sobota, 21 marca 2015

ODKRYCIE

Jak dobrze, że ten dzień dobiega końca. Jak to przy sobocie sporo pracy było. Jakoś się utarło, że większość osób tego dnia nadrabia zaległości w sprzątaniu. W tym wypadku należę do tej stereotypowej grupy. Na szczęście tego dnia gościłam również miłą rodzinę, z którymi wyszliśmy na spacer. Nawet nie wiem kiedy, ale dzięki nim miałam możliwość zobaczyć, jak Alan urósł. To fakt, że nie spieszy mu się do samodzielnego chodzenia, ale sami dużo ćwiczymy. Znaczy wygląda to tak: chwytam go za obie rączki i idziemy. Tym razem na spacerze miałam pomocników, ja trzymałam Alana za jedną rączkę, a jedna z osób towarzyszących mi pomagała trzymając go za drugą. Z pozoru nic dziwnego, normalny widok, no ale dla mnie to było przeżycie, bo przecież jeszcze nigdy z nikim tak nie robiliśmy. Ciekawe czy Alan też to tak przeżył jak ja. W każdym razie nie oponował, gdy po chwili chodzenia wracał na moje ręce, to potem po odpoczynku znowu wracaliśmy do tego magicznego trójkąta. Na koniec nawet dał się wziąć na ręce komu innemu.


W tym tygodniu też przeglądałam zdjęcia i zauważyłam, że na większości z nich Alan jest sam, ewentualnie z Babcią lub z gośćmi. Ze mną ma ich naprawdę stosunkowo niewiele. Wiadomo czemu, nie ma nam kto ich zrobić. Kolejny prozaiczny powód. Jak dobrze, że o tym nareszcie pomyślałam, bo będę mogła coś z tym zrobić. To oczywiście nie oznacza, że od razu poszukam związku, by mieć partnera, który chwyci na spacerze Alana za rękę, czy zrobi nam kila pięknych zdjęć. Poszukam substytutu, może poproszę znajomych o jakąś kolejną sesję, tak robiłam latem. A gdy będziemy na spacerze, to też będę prosić, by mu podali rękę. Trzeba będzie wykorzystywać każdą możliwą sytuację. Najważniejsze, że odkryłam te braki.

No to teraz proszę zerknijcie na zdjęcie z rodzinnego albumu. Można powiedzieć, że to  nawet fotka we dwoje, bo jeśli się przyjrzycie, to widać część mojej nogi i zmowy kapeć ze śnieżynką.

Dobrze, że wiosna tuż, tuż bo znowu zaczną się spacerowe schadzki. Łatwiej będzie się też gdzieś w plener wybrać, bo będzie to sprawiało większą przyjemność (już Wam kiedyś pisałam, że nie lubię zimy). Alan pewnie lada moment zacznie sam chodzić, więc zacznie się też bieganina. W sumie to już się nie mogę tego doczekać, ale z drugiej strony wiem, że póki sam nie chodzi, to mam jeszcze trochę luzu, bo jest bardzo stateczny i w miarę przewidywalny. 


I tak zleciał kolejny dzień, dziś na przyjmowaniu uroczych gości, pracach domowych i na kolejnych przemyśleniach.

Co do gości to muszę powiedzieć, że są bardzo pozytywnie zakręceni, tak jak fundacja z którą są powiązani, polecam zerknijcie tu: www.odkryjtalent.pl
Będąc z Nimi odkryłam pewne niedoskonałości bycia solo, ale na szczęście da się je jakoś uzupełnić. Zaś co do fundacji, to pewnie będę na ich warsztatach bywać jeżeli tylko "praca" na to pozwoli, bo wracam do niej w poniedziałek. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz