niedziela, 17 maja 2015

PODŁADOWANE AKUMULATORY

Trochę mi wstyd, że ostatnio rzadziej zaglądałam do sieci, o blogu nie wspominając, ale wiecie jak to jest, czasem wieczorem pada się na "pysk" i nie ma już sił na nic. Taki był zeszły tydzień, codziennie wieczorem gdy kładłam się z Alanem spać (nadal zasypia przy piersi), to gdy on już zasnął, to ja nie miałam na tyle sił by wstać i coś jeszcze zrobić, nie mówiąc o tym, że moje myśli się rozsypywały jak drobny mak i trudno byłoby je poukładać w coś sensownego. Dopadła mnie proza życia? Mam nadzieję, że nie, ale czasem i mnie niemoc fizyczna daje się we znaki. Dlatego gdy jest źle, wtedy lepiej sobie trochę popuścić, albo odpuścić. Jak zwał, tak zwał :-) szczerze mówiąc nie myślałam, że tak szybko praca mnie "złamie" fizycznie.

Muszę przyznać, że ostatni tydzień wyglądał tak: godzina 5.00 pobudka - potem żłobek i praca... a po żłobku Alan, który nie chciał mnie odstąpić na krok. Koło 21.30 - 22.00 Alan zasypiał i... ja też :-) Mamy jednak odnotowany sukces w tym tygodniu, mój Syn cały tydzień chodził do żłobka i jutro też powinien pójść - póki co wirusa żadnego nie widzę, więc mamy nareszcie jakiś progres, czyżbym się nareszcie od lutego doczekała więcej niż tydzień żłobka pod rząd? Na dodatek w czwartek i piątek Alan zostawał w żłobku bez płaczu. Ciekawa jestem jak będzie jutro :-)
W zeszłym tygodniu kiedy była tylko piękna pogoda gnaliśmy na plac zabaw, naprawdę nam się spodobało, dzieci, słońce... Alan momentami szalał. Zdjęcia może tego nie pokazują, bo wybierałam takie bez innych dzieci, ale możecie mi wierzyć na słowo.






Przed nami kolejny tydzień pełen wyzwań. Teraz nie mogę się odczekać tego, gdy Alan nareszcie sam postanowi chodzić, póki co brakuje mu jeszcze odwagi, ale pewnie lada dzień się Wam pochwalę Jego nowym osiągnięciem.
Ja swoim nowym osiągnięciem też się w kolejnym wpisie pochwalę... są kolejne produkcje filmowe i nie są to bajkowe filmiki.

No to teraz ciekawa jestem na jak długo wystarczą moje osobiste "podładowane akumulatory". Do zrobienia jest przecież tak dużo, tylko doba wciąż za krótka.


4 komentarze:

  1. Podziwiam Cię Monia jak Ty to wszystko ogarniasz? jak czytam te Twoje wpisy pełne tylu pomysłów i energii to powiem jedno tryskasz niczym wulkan :) Widzę, że nastąpił duży przełom w żłobkowej karierze Alanka i zobaczysz teraz to już będzie tylko z górki, a choroby i płacz przy porannym pożegnaniu będą już tylko w Twoich wspomnieniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie się Gabunia wydaje, że ja tego nie ogarniam, choć się staram. Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko jakoś unormuje się i ciało się przyzwyczai, bo póki co ostatnio każdą wolną chwilę wykorzystuję na sen.

      Usuń
  2. No i dobrze napisałaś Tobie się tylko wydaje, że tego nie ogarniasz ale wierz mi, że z całą pewnością ogarniasz :) Ciało wpadnie w Twój rytm i będzie współgrało z całą resztą :)

    OdpowiedzUsuń