poniedziałek, 20 kwietnia 2015

ZĄBKOWANIE

Miało być dziś o czymś zupełnie innym, ale życie lubi nam zmieniać plany. Walczymy dzisiejszej nocy z ząbkami, które próbują w 3 miejscach jednocześnie się przebić. Nawet trudno mi sobie wyobrazić co czuje teraz moje dziecko, ale płacz z jakim się nagle obudził był tak przeraźliwy, że aż mnie ciarki przeszły. Potem kilka minut próbowałam go uspokoić i nie było to łatwe. Wiem, że to musi przejść, wiem, że mogę dziąsła trochę pomasować by mu ulżyć, posmarować maścią, ale chciałoby się dziecku pomóc by zupełnie nie bolało.
W sumie każdy z nas to przechodził i dziś doceniam ten fakt, że tego nie pamiętamy. Z dzieciństwa moglibyśmy kilka takich bolesnych chwil zapamiętać, ale wtedy trauma towarzyszyła by nam pewnie do końca życia.

Wyobrażacie sobie jakby to było gdyby pamiętało się swój poród i ból jaki temu towarzyszy? Ciekawe czy jest to ból porównywalny do tego który czuje matka, czy też łagodniejszy? A może jest jeszcze większy?
Ciekawe jak bardzo boli gdy przebijają się zęby? Gdyby to pamiętać, to być może niektórych samo wspomnienie ich wyrastania sprawiłoby, że dbanie o ich higienę byłoby znacznie większe, bo przecież jeżeli coś wyrasta w bólu to może być dla nas bardziej cenne.
A co by było gdyby takie Maleństwo rozpamiętywało swój każdy upadek? Jak dobrze, że we wczesnym dzieciństwie nasza pamięć jest bardzo ulotna.
 
Za to by dzieciństwo kiedyś w przyszłości naszym pociechom przybliżyć próbujemy uchwycić je na różnych "nośnikach". Zdjęcia, filmy, głos... (i pomyśleć, że ja mam tylko 2 zdjęcia z tego okresu - takie czasy). Alan narzekać nie może, są zdjęcia, są filmiki (bajkowe filmiki znajdziecie je na naszym kanale You Tube). 

Jeszcze jedna rzecz mi się podoba z tego wczesnego dzieciństwa, że byle co potrafi zająć uwagę dziecka i cieszy jak super nowoczesna zabawka.
Na przyjęciu weselnym, oprócz tańców wielkim zainteresowaniem cieszyły się u Alana kapsle z butelek. Ile mieliśmy radości gdy można było je przekładać, chować, stukać nimi. Można powiedzieć: takie byle co, a cieszy dużo bardziej i czasem na dużo dłużej przykuwa uwagę dziecka. A jak rozwija wyobraźnię :-)


Na koniec coś do "pamiętnika Alana" - dziś po raz pierwszy udało mu się samodzielnie wejść na kanapę, a przed weselem (chyba to było w piątek) przeszedł samodzielnie przez pół salonu (nareszcie!). No to jak już złapie bakcyla, to się zacznie bieganina. 


2 komentarze:

  1. W sumie pomijając te przebijające się ząbki to szkoda, że jednak nie pamięta się przynajmniej tych niektórych sytuacji z wczesnego dzieciństwa bo przypuszczam, że znalazło by się coś wesołego i dobrego co chcielibyśmy zapamiętać na dłużej :)
    Ciesz się szczęściaro bo będziesz miała takiego swojego prywatnego trenera :) i ani o kondycję ani o figurę nie będziesz musiała się martwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na tego "trenera" bo póki co nie narzekam na braki w wadze.

      Usuń