czwartek, 12 marca 2015

OBRONA KONIECZNA

To miał być spokojny dzień, no w miarę spokojny, a już rano dowiedziałam się, że nocą miałam nieproszonych gości, który spodobało się buszowanie po dawnej stodole. Takie zdarzenie potrafi wyprowadzić z równowagi, bo choć na pozór tego po mnie nie widać, to w środku mnie to gryzie. Pamiętacie post o TOLERANCJI? W nim wymieniłam kilka rzeczy, których w życiu nie będę tolerować, między innymi to złodziejstwo. Nie wyobrażam sobie jak można wyciągnąć rękę po cudzą własność. Nocne "łajzy", które mnie odwiedziły narobiły więcej szkód, bo miały wąską specjalizację, upodobali sobie kable miedziane i obcinali je od maszyn warsztatowych. Do tego uszkodzone drzwi, wyłamane zamki. Chciałabym, by ich oczywiście złapano, ale śmiem w to wątpić. Przecież ucierpiała tylko moja prywatna niewielka gospodarka.

To zdarzenie spowodowało, że się zastanowiłam, co bym zrobiła, gdybym stanęła oko w oko z takim złodziejem. Do tego powiedzmy, że ten się nie przestraszy tylko ruszy na mnie? Ile słyszeliście opowieści z życia wziętych o obronie koniecznej, gdzie napastnik zostaje poszkodowanym, a poszkodowany, który się broni przed sądem zostaje napastnikiem? Co dokładnie oznacza "obrona konieczna"? By ona zaszła, spełnione muszą być dwa warunki: musi nastąpić "bezprawny i bezpośredni zamach", a nasza reakcja musi być adekwatna do okoliczności zdarzenia i intensywności oraz siły zamachu. Broniący nie może jednak działać ze zbyt dużą gwałtownością, a ponadto jego obrona musi być skorelowana czasowo z atakiem (Źródło: Dziennik Gazeta Prawna).



Fot. pixabay.com
Lepiej, żeby do takiej sytuacji nigdy w życiu nie doszło, bo wtedy nie będę się zastanawiać gdzie jest granica. Choć może trochę prawdy w tym jest, bo jeżeli zaatakowałby mnie olbrzym z łomem w dłoni, to co innego niż wątłej budowy nastolatek (choć skąd mogę wiedzieć, czy ów nastolatek nie chowa noża i przy okazji jest mistrzem karate?). Zresztą, dlaczego ktoś ma wchodzić bezprawnie na mój teren? Przecież skoro wchodzi bez zaproszenia ze złymi zamiarami, to nie wiadomo czego się można spodziewać. Nigdy w życiu nie chciałabym sprawdzać jak wiele mam siły i determinacji, a nocne "łajzy" które mnie odwiedziły niech się udławią tym co zabrały.

W głowie kłębi mi się teraz tysiąc scenariuszy, gdybym chciała którykolwiek z nich opisać to poczułabym się jak w jakimś Matrixie. No i ta wyobraźnia powoduje, że jestem trochę zaskoczona do czego mogłabym być zdolna w obronie nie tylko swojej, ale też Syna. A Wy wiecie jakbyście zareagowali? Dlaczego jest tak wiele wyroków skazujących tych, co w samoobronie zranili włamywacza, złodzieja, napastnika. Osobiście to dla mnie chore.

Koniec trudnego tematu, trzeba przed snem pomyśleć o czymś miłym. Byłam dziś w pracy. Musiałam stawić się na moment, by ustalić kilka szczegółów powrotu i znowu poczułam znany mi przez lata zapach korporacyjnych murów. Spotkałam wielu Przyjaciół i trochę moje obawy przed powrotem się rozwiały, mam nadzieję, że szybko się wciągnę i jakoś wszystko się ułoży, bo przecież nie może być inaczej.




2 komentarze:

  1. Zobaczysz, że szybko się wciągniesz w wir pracy i tak jak Ci kiedyś pisałam odpoczniesz tak psychicznie od tych ciągłych, monotonnych problemów życiowych. W pracy będziesz miała zupełnie inne sprawy i problemy do zrealizowania.

    Przykro mi, że spotkało Cie coś tak złego jak włamanie. Dobrze, że Wam nic się nie stało. Zastanawiam się nieraz co musi wydarzyć się w życiu takiego wandala bądź włamywacza żeby posunął się do tak zbrodniczego czynu. Czy to może tak silna desperacja lub nienawiść do drugiego człowieka, a może uzależnienie od nałogu i niemoc poradzenia sobie z nim. Powodów może być wiele.

    Z tą obroną konieczną ten przepis jest dla mnie niedorzeczny, wymyślają je chyba jakieś roboty, które nie mają bladego pojęcia o jakimkolwiek życiu. Jak człowiek znajdzie się w skrajnym niebezpieczeństwie i jest przy tym mocno podenerwowany to wiadomo, że nie będzie mieć głowy na analizowanie przepisów czy wolno mu zareagować czy nie i z jaką siłą tylko po prostu będzie bronić siebie lub innych. Myślę, że tak zachowa się prawie każdy bo to jest w pewnym sensie odruch bezwarunkowy, jest atak i jest obrona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki gabunia76, widzę, że mamy podobne zdanie dotyczące tego trudnego tematu obrony koniecznej.

      Usuń