czwartek, 26 marca 2015

BYLE DO WEEKENDU

Jak dobrze, że ten tydzień się już kończy. Jeszcze tylko jutro pobudka o 5.00, a w sobotę będę spać i spać (przynajmniej takie są założenia, niestety jeszcze ich z Alanem nie omówiłam). Obawa porannego wstawania nie była na wyrost, dziś już padam. Właściwie przy okazji usypiania przy piersi Syna i ja się już trochę zdrzemnęłam.

Dosyć, że powrót do pracy i poranne wstawanie, to jeszcze wirusy i organizacja opieki nad Alanem. W sumie gdyby nie ogólne osłabienie organizmu, to nie byłoby na co narzekać, jest do wypełnienia zadanie - trzeba się postarać jak najszybciej i najlepiej je zrealizować.

Alan dziś zyskał nową Babcię - którą nomen omen bardzo polubił - zajmowała się nim Mama mojej Przyjaciółki. Dosłownie w ostatniej chwili wpadła mi ona na myśl, gdy gorączkowo zastanawiałam się kogo znaleźć do opieki. Naprawdę ja to mam Fraila :-) (o Frailu pisałam wczoraj)


A w pracy.... nadal się wdrażam, sporo mam do nadrobienia. Korpo-Mama póki co nawiązuje kontakt z Korpoludkami. Wkrótce znowu wskoczę jako jeden z trybików tej wielkiej machiny. Wymaga to jednak jeszcze trochę czasu. Teraz trzeba się ukierunkować i nie rozpraszać, tylko jak to zrobić, gdy myśli same krążą (jeszcze wciąż za często) wokół domu i Alanowego zdrowia. Czy macie sposób na pozbycie się takich myśli?
Ostatnio trafiłam w sieci na takie oto sympatyczne zdjęcie: 


No i tak sobie pomyślałam, że wkrótce i ja będę mogła wykazywać się taką kreatywnością w kuchni. Póki co "piękne" jedzenie jeszcze nie robi na Alanie wrażenia, za to jesteśmy na etapie układania najróżniejszych wieżyczek. Czasem jestem zdziwiona, że takie małe dziecko już tak wiele potrafi. W sumie często gdy obserwuję Syna zastanawiam się co on teraz sobie myśli. Szkoda, że nie potrafi nam tego jeszcze powiedzieć. Niestety te myśli są ulotne, bo jak tu ubrać myśli w słowa?

Fot. z albumu rodzinnego




2 komentarze:

  1. My mamy takie już jesteśmy, że martwimy się i myślimy gdy naszym pisklaczkom się coś dzieje. Od tego raczej myśli nie odgonisz ale jak Alanek przyzwyczai się do Żłobka i trochę zahartuje na tyle, że będzie już rzadziej chorował to zobaczysz i Ty staniesz się spokojniejsza wiedząc iż Twój synek jest zdrowy i bezpieczny. Zobaczysz jak wpadniesz w wir pracy to nie będziesz miała czasu na myślenie o czymkolwiek.

    P.S. Dzięki za miłe odwiedzinki i zapraszam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nie mogę doczekać takiego momentu, póki co padam po pierwszym tygodniu pracy, żłobka, a potem pracy i wirusów. Teraz oprócz psychicznej bariery mam i fizyczną, ale i do tego się przyzwyczaję.

    OdpowiedzUsuń