Hejooo! :-)

4 komentarze:

  1. Częściej chyba po zapytaniu "co słychać?" uzyskuję smutne "nic nowego", no chyba, że coś naprawdę dobrego kogoś przytrafiło, wtedy jest fala opowieści o tym "jak leci" świetnie i w ogóle...wydaje się, że za dużo się martwimy, zamiast cieszyć się tym, że jest dobrze :) i że ten dobrobyt (jaki jest taki jest) nie mija:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem faktycznie jak coś nie wychodzi uśmiecham się sama do siebie i mówię, no przecież mogło być gorzej. Narzekanie przyciąga do nas smutki, pozytywne myślenie - radości. Dziś zapytałam kilka osób co słychać, odpowiedzi niestety nie nastrajały optymizmem, bo z góry moi rozmówcy z przyzwyczajenia zakładają, że jest źle, bo przecież mogłoby być lepiej.

      Usuń
  2. Ja zawsze na pytanie "co słychać" odpowiadałam całkiem dobrze, wszystko w porządku, dziękuję nie najgorzej. Mój środek krzyczał jednak zupełnie coś na odwrót. Większość znajomych i rodziny mi zazdrościło no bo przecież tryskam zdrowiem i szczęściem, a ja ich nie wyprowadzałam z błędu bo pomyślałam sobie, że nie warto bo oni i tak nie zrozumieją prawdy.Często spotykałam się też z taką sytuacją, że ktoś zadawał mi pytanie i od razu sam sobie na to pytanie odpowiadał. Brzmiało to mniej więcej tak: "co tam u Ciebie, co słychać? e widzę, że dobrze bo fajnie wyglądasz i taka jesteś uśmiechnięta, a i szczęśliwa jesteś bo masz wsparcie w najbliższych, masz męża i syna". W sumie słysząc owo pytanie zastanawiam się co odpowiedzieć bo jeśli przykładowo odpowiem pozytywnie, a będzie inaczej to skłamię, a jeżeli odpowiem negatywnie to potem ludziska powiedzą, że narzekam jak każdy Polak albo, że już jestem tak zmanierowana i narzekam, a mam przecież tak wspaniale w życiu. I sami widzicie jak proste pytanie "co słychać" może się okazać mega egzaminem bo nie wiadomo czy pytanie jest zadane z ciekawości czy z grzeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto jak kto, ale właśnie Ty mogłabyś narzekać i nikt nie mógł by powiedzieć, że robisz to bezpodstawnie. Tym bardziej jestem dla Ciebie pełna podziwu. Innych ciekawych odsyłam na blog gabuni76 - http://gabunia76.crazylife.pl/

      Usuń