poniedziałek, 2 lutego 2015

STATYSTYCZNIE

Statystycznie jeśli lewą nogę trzymasz we wrzątku, a prawą w lodzie to powinieneś czuć się komfortowo... 
Proste i życiowe, a jednak nie chciałabym tego wypróbować na własnej... nodze. Za to na własnej skórze wypróbuję statystykę żłobkową. 39 godzin tygodniowo – tyle czasu spędzają średnio polskie dzieci w żłobkach. Dłużej maluchy w placówkach przebywają tylko w Portugalii (źródło: Dziennik Gazeta Prawna). Oznacza to, że jak już wrócę do pracy to mój i Alana świat stanie do góry nogami. Po roku cudownego macierzyńskiego, gdzie dużo czasu spędzaliśmy razem nagle pozostanie nam na wspólne bycie zaledwie kilka godzin dziennie. Na dodatek Alan wyjdzie tu poza statystyki i będzie spędzał w żłobku przynajmniej 8,5 - 9 h dziennie przez 5 dni w tygodniu. Muszę jednak znaleźć jakieś dobre strony "żłobkowania" inaczej naprawdę będzie ciężko przestawić się na nowe realia.

Dziś po raz pierwszy zaprowadziłam Alana do żłobka - jedynie na godzinę. Gdy go już rozebrałam z kurtki, czapki itd... to przyszła Pani, która ciekawie do niego zagadała, czym go do siebie przekonała i Alan dał się za rączki poprowadzić do grupy. Oczywiście poszłam za nimi by sprawdzić gdzie i z kim mój Syn będzie spędzał większość dnia. Wszak muszę wiedzieć, kto będzie miał spory wpływ na jego zachowanie i w jakich warunkach będzie spędzał większość dnia. Na szczęście dzisiejsze żłobki to piękne, kolorowe miejsca, w których dzieci są raczej bezpieczne i chyba szczęśliwe, bo te maluszki którym się dziś przyglądałam na takie wyglądały. Jest wiele zabawek, Panie Żłobkowe nie mają posępnych min są życzliwe i uśmiechnięte. Mam nadzieję, że to nie pozory :-) No i teraz statystycznie rzecz ujmując ponoć dzieci obserwując rówieśników szybciej uczą się także samodzielności.
Poza tym zabawy i zajęcia są dostosowane do wieku i rozwoju dziecka. No mam nadzieję, że te statystyki nie kłamią. Statystyki mówią też, że większość dzieci w pierwszych dniach przeżywa szok, wówczas płacz to zupełnie normalna reakcja. No cóż Alan wpasował się w te statystyki i nie był wyjątkowy, oddali mi go zapłakanego. Dzisiaj to jakoś zniosłam, ale jak jutro to wytrzymam? A może Alan od jutra wpadnie w odchylenie standardowe? Mam nadzieję. Byłabym bardzo dumną Mamą :-) Oczywiście i bez tego jestem dumna z mojego Syna.

Wiem, że truję Wam i truję tym żłobkiem, ale... musicie się uzbroić w cierpliwość, bo to póki co numer jeden na mojej liście. Więc od razu, żeby nie zapomnieć wczoraj pisałam o tym, że do wyprawki przydałaby się specyfikacja techniczna i jakieś zdjęcia, i proszę bardzo z pomocą przyszła Biedronka, która ma więcej praktyki niż ja (też prowadzi blog: dwójka do pary) i wysłała mi fachowe zdjęcie dotyczące sposobu znakowania odzieży:



Pisak do znakowania + tasiemka termo - jakie to proste. Oczywiście dziś wpadłam do 3 pasmanterii i pozostanie mi raczej jakaś wirtualna aukcja. Na miejscu czegoś takiego nie mają. Jak można tak przydatnej rzeczy nie mieć w asortymencie? Nie rozumiem. No i tym sposobem życie nas zmusza do składania wirtualnych zamówień. A chciałam lokalnie dokonać zakupu :-)

Numerem dwa na mojej liście w ostatnich dniach  były kolejne próby nagrań. Nagrania jednak były na drugim planie, bo Alan na początku najbardziej zachwycał się kosmicznymi parasolkami, musiałam je więc uwiecznić, bo kiedy je znowu pożyczymy nie mam pojęcia.



Jasność z nich biła, że hohoho... No i tak jakoś mija nam czas, dosyć pracowicie. Mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się nareszcie efektów, tej naszej pracy. 
 

Pora spać, jutro żłobkowe podejście numer dwa.


4 komentarze:

  1. Żłobkowych plusów jest sporo: tam oduczyli Natalie od pieluch na rzecz nocnika i sedesu, nauczyli samodzielnego jedzenia, tam nawiązała pierwsze przyjaźnie :) i po 10 godzinach nie chciała wracać do domu :/ Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro już nie będę czekać w poczekalni żłobkowej tylko zrobię 2h wychodnego, a pojutrze przynajmniej 3 :) zaś w przyszłym tygodniu zaczniemy wstawać jeszcze wcześniej niż w tym, bo niestety w ostatnich miesiącach uwielbialiśmy poranne leżakowanie. Ja też się sporo nauczę, bo będę mogła znowu więcej czasu sobie poświęcać, bo do pracy wracam dopiero w marcu - a to też plus :)

      Usuń
  2. Mój syn dość dawno chodził do żłobka ale widzę, że też należał do statystycznych dzieci. Początki były faktycznie bardzo trudne, pamiętam jak przez kilka dni pani żłobkowa odrywała Kamila jak przyssawkę ode mnie ze łzami w oczach wielkości fasolki. Płakałam razem z nim i na początku zostawałam w ukryciu żeby sprawdzić czy się uspokoi. Byłam bardzo zdziwiona bo po zaledwie 5 minutach był już spokojny i zaczynał bawić się z dziećmi. Po powrocie do domu dzwoniłam parę razy w ciągu dnia czy aby na pewno jest wszystko w porządku. Bardzo szybko Kamil się przyzwyczaił i ociągał się z powrotem do domu. Żłobek czy przedszkole dobrze wpływa na rozwój dziecka. Syn stał się bardziej komunikatywny, śmielszy szybciej zawierał znajomości. Nieraz w rodzinach jest tak, że dzieci dużo czasu spędzają w gronie dorosłych i myślę, że taki większy kontakt z rówieśnikami pozwoli dziecku oderwać się od Świata dorosłych i ich problemów. Żłobek to nowe doświadczenie i wyzwanie dla takiego malucha, dzieci boją się nowego miejsca i ludzi. Myślą, że zostały odtrącone ale gdy tylko przekonają się, że mamy codziennie zabierają je do domu to szybko się przyzwyczajają.
    Powodzenia Monia, bądź cierpliwa, a wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga :) mam nadzieję, że jutro tak jak dziś da się zabrać bez płaczu, no ale cóż, jak będzie to się dopiero okaże. Jeżeli będzie chlipał to będę twarda, choć serce będzie walić jak oszalałe.

      Usuń