czwartek, 2 kwietnia 2015

NIE CIERPIĘ ŚWIĄT?

Nie cierpię świąt? A właśnie, że nie, bo od dwóch lat ja je... cierpię :-) Znaczy... nie męczę się nimi, nie wkurzają mnie przygotowania, nie złoszczę się gdy z czymś nie zdążę.
Przez długie lata okres świąteczny powodował we mnie wielki stres. Tyle rzeczy zawsze było do zrobienia: sprzątanie, pranie, mycie okien, gotowanie, wypieki, do tego Ex Mąż, który wprowadzał bardzo wielkie zamieszanie. No rzec by można mieszanka wybuchowa. Nie pamiętam świąt radosnych z tego okresu. To niestety bardzo smutne, bo powinno być zupełnie inaczej.  Gdy się uwolniłam od mojej przeszłości nagle życie nabrało kolorów, cieszę się chwilą, żyję spokojniej i święta również mnie cieszą.
Jeżeli dopadła Was świąteczna gorączka, to pamiętajcie, że wcale nie musimy być perfekcyjni we wszystkim, lepiej zrobić mniej, a mieć więcej sił do świętowania niż się przepracować.

Oczywiście to, że się nie denerwuję tym, że z czymś nie zdążę nie oznacza, że nic nie będę robić. W głowie mam już plan jak będą wyglądać moje najbliższe dni, jednak nie mogę się do tych planów zbytnio przywiązywać, bo życie je zweryfikuje. Ale z drugiej strony, znacie tę regułę: „Im masz mniej czasu, tym więcej zrobisz”. Kto ma dzieci i pracuje, ten wie o czym mówię. Ja też dołączyłam do tego zacnego grona i oficjalnie mogę się przyznać: nie robię w tym roku generalnych przedświątecznych porządków!

Za to staram się porządek trzymać nie tylko od święta do święta. Fakt, porozrzucane zabawki może powodują teraz pewien chaos, ale na szczęście poukładanie ich nie zajmie więcej czasu jak kwadrans. Za to od jakiś dwóch lat staram się sukcesywnie odgruzowywać mój dom. Czasem tracimy chęci dlatego, że często sprzątamy tam gdzie tego nie widać. Zaczynamy od szaf z ubraniami, szafek kuchennych, łazienkowych, w pewnym momencie docieramy do sterty papierów... Dopiero gdy przechodzi się do fazy upiększania to wtedy widząc naoczne efekty zaczynamy się cieszyć.
Fazę upiększania od czasu do czasu sobie wprowadzam, właśnie po to by przerwać rutynę i by móc się cieszyć z małych rzeczy.

Jeszcze tylko piątek w pracy, a potem wymarzone 3 dni wolnego. To wolne oczywiście będzie wypełnione mamowaniem i przygotowaniami do świąt, ale nie będzie to gonitwa za wszelką cenę. I pomyśleć, że recepta na spokojne święta jest taka prosta: czasem trzeba odpuścić, zrobić mniej, uśmiechnąć się zamiast denerwować, nie wdawać w zbędne dyskusje.
A ja przez tyle lat się męczyłam.


Dziś wyciągnęłam z mojego albumu rodzinnego zdjęcia sprzed roku, aż mi się łezka zakręciła:





Czas biegnie jak szalony, warto się momentami zatrzymać, po to by mieć czas na rozmyślanie, te święta temu sprzyjają.
Na koniec odeślę Was jeszcze do jednego z grudniowych tekstów, w którym macie zawarty piękny tekst: DEZYDERATA.

Oto sam początek:

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece, jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią inni, nawet głupcy
i ignoranci, oni też mają swoją opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Po resztę sięgnijcie TU.

Kroczcie spokojnie przez te święta!

2 komentarze:

  1. DEZYDERATA na prawdę piękny tekst motywujący, budujący wiarę w lepsze jutro w sens życia w wiarę w siebie.

    Nieraz bywa tak, że Święta przypominają nam o gorszych lub lepszych chwilach w naszym życiu. Często wiele przykrych sytuacji staje nam przed oczami. Trzeba być wtedy silnym i walczyć o swoje szczęście. Pozytywne myślenie przyciąga dobro, a negatywne zło. Nasz umysł jest niepojęty i potrafi działać jak placebo. To co sobie wmówimy w podświadomości potrafi znaleźć swoje ujście w naszym dalszym życiu i odczuwanych w związku z tym emocjach.

    OdpowiedzUsuń
  2. To fakt, że pozytywne nastawienie powoduje, że mimo różnych trudności jakie napotykamy jesteśmy spokojni i mocni, bo wiemy, że damy radę. A w Dezyderacie każdy może doszukać się czegoś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń