piątek, 27 lutego 2015

ODPORNOŚĆ - SIARA

23:38 Alan dopiero zasnął, czas mnie goni, zastanawiam się jak szybko zebrać myśli, a tu niespodzianka w skrzynce pocztowej Singiel Mamy :) kolejna Przedsiębiorcza Mama z Freedomowni się do mnie odezwała, ba! nawet wiem, że mogę ją w całości zacytować.



Singiel Mamo, dużo ostatnio piszesz o chorobach, o lekarstwach i znać, że Alan wszedł między dzieci, które co chwile kaszlą, kichają, smarkają. Można by rzec: żłobkowo - przedszkolny standard, trzeba swoje odchorować, nabyć odporność. Generalnie tak, my - ludzie rodzimy się z odpornością nabytą w łonie mamy (nie wszystkie ssaki mają taki dar), potem standard życia tę odporność udoskonala. Każdy organizm sam się wykształca w swoim własnym tempie, każdy z nas jest przecież biologiczną indywidualnością. Oczywiście są sposoby by tę odporność od najmłodszych dni życia wspomóc, ale o tym później. Przede wszystkim chodzi o to, by nie przeszkadzać skomplikowanemu i zazwyczaj (bywają wyjątki, wiadomo) sprawnemu układowi immunologicznemu. Jeśli pojawi się katar czy kaszel nie koniecznie od razu z nim walczmy, prędzej łagodźmy objawy, bo przecież w ten sposób organizm oczyszcza się z wirusów i bakterii. Daje nam znać, że czuje się gorzej, że potrzebuje odpocząć. Nie faszerujmy go więc farmaceutyczną chemią która wytłumi objawy, a dajmy mu przechorować dzień, dwa, tydzień, choćby dwa (naturalnie pod kontrolą dobrego specjalisty). To się potem zwróci. Przy następnej chorobie będzie dużo łatwiej, nasze leukocyty z wniosków wysuniętych z poprzedniej choroby będą mogły wykorzystać lepszy sposób by poradzić sobie z kolejną infekcją. W ten sam sposób doświadczenie będą zbierać makrofagi i inne mikroorganizmy, które wchodzą w skład układu immunologicznego. Jak mawiał prof. Religa: "85% chorób leczy się samo,trzeba się tylko wyłączyć z aktywności". Dzisiejszy tryb życia nam to utrudnia, bo czy nie lepiej podać syrop przeciwgorączkowy i przeciwkaszlowy wraz z kroplami do nosa, i stwierdzić że choroba minęła? Czasem jest tak, że rzeczywiście innego wyjścia nie ma, ale często...

A teraz wróćmy na chwilkę do stymulacji naszej odporności. To pokarm, czyli to co zjadamy, wkładamy w siebie, tankujemy daje nam energię do działania. Dużą część tej energii zużywa naturalnie układ odpornościowy. Tak jak w motoryzacji, sporo tu zależy od jakości paliwa. Kiepska benzyna może zatrzeć silnik, dbajmy więc o to co spożywamy i korzystajmy z tego, co dała nam natura. 
Podstawowym składnikiem pokarmu dzieci jest mleko matki. O zaletach długiego karmienia piersią sporo się pisze, publikuje, chyba nie trzeba do tego przekonywać. Naturalnie ważne jest, by karmiąca mama również czerpała dobrej jakości paliwo, no ale to oczywista oczywistość. Czy pamiętacie drogie mamy jak wyglądało Wasze mleko tuż po narodzinach? Można by rzecz, że nie wyglądało najpiękniej: było przeźroczysto - żółte, trochę jakby skisłe i było brzydko lecz fachowo nazywane "siarą". I mimo tych na pierwszy rzut oka minusów, było najbardziej wartościowym pokarmem jakie zaoferowałyście swojemu dziecku. Siara ma bowiem w swoim składzie ponad 250 aktywnych składników, w tym czynniki wzrostu i immunoglobuliny, które znacząco pobudzają układ odpornościowy noworodka. Dlatego zwolennicy naturalnego porodu zawsze podkreślają jak ważne jest pierwsze karmienie, tj. do 2h po narodzinach. W późniejszym czasie siara przechodzi w mleko, które jak wiemy zmienia swoje właściwości w zależności od potrzeb dziecka. 
Jest jednak dobra wiadomość. W późniejszym okresie życia naszej pociechy również możemy czerpać z właściwości siary, już nie ludzkiej, odzwierzęcej, najczęściej krowiej. Na całe szczęście w tym wypadku powszechnie używana jest łacińska nazwa tj. colostrum. Dużo przyjemniej, prawda? :) Colostrum krowie jest bezpiecznym, przebadanym produktem i co ważne, w pełni przyswajalnym przez ludzi, nawet tych z nietolerancją mleka. To przecież jeszcze nie mleko, to siara, fu, tzn. colostrum :) Skład ma zupełnie inny, dużo mniej w nim np. laktozy. O właściwościach colostrum wiele można pisać, najważniejsze jest to, że w naturalny sposób stymuluje nasz układ odpornościowy, a nasz organizm może z niego wybrać to co mu potrzebne w danej chwili. Pamiętajmy, że nasz organizm jest nastawiony na przeżycie, trzeba mu tylko dostarczyć odpowiednich składników odżywczych i nie przeszkadzać w jego rutynowych biologicznych procesach. 
Więcej na temat colostrum poczytać można: http://www.lanatural.pl/dlaczego-colostrum-w-plynie-dziala-najlepiej/

I powiem Wam, że wcale to nie była reklama, bo ja jednym tchem przeczytałam list od Przyjaciółki, której rodzinę już raz tu poniekąd Wam prezentowałam, bo właśnie z nimi spędzaliśmy Sylwestra. Ma cudnych chłopaków, którzy w Nowy Rok dorwali mikrofon i pokazali co potrafią, jeżeli macie ochotę to sobie przypomnieć to zapraszam tu: SYLWESTER.

A co do Colostrum to coś w tym jest, mówię to ja: rolnik małorolny, ale wychowany na wsi z oborą w tle ;-) i faktycznie po siarę trudniej sięgnąć, ale już po Colostrum, to od razu inaczej.


2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie i mądrze napisany list. Po mimo, że Colostrum jest bardzo zdrowe to i tak jednak jesteśmy już tak nauczeni, że jak się coś dzieje to z reguły zażywamy ten syropek czy kropelki byleby się pozbyć uciążliwych objawów jakie nas męczą i przeszkadzają normalnie funkcjonować. Chcemy też jak najszybciej wyzdrowieć bo trzeba chodzić do pracy czy do szkoły. Nie da się za długo bumelować. Ja np.: muszę od razu reagować na jakiekolwiek symptomy choroby bo mam słaby organizm i mój układ immunologiczny jest całkiem padnięty, słabo sobie radzi z wirusami czy też bakteriami. Mój synek nie miał okazji wypić mojej "siary" ponieważ miałam cesarskie cięcie i pokarm pojawił mi się dopiero w czwartej dobie więc na oddziale dostawał już sztuczne mleko. Myślę, że pewnie przez to od początku był mniej odporny. Jest też alergikiem uczulonym na kurz i roztocze. Niestety nasze społeczeństwo jest coraz słabsze i często choruje, dużo dzieci ma alergie na wiele rzeczy. Wirusy i bakterie się mutują i powstają nowe, które ciężko jest wyleczyć bo są odporne na mnóstwo medykamentów. Ja żeby się nie załamać staram się powtarzać sobie "co Cię nie zabije to Cię wzmocni" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sobotę gościłam naszą Panią pediatrę i zapytałam o Clolostrum. Powiedziała mi, że jej cała rodzina stosuje to od lat, no to chyba w takim razie coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń