wtorek, 31 marca 2015

BOJĘ SIĘ WIATRU

Od tygodnia bawimy się w chowanego z wirusami, już myślimy, że wszystko jest już OK, a tu nagle wyskakuje takie nie wiadomo co i z wielkim entuzjazmem wykrzykuje: a kuku. No i takim to sposobem Alan wciąż zamiast maszerować do żłobka, zostaje w domu. Dobrze, że mam go z kim zostawić. Humor mu na szczęście dopisuje, ostatnio polubił zabawę: "chowam się za firanką i nikt mnie nie widzi".






Dziś i ja będę się chować w chowanego pod kołdrą, gdy już kołysanki wybrzmią i nastanie cisza, bo w tej ciszy niestety będę słyszeć to co się dzieje za oknem. Już Wam kiedyś o tym wspominałam, że bardzo boję się silnego wiatru. Wczoraj trudno było mi zasnąć, dziś pewnie będzie podobnie, próbować jednak trzeba, bo budzik nastawiony jest na 5.00.

Dobrze, że jeszcze w pracy nie ścigam się z czasem, bo powrót zafundowano mi w dobrym tempie, gdyby i tam była gonitwa, to pewnie padłabym, a tak to jeszcze da się jakoś funkcjonować i powoli wszystko się układa. Teraz jeszcze żeby Alan do żłobka wrócił.

Co do pracy sporo się tam pozmieniało, jest bufet, którego wcześniej nie było. Przyjeżdża Pan Kanapka, a po nim Pan Bułeczka. Da się przeżyć dzień nie biorąc zapasów z domu. A że jeszcze jestem mało zorganizowana to pan Kanapka (jego sobie upatrzyłam) ratuje mnie przed pracą na głodzie. Jutro bułka z sałatką meksykańską jest już zamówiona :)


22:40, korpo mama idzie spać, darujcie, ale muszę spróbować się wyspać.

Ps. Święta tuż tuż, a ja w rozsypce. Okna umyję, ale po świętach jak będzie ciepło, ciasta tym razem kupię, a dom przecież jakoś ogarnę, nie musi być perfekcyjny, ma w nim gościć święty spokój. A jak jest u Was?





2 komentarze:

  1. Ja też nie lubię wiatru zwłaszcza gdy tak wyje i zawodzi na polu. Podziwiam Cię bo jakbym tak miała sama spać to chyba bym umarła ze strachu :)

    Jak dobrze, że ktoś wymyślił Pana Kanapkę bo bez tego w pracy ani rusz. I jak dobra była ta bułka z sałatką meksykańską? ;)

    Świętami się już przestałam przejmować nie będę nic robić na siłę bo człowiek piecze, gotuje i sprząta, a przez Święta pada na pysk i czas pras wszystko mija jak jeden dzień. Nie mam siły, a chłopaki nie mają czasu więc co ja się będę przejmować. Teraz się sprząta na bieżąco wszystko, a nie tak jak dawniej tylko dwa razy w roku na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Życie jest zbyt krótkie żeby je marnować na zbędne zajęcia bo przecież nas nie będzie, a dom tak czy siak zostanie (to są słowa mojego synala) (takie tam wytłumaczenie na lenistwo :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie święta zawsze się kojarzyły z praniem firan i myciem okien, bo reszta faktycznie jest jako tako ogarnięta (nie patrzę tu oczywiście na stosy dziecięcych zabawek, ubranek itd, bo dawny salon to teraz bawialnia, dawna sypialnia to.... też bawialnia). Grunt to nie dać się zwariować. A sałatka meksykańska - przepyszna.

      Usuń