niedziela, 26 kwietnia 2015

GRANICE

Stawianie granic dziecku, czy to dobre? A może lepsze jest wychowywanie bezstresowe? Który model wybrać? Co się lepiej sprawdzi?


Fot. z albumu rodzinnego
Kiedyś na pewnym weselu obserwowałam Pannę Młodą, która mnie swoim zachowaniem bardzo ujęła. Cieszyła się każdą chwilą swojego przyjęcia. Wiedziała, że to ona tej nocy jest Królową Balu i wszystko, dosłownie wszystko sprawiało jej wielką radość. Miała ochotę to zaczynała klaskać, albo kołysała się w rytm muzyki... Pomyślałam o sobie, że ja tak nie miałam ani na swoim weselu, ani w życiu, wstydziłam się, albo wydawało mi się, że nie wypada tak pokazywać swoje emocje. Jej zachowanie bardzo mi się podobało, bo widać w nim było szczerość, od tamtego momentu zaczęłam wprowadzać u siebie zmiany, które dopiero teraz przy dziecku są nareszcie takie jakie chciałam, żeby były. O tym pisałam Wam w sobotę: DZIECINNIEJE PRZY DZIECKU.
Dziecinnieję, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo odnajduję nadal tak jak wcześniej radość nawet w rzeczach malutkich, ale teraz tej radości nie powstrzymuję, bo wiem, że można się nią dzielić. Miałam chyba zbyt wiele granic wyznaczonych w dzieciństwie, a potem w dorosłym świecie które nie przekraczałam, bo jakiś wewnętrzny głos mi podpowiadał: "nie wypada".

Otóż teraz już wiem, że wiele owych zakazów było mi przekazanych na wyrost. Wiele nieszczęśliwych splotów wydarzeń powodowało, że wolałam siebie nie ujawniać i pozostawać w kącie. Mam nadzieję, że to co odkryłam pozwoli mi dobrze wychować dziecko, ale nie bezstresowo, bo granice trzeba wyznaczać, gdyż to uczy dyscypliny, jednak nie wolno z ową dyscypliną przesadzać, bo inaczej zabijemy w naszych pociechach spontaniczność i miłość do życia. Zacznij jednak naukę od najmłodszych lat. Gdy zatem dziecko zrzuca wszystko ze stołu, to reaguj, a nie czekaj myśląc, że z wiekiem to przejdzie, powiedz: "kochanie nie rób tak, nie podoba mi się to", "jeżeli skończyłeś pić to daj mi butelkę lub połóż na stole, a nie wyrzucaj". Gdy bije, przytrzymaj rączkę i powiedz: "to mnie bardzo boli, nie rób tak, bo mnie krzywdzisz" itd... może nie przynosi to skutku od razu, ale konsekwencja i cierpliwość doprowadzi do wpojenia dziecku podstawowych zasad współżycia.
Za to gdy dziecko biega w czasie zabawy to nie karć je słowami: "nie biegaj za dużo, bo się zgrzejesz", albo gdy jesteście na spacerze w dżdżysty dzień, to ubierz je stosownie do tego, by mogło zaliczyć kałużę jeżeli wpadnie na taki pomysł :-)

Na koniec dodam jeszcze, że są takie granice, których nie przekroczę nawet teraz gdy jestem ich świadoma: bo przecież nie wypada grzebać w nosie w miejscu publicznym, siorbać przy stole, śmiać się na pogrzebie, przeklinać w miejscach publicznych i przy dzieciach (z tym problemu nie mam, bo przeklinanie mi nie wychodzi, a jak już się zdarzy, to zwykle wszyscy wtedy na mnie patrzą jak na kosmitkę i ze zdziwieniem komentują: "ale śmiesznie to brzmi w Twoim wykonaniu"), niestosownie się ubrać wchodząc do jakiejkolwiek świątyni, szydzić z innej wiary czy rasy... w sumie pewnie mogłabym tu jeszcze wiele takich rzeczy wymienić, które nie wypada robić i tego zmieniać nie będę. 


2 komentarze:

  1. Świetnie to ujęłaś Monia. Ja mam dokładnie tak samo. Od dziecka miałam wpojone co można robić, a czego nie wypada. Ostatnio właśnie się zastanawiałam jak to jest, że ja zawsze muszę się zachowywać stosownie do sytuacji bądź mam siedzieć cicho i nie wyrażać swoich opinii w danym temacie bo tak nie wypada, bo tak się nie robi, a wokół mnie wszystkim wolno i każdy robi co chce i mówi to co myśli? Za późno to wszystko zaczęłam pojmować i rozumieć dlatego przekazując pewne stereotypy z dzieciństwa i młodości w jakiej byłam wychowywana swojemu synowi okazały się totalnym niewypałem wychowawczym. Dobrze jest uczyć dzieci pewnych granic od samego początku tak jak pisze o tym Singiel Mama ale trzeba to robić umiejętnie. Uczcie też drodzy rodzice swoje pociechy okazywania uczuć czy rozmowy o nich niech będą spontaniczne, szczere bo mogą mieć bardzo znaczący wpływ na dalszy rozwój Waszego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy umiejętnie wychowam dziecko, czas pokaże jak już wyrośnie :-) póki co siebie też warto zmieniać skoro zauważyło się pewne niedociągnięcia z przeszłości. Najważniejsze to dojrzeć do zmian.

      Usuń