niedziela, 8 lutego 2015

MOJA MAŁA MIŁA MANIA ŁAMANIA JĘZYKA

Wczoraj przypadkiem trafiłam na jednym z dziecięcych kanałów (CBeebies o 19.30) na piękną bajkę "Dobranocny Ogród". Polecam ją szczerze, ja się uśmiałam co niemiara, a do tego przypomniała mi się jedna z moich pasji, którą powinnam sobie znowu przypomnieć i czynnie uprawiać, jeżeli chciałabym oddać swój głos w dobre ręce. Zacznijmy jednak od początku, jak to w bajkach dla tych zupełnie najmłodszych, wszystko dzieje się tam strasznie wolno, nawet narrator jest nad podziw spokojny i powtarzający wiele razy te same teksty, by maluszki sobie przyswajały różnoraką wiedzę oraz dziwaczne imiona kolorowych stworków i maszyn, które w owym ogrodzie mieszkają. Słowa to cudaczne - czytajcie je proszę na głos, bo inaczej nie będzie to miało takiego efektu: Makka Pakka, Igipigiel, Upsy Dais, Tomblibusie, Pontipiny, Wottingers, Pinky-ponk, Ninky-nonk, Hahusie, Titifery. Więc gdy narrator raz po raz wypowiadał zdania proste typu: Tomblibusie latają Pinky Ponkiem popijając pinkiponkowy sok, albo: Po pobudce Upsy Daisy wyrusza wspólnie z Igipiglem na spacer po ogrodzie, to ja po prostu zrywałam boki.

Zakochałam się w tej bajce :) już dawno się tak nie uśmiałam, a Alan mimo swoich wczorajszych przypadłości widząc, że ja się bardzo śmieję i próbuję powtarzać dziwaczne nazwy śmiał się razem ze mną. To było naprawdę bardzo radosne oglądanie bajki i w taki sposób po raz pierwszy. Zatem gdy w czasie "Dobranocnego Ogrodu" łamałam sobie język przypomniało mi się, że kiedyś uwielbiałam ćwiczyć dykcję, nawet gdzieś, kiedyś prowadziłam konkurs o mojej osobistej nazwie: MOJA MAŁA MIŁA MANIA ŁAMANIA JĘZYKA :-)))

Tak więc dziś mam dla Was dwa ćwiczenia. Pierwsze wydaje się z pozoru bardzo proste, ale to nic bardziej mylnego - postarajcie się poniższy tekst przeczytać 10 razy pod rząd jak najszybciej potraficie, ważne by to zrobić na jednym oddechu. Zatem spokojnie weźcie głęboki oddech i:

ZĄB ZUPA ZĘBOWA

DĄB ZUPA DĘBOWA

I jaki mieliście efekt? Pochwalcie się w komentarzu, mam nadzieję, że właśnie się śmiejecie.

Drugie dzisiejsze ćwiczenie to wierszyk, który uwielbia mój Synek, a że głosem lubię się bawić i w miarę sprawnie władam językiem, to mówię to wyraźnie i szybko, ale w różnych barwach i to jest dopiero zabawa:

WRÓBELEK WALEREK MIAŁ MAŁY WERBELEK

WERBELEK WALERKA MIAŁ MAŁY FELEREK
WALEREK FELEREK NAPRAWIŁ RAZ DWA
WRÓBELEK WALEREK NA WERBELKU JUŻ GRA

No i jak poszło? Podoba Wam się? Chcecie więcej takich ćwiczeń? Jeżeli tak, to dajcie znać, postaram się wówczas codziennie przez ten tydzień coś specjalnego przygotować.
Mam nadzieję, że nie połamaliście sobie dziś języka.
A co do żłobka, to znowu wagarujemy, tym razem: spotkał katar Alana - Aaaa Psik! Niestety urządzenie do odciągania kataru, które należy uprzednio podłączyć do odkurzacza wywołuje w Alanie nadal paniczny strach i płacz. Jakoś damy radę :-)

3 komentarze:

  1. Ach te wstrętne choróbska się przyplątały do biednego Alanka ale nie ma się co dziwić taka ta zima jakaś jest na opak i w koło wszyscy zakatarzeni nawet mój duży synal smarka :)
    Słowa do ćwiczenia bardzo dobre, przyznam się, że miałam małe łamanie języka, a wychodziły mi przy tym śmieszne rzeczy :) niektóre nawet niecenzuralne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony dobrze, że teraz przechodzi choroby, bo to go uodporni, na szczęście to tylko wirusy, które mamy pod kontrolą. Szkoda, że jednocześnie doszedł katar i właśnie tej nocy wykluły się górne czwórki, a trójki w tyle zostały.
      Cieszę się, że słowne połamańce Ci się podobają :-)

      Usuń
    2. Tak, dobrze, żeby się teraz wychorował bo to go wzmocni i zahartuje. O i do tego wszystkiego dochodzi ząbkowanie? No powiem Ci, że masz dzielnego i silnego faceta w domu :)

      Usuń