wtorek, 10 marca 2015

ORGANIZACJA CZASU

Czasem chciałoby się, żeby coś wyszło naprawdę dobrze, ale wszytko układa się tak, że wychodzi zupełnie odwrotnie. Tak mam od dwóch dni, jak nie urok, to.... szkoda słów. Nagle pojawiło się tak dużo rzeczy do zrobienia, że choćbym się dwoiła, to z częścią zawalam. Nie jestem do tego przyzwyczajona, bo zawsze wszystko się układa, więc wstyd mi strasznie. To jednak bardzo pouczające dla mnie. Czyżbym straciła dar organizacji czasu, przewidywania? W tym wszystkim Alan, cały czas chory. W takich chwilach jak ta, puszczam niezawodnego Phila Collinsa z Jego balladami:




Zatem poprawiacz nastroju włączony, ale dziś i tak moje myśli błądzą wokół bardzo trudnego tematu, o którym rozmawiałam w czasie popołudniowej kawy. Widmo wojny. Nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić. Nawet wierzyć mi się nie chce w taką przyszłość, bo jeżeli tak by miało być, to nie ma sensu nic robić. Przecież to by był wstęp do zagłady Świata, bo to nie byłyby okopy, front i kamasze. Byłaby to wojna atomowa, bakteriologiczna... Koniec, nie będę tego dalej rozwijać, bo chyba bym nie zasnęła.

Niestety, życie to nie bajka, ale starajcie się zrobić co się tylko da, by je sobie nie komplikować. Mimo wszystko nie ma co porzucać marzeń i planów, bo wówczas nastałby chaos.

Dziś muszę też nie tylko wrócić do planów i marzeń, ale też chcę przypomnieć sobie jedną z ważnych zasad, która gdzieś mi na chwilę umknęła. Od dziś wiem, że dużo ważniejsza jest przyjaźń, niż wszelkie pieniądze. I jeżeli kiedykolwiek stanęłabym jeszcze przed wyborem, to już wiem jak się zachować. Dziś też wybrałam i wierzę w to głęboko, że to dobry wybór.

Wkrótce wrócę do mojej korporacji i praca mnie pewnie wciągnie. Znowu będę musiała chodzić jak w zegarku szwajcarskim, to chyba nawet dobrze, bo się trochę rozregulowałam, albo teraz wychodzi mi stres związany z powrotem do firmy. Przynajmniej Alan jest szczęśliwy, bo kolejny tydzień spędza w domu zamiast w żłobku, jak widać na załączonym obrazku wcale go to nie smuci. 



Fot. z albumu rodzinnego

Mamy już za sobą pierwszą dekadę marca i wiecie co właśnie odkryłam? Że już drugi rok z rzędu nie mam kalendarza, takiego na zapiski, torebkowego. Mam nadzieję, że jeszcze trafię gdzieś na wyprzedaże, bo pora wziąć się za siebie i swoją własną organizację czasu. Solennie obiecuję, że w planach uwzględnię też miejsce na własne przyjemności (oczywiście od czasu, do czasu). Będę też bardziej asertywna, to też cecha, która trochę mi zanikła, a w pracy się przyda, bo inaczej szybko zacznę tego żałować.

No i dotrwałam do ostatniej piosenki "In The Air Tonight" w sumie to bardzo smutna piosenka, ale gdy o jej słowach nie myślę, tylko wpatruję się w Phila, gdy nagle siada do perkusji i jednocześnie gra i śpiewa, to jakoś tak się prawie unoszę... lewituję, czy co?



4 komentarze:

  1. Hej kobietko wcale nie jesteś źle zorganizowana. Niejeden rodzić powinien brać z Ciebie przykład, ze wszystkim radzisz sobie śpiewająco. Masz na głowie cały dom i to nie małe mieszkanko w bloku tylko na prawdę duży dom i połacie ziemi do obrobienia, Do tego schorowaną mamusię i Alanka i gdzie Ty jesteś w tym wszystkim? Jesteś ciepłą i życzliwą osobą bardzo rezolutną i kreatywną tylko bardzo skrytą. UWIERZ W SIEBIE !!! Pamiętaj, że początki bywają trudne ale po jakimś czasie odnajdziesz się i w pracy i zobaczysz, że Twoje życie bardziej nabierze sensu bo wyjdziesz do ludzi i przez chwilę zapomnisz o domowych obowiązkach. To będzie taka odskocznia dla Ciebie od tej szarej i monotonnej codzienności.

    Ale fajnie mi się pisze przy takiej nastrojowej muzyce. Też bardzo lubię utwory Phila Collinsa tak uspokajają i odstresowują :)

    HEJ LUDZISKA co jest z Wami. Mam wrażenie, że tylko ja tutaj wchodzę i czytam te wszystkie wspaniałe Posty, które Singiel Mama pisze dla nas żeby podzielić się z nami swoimi mądrościami życiowymi lub tym co ją weseli czy trapi.

    Czy na prawdę nikt z tej SETKI ludzi, którzy tu wchodzą nie potrafi nic skrobnąć tej wspaniałej Matce - Polce? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami, swoimi doświadczeniami lub porażkami związanymi z danym tematem w Poście. Nie wierzę, że nie macie nic do napisania.
    To śmiało KLAWIATURKA w rękę i do dzieła to nic nie kosztuje, a tym bardziej nie boli :)

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gabunia76 przynajmniej mamy prywatny, publiczny kanał do dyskusji :) może wkrótce trochę więcej wpisów się pojawi, trzeba być cierpliwym. Oczywiście dziękuję za dobre słowo. Wierz mi jednak, że przez dwa dni wszystko mi sypało, dziś już wracam do formy.

      Usuń
  2. Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki :) Tak trzymaj jesteś silna i mądra kobitka :)

    OdpowiedzUsuń