niedziela, 12 kwietnia 2015

SPACER

Nie ma co owijać w bawełnę, niedziela minęła nam spokojnie i przyjemnie. Właściwie nic nie zapowiadało, że popołudnie spędzimy w miłym towarzystwie, ale od czego są niespodzianki? Odezwała się do nas znienacka Mama Chrzestna Alana i proszę popołudnie za obfitowało nam nie tylko w długi spacer, ale też serię zdjęć, które umieścimy w naszym albumie rodzinnym.
Dziś mój umysł odpoczął na łonie natury i jakoś trudno mu się otrząsnąć z nadmiaru świeżego powietrza, bo spać się nadal nie chce. A efekt naszego spaceru macie na załączonych zdjęciach :-)


 
 

Oczywiście jeżeli mowa o spacerze, to najbardziej lubimy wędrówki w pola. Cisza, spokój, nie ma zgiełku, samochodów, czasem uda nam się za to dostrzec w oddali przebiegającą sarenkę. Grunt to dobre towarzystwo, a dziś takie mieliśmy :-)
Spacer to świetna okazja do tego by w dziecku rozbudzać ciekawość świata. Mam to szczęście, że w pobliżu wypasają się konie, w sezonie również krowy, biegają kury i perliczki. Nocą na niebie mogę pokazywać dziecku piękne gwiazdy. To taki przywilej mieszkania na tzw. "zadupiu", ale wiecie co, kocham to miejsce.
A co do gwiazd... to naprawdę mamy szczęście, bo wyobrażacie sobie, że: 
...aż 4,5 miliarda ludzi na świecie nie może zobaczyć nocami czarnego, usianego gwiazdami nieba, z powodu zanieczyszczenia świetlnego. Wszystkiemu winna jest charakterystyczna pomarańczowa łuna unosząca się nad miastami, która osłabia czerń nieba. Według najnowszych badań naukowych szacuje się, że ten problem dotyczy aż 2/3 ludzkości, co jest bardzo poważną liczbą.

Kilka lat temu zetknęłam się po raz pierwszy z tą informacją i wtedy zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Teraz za każdym razem jak patrzę w gwiazdy, to myślę o tym, że ja to mam szczęście, że je widzę. Alan też kiedyś pewnie to doceni. No to teraz z czystym sumieniem mogę Alanowi nucić:
W górze tyle gwiazd, w dole tyle miast...
Alan póki co śpi, wiec kołysankę zanucę sobie, ale czy dzięki temu szybciej zasnę? No cóż znowu trzeba będzie spać intensywnie, bo pobudka o 5.00.




4 komentarze:

  1. Świetnie fotki od razu widać, że spacerek był udany pomimo niezbyt ciekawej pogody. Powiem Ci Singiel Mamo, że mieszkanie na tzw. zadupiu ma swój urok. Wiem coś na ten temat bo sama zamieszkuję takowe miejsce :) niby mieszkanie w mieście i w dodatku w bloku jest wygodne bo nie trzeba wykonywać tych wszystkich prac z domem i wokół niego i wszędzie mamy o wiele bliżej, komunikacja miejska pod nosem, a pomimo to i tak bym się nie zamieniła na to hałaśliwe, zanieczyszczone i pozbawione jakiejkolwiek prywatności miastowe życie. Wiem, że to jest kwestia przyzwyczajenia ale myślę, że mi byłoby ciężko się przystosować bo od zawsze mieszkam na tzw. wsi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie byłoby łatwo się przestawić, ale gdyby trzeba było, to dałybyśmy radę. Na szczęście takiej potrzeby póki co nie mamy :-)
      ps. a w naszym przypadku i moim i Twoim mamy mały paradoks, bo tak naprawdę te nasze farmy znajdują się w miastach, no i mamy taką naszą wieś w mieście.

      Usuń
  2. Super zdjęcia :) Od razu widać, że uwielbiacie spacery, a to tak jak my ;) W wolnej chwili zapraszam do mnie http://www.simed.pl/blog/survial-trip-nie-to-tylko-spacer-z-niemowlakiem/, można poczytać o naszych przygodach

    Pozdrawiam, Krzysiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Krzyśku, z przyjemnością do Twojego wirtualnego świata zaglądnę. Cieszę się, że zdjęcia Ci się spodobały. Wpadaj do nas częściej :-)

      Usuń