wtorek, 7 kwietnia 2015

STAROŚĆ


Dziś trafiłam w sieci na dwie informacje, które przykuły moją uwagę. Pierwsza dotyczyła 135 letniej najstarszej mieszkanki Ziemi, która niedawno pożegnała się z życiem. Czy to możliwe, że miała tyle lat? Wyobrażacie sobie siebie w wieku choćby 80 czy 90 lat? Załóżmy, że dożyjecie takiego sędziwego wieku, gdzie będziecie mieszkać, z kim, w jakim otoczeniu? Czy Rodzina będzie blisko? Niby proste pytania, ale nie łatwo na nie odpowiedzieć. Za kilka dni zrobię Wam kolejne ćwiczenie z tego cyklu, więc możecie już się wizualizować w roli sędziwej Staruszki, czy Staruszka. Wracając do Uzbekistanki o której wspomniałam na początku, możecie sobie na ten temat poczytać tu:  Miała 135 lat. Nikt o niej nie słyszał, a była najstarszą kobietą świata.
Nomen omen dokładnie pod tym tekstem znalazłam reklamę o takiej treści: 
Nie wiesz jak się modlić? Zobacz, jak Bóg uczy nas się modlić
i na które modlitwy odpowiada.
Gdyby to było takie proste, kilka wskazówek z sieci  i nagle nasze modlitwy są inaczej kierowane w stronę niebios, mają szansę na wysłuchanie? Reklama prowadzi do portalu „studenckiego” jednak straciłam ochotę na wczytywanie się w proponowane przez nich wartości, bo dlaczego mam się uczyć jak się modlić, przecież modlitwa to akt zupełnie osobisty. Co lepsze z moich obserwacji wynika, że im więcej lat mamy „na budziku” tym żarliwsze stają rozmowy z Bogiem. Być może to kwestia dojrzałości, a może swego rodzaju zapobiegliwość, a może strach przed odejściem, starością i tym co nieznane, bo przecież coś po drugiej stronie jest? No i koło się zamyka, bo tym sposobem znowu wróciłam do Staruszków. Jaka więc będę ja, jeżeli dożyję sędziwego wieku? Gdy jeszcze nie miałam Alana to zawsze myślałam, że wyląduję w jakimś radosnym przybytku uciech, gdzie od rana do nocy z innymi wesołymi staruszkami będę grać w pokera na zapałki. Ewentualnie w remika, czy kanastę. A jeżeli stawy i kości na to pozwolą to wieczorem będą harce, choćby z balkonikiem pod rękę. Teraz gdy nareszcie po latach oczekiwań pojawiło się dziecko w moim życiu, to widzę tę przyszłość już trochę inaczej. Marzeniem jednak jest, by do końca być samodzielną. Oczywiście to pobożne życzenia, jak to będzie czas pokaże. Boicie się starości? Czy będzie ona wyglądać tak jak na poniższym zdjęciu? Na twarzy spokój i smutek, a w tle pustynia, właściwie taki symbol nieskończoności, a może dla strudzonego wędrowca to rodzaj nicości.

http://pixabay.com

Tymczasem zaczęliśmy po blisko dwóch tygodniach ponowne podejście do żłobka i znowu wszystko od początku przerabiamy, czyli wielki płacz o poranku w momencie gdy „ciocia” zabiera Alana na salę. Ciekawe jak długo tym razem Alan oprze się wirusom :-) czy zdąży się nareszcie przyzwyczaić do tego miejsca?

4 komentarze:

  1. Ech ta nieunikniona starość. Nikt z nas nie wie jak to z nami będzie. Ja nie wybiegam aż tak w przyszłość bo mój stan zdrowia mnie w tym blokuje ot po prostu żyję chwilą i raczej nie snuję większych planów. Starość kojarzy mi się z cierpieniem, samotnością. Często będąc w szpitalach napatrzyłam się jak okrutnie są traktowani przez personel medyczny ludzie starsi. Jak niepotrzebny, zużyty i wadliwy mebel, którego trzeba się pozbyć jak najprędzej. Patrząc na to wszystko chce mi się płakać. Powtarzałam sobie wtedy, że jeżeli tak ma wyglądać moja starość to ja nie chcę tego doczekać. Każdy z nas boi się cierpienia i samotności więc za wszelką cenę pragnie być w pełni sprawnym do końca swoich dni i mieć kogoś koło siebie obojętnie czy partnera czy rodzinę żeby czuć się komuś potrzebnym i nie zdziwaczeć z powodu braku kontaktu z ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś właśnie to, co mnie trudno było przelać na papier, ale niestety w większości przypadków tak wygląda starość. Dlatego warto inwestować w naukę o empatii, w uczucia i w miłość, bo tylko wtedy mamy szansę na to, że kiedyś w przyszłości nie zostaniemy sami.

      Usuń
  2. No tak chociaż ciężko jest czasem liczyć na drugą połowę lub dziecko bo nie wiadomo jak się nasze wspólne drogi potoczą i kto z nas będzie pierwszy bo nie znamy dnia ani godziny .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to też prawda :-( tego się nie da zaplanować, możemy jedynie wierzyć w to, że jeżeli teraz innym pomagamy, to kiedyś i my taką pomoc otrzymamy jeżeli będzie nam konieczna.

      Usuń