środa, 1 kwietnia 2015

KOPCIUSZEK

Fot. http://pixabay.com
Wiedziałam, że tak kiedyś będzie. Zasnęłam, znaczy padłam i gdy nareszcie się przebudziłam, to stwierdziłam fakt, że północ mnie dogoniła. Czuję się prawie jak Kopciuszek, któremu tym razem nie udało się zdążyć na czas. Powiem Wam w tajemnicy, że w sumie to dobrze, że do północy spałam. Mama zawsze mi powtarza, że najlepszy sen jest do północy, zatem dziś się zastosowałam do jej rad i o 21.00 już byłam w łóżku.

Wczoraj doszło do mnie, że święta są tuż, tuż. Do zrobienia są tysiące rzeczy, ale jeżeli nie wypucuję domu na błysk to świat się zawali? Ja wiem, że obniżam sobie poprzeczkę dla wygody, ale przecież nie na tym to polega, by się przed świętami zamęczyć, bo przecież potem się nie pozbieram i nie będę błyszczeć jak Kopciuszek na balu, bo byłoby to sztuczne. Zresztą takie rzeczy, to tylko w bajkach. Zatem:


- nie umyję okien na święta - za mało mam czasu, po drugie jest za zimno, poczekam na wiosnę, do tego trzeba dojrzeć, a poza tym ma być deszczowo, więc kto by zauważył różnicę? Ja za to nabawiłabym się na nowo kataru, albo jakiegoś innego ustrojstwa. Nie warto...


- nie wyciągnę wiosennych ubrań z szaf... i nie chodzi mi o ich wietrzenie i układanie, a tak zwaną sezonową podmiankę. Jak tu wyciągnąć wiosenne ubrania, a schować zimowe gdy tak strasznie wieje i na dodatek synoptycy raz po raz śniegiem straszą. 


 - nie upiekę ciasta - w ostatnich latach to robiłam, potem przez tydzień zajadaliśmy słodycze i od razu można było się ustawiać po świętach w kolejce do spowiedzi z grzechem obżarstwa: nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Gdy nie upiekę to zadbam zatem nie tylko o ciało, ale i duszę. 

- nie wyślę kartek świątecznych, bo niestety choć to piękny zwyczaj to nie robię tego od lat. Niestety takie czasy, że ja osobiście bazuje na telefonicznej formie pozdrowień. Smsa wyślę, ale w odpowiedzi na innego. Ograniczam to również do minimum.

 - nie będę sobie robić wyrzutów sumienia - przecież nie jestem niewolnikiem w swoim własnym domu.

A Wy co odpuścicie sobie przed świętami?

Mam nadzieję, że jedyne co zdążę zrobić, to z Alanem usiądę do malowania pisanek. W tym roku nasze dzieła może nie będą wysokich lotów, bo chodzić nam będzie o zaznaczenie owych świątecznych jaj, ale tradycja musi być krzewiona i to od najmłodszych lat. 



2 komentarze:

  1. Ja też wczoraj padłam nie o 2:00 jak zawsze ale o 23:00 i spałam jak zabita do 9:00 i wcale się nie wyspałam.

    Jak patrzę przez okno to czuję Święta ale Bożego Narodzenia :) tak mi się chce słonka ciepłego żeby wreszcie zrzucić trochę ciuchów z siebie i pozbyć się tego stanu depresyjnego, który cały czas mi towarzyszy.

    Ze sprzątaniem też dużo sobie pofolgowaliśmy. Okna nie wszystkie są umyte bo za zimno jest i tak jak pisałaś cały czas ciapie deszcz lub śnieg. Z przyrządzaniem potraw też sobie dałam spokój bo i tak Święta zamierzamy spędzić z rodzicami, a poza tym mam taką straszną niemoc jakbym co najmniej w kopalni węgiel wydobywała sama.

    My na nasze jajeczka nakładamy takie koszulki różne i kolorowe i moczymy we wrzątku i one wtedy się tak fajnie przyklejają do jajek i są takie Świąteczne pisanki :)

    Kartek też nie wysyłam tylko smsy i też tak jak Ty tylko tym osobom, które pierwsze napiszą do mnie więc ciekawa jestem jak to z nami będzie, która z nas się wyłamie pierwsza i napisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem czy się wyłamię, póki co Ty prowadzisz w tym rankingu :) i chwała Ci za to. A co do słońca też go bardzo pragnę i wyższych temperatur i długich spacerów.

      Usuń