wtorek, 14 kwietnia 2015

ROBOKOP PADŁ

Tak, to o mnie, padłam i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Fizycznie. Zresztą zauważyły to te osoby, które koło północy czekają na nowy wpis. No cóż już chyba cyborgiem, czy robokopem nie jestem (kiedyś miałam takie przydomki w pracy, bo nadgodziny nigdy mnie nie męczyły). Teraz praca trwa 7 h (skrócony czas pracy, bo jestem Matką z pełną piersią), reszta wolnego czasu poświęcona jest Alanowi i tak to szybko schodzi, że wieczorami, gdy już Alan zaśnie to dopiero wtedy mogę coś zrobić. No i wczoraj zrobiłam coś dla siebie, czyli zasnęłam.

Małe wyrzuty o poranku miałam, ale cóż najważniejsze, że moc wróciła, zatem dziś wieczorem nie odpuszczę, tym bardziej, że mam sporo zaległości piśmienniczych, bo zbliża się kolejna publikacja dla mydwoje.pl


Fot. z albumu rodzinnego
Mam nadzieję, że już powoli "pracowy" rytm złapałam, choć wstawanie o poranku nadal jeszcze jest "niedopracowane", no ale się staramy. Alan póki co od wczoraj znowu wagaruje, powoli zastanawiam się czy może on to robi specjalnie, bo wie, że gdy zachoruje to zostanie w domu :-) A ja "opieki" jeszcze wziąć nie mogę, bo się szkolę, więc kombinujemy jak to wszystko razem poukładać.

Zatem do pracy! Znaczy o tej porze powinnam z radosnym okrzykiem na twarzy krzyknąć: do zabawy! Alan czeka :)
 

ps. Ja to mam szczęście! Całe popołudnia do samego wieczora mogę spędzać na zabawie. 






4 komentarze:

  1. Nie masz powodu by mieć jakieś wyrzuty sumienia za to, że zasnęłaś bo po prostu byłaś zmęczona to raczej normalne zjawisko gdy ma się na głowie dom, pracę, rodzinę zwłaszcza, że o wszystkim musisz myśleć sama. Nie obwiniaj się jeżeli czasem nie uda Ci się napisać posta na czas bo masz 100 % immunitet nietykalności za Twój udział w prawdziwym życiu pełnym przykrych i wesołych niespodzianek. Pocieszę Cię, że często ostatnio wchodzę na różne blogi i w zasadzie nie spotkałam się żeby ktoś tak sumiennie je prowadził jak Ty. Wpisy są z reguły co kilka dni. Ja tez zamierzałam pisać codziennie ale planować to jedno, a wykonać to zupełnie co innego. Często po prostu nie wyrabiam czasowo w ciągu dnia, a wieczorem mąż się buntuje, że cały wieczór siedzę przy laptopie zamiast z nim. I tak czy siak to czasem trzeba się trochę pogimnastykować żeby to wszystko pogodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to uspokoiłaś trochę moje sumienie, to fakt, że tylko sobie obiecałam to, że będę się starała sumiennie pisać. Czasem jednak bumelka musi być, szczególnie wtedy gdy dużo zmian w życiu zachodzi i brakuje czasu.

      Usuń
  2. Dokładnie nie dajmy się zwariować i nie pozwólmy by jakaś tam maszyna zawładnęła całkowicie naszym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo powiedzieć... trzeba jednak przyznać, że wcale nie jest to proste :-) wirtualny świat wciąga.

      Usuń