sobota, 30 maja 2015

POPLĄTANE KABLE i FOLIA

Czasem trzeba motywacji by rozplątać to co się "naplątało" i to dosłownie. Ostatnio miałam wielki problem z moim biurkiem. Trudno to było nazwać pięknym miejscem pracy, bo biurko było dużo za małe, do tego nieco zdezelowane, no ale ważne, że stało. Pewnego pięknego dnia zadzwonił telefon i sąsiadka zaproponowała, że mi odda biurko z nadstawką po synu, to się nazywa mieć szczęście. Wiadomo, że nie była to nowa rzecz, ale wiedziałam, że będzie dużo lepsza od mojego dotychczasowego "Centrum Dowodzenia". No i proszę dostałam w dwóch częściach nowy-stary mebel. Pasuje on do pokoju dziecinnego, ale nie narzekam, bo przecież obecnie w takim śpię, bo jeszcze Alana nie zostawiam samego, bo zbyt często się wybudza (to ząbki, to wirus.... wiecie jak to jest). Mebel ten już trochę lat ma, więc sięgnęłam po folię d-c-fix by nadać nieco charakter temu czemuś, co według mnie nie miało duszy. Kilka ruchów i mam biurko pozytywnie zaklejone :-) zobaczcie sami:


Tak to wyglądało :)

A to już po oklejaniu, tyle ile folii miałam, tyle poszło.

Coś czuję, że to i tak jeszcze nie koniec oklejania tego mebla :)  
Póki co wygląda to tak, moje nowe Centrum Dowodzenia :) i wierzcie mi, że 3/4 kabli upchnęłam za szafę tak by Alan nie miał z nich uciechy i by nie były widoczne. Grunt, że wszystko działa i jest prawidłowo podpięte - z tego mogę być dumna.



No to już pewnie mnie przy tym biurku klikającą widzicie oczyma wyobraźni i bardzo dobrze :) jeszcze kilka miesięcy i pewnie doczekam się własnego biurka, ale wtedy pójdę w wystroju w totalny minimalizm, teraz w wolnych chwilach pogłębiam swoją wiedzę filatelistyczną gdy wpatruję się w blat pełen nadrukowanych znaczków. Swoją drogą kiedyś znaczki zbierałam (jeszcze w podstawówce) ciekawe gdzie się podział klaser, może znalazł by się tam jakiś unikat? Marzenia :-)
A co do zbieractwa, to pamiętam jak również w podstawówce zbierałam zdjęcia super aut z gum do żucia TURBO - pamiętacie takie? Miałam setki tych papierków, a moim ulubionym było bordowe Lamborghini. Ale to były fajne czasy, byle papierek z gumy potrafił niesamowicie cieszyć. A pamiętacie mini komiksy z gum Donald, albo smak oranżady z woreczka ze słomką?

No to niech Wam się łezka w oku zakręci:






Zdjęcia te oczywiście zgarnęłam z sieci :) Ależ mnie dziś na wspomnienia naszło... grunt, że nowy mebel został pozytywnie zaklejony, zaś kable rozplątane.



2 komentarze:

  1. Nadałaś temu meblowi duszę. Taki pozytywniejszy się zrobił bo kolorowy :)
    A ja mam nawet dwa swoje klasery ze znaczkami aż do dziś. Oranżadkę pamiętam i gumy, a vibovit bardzo lubiłam i chętnie piłam, a potem dawałam go swojemu synowi jak był mały :) Dobrze jest czasem powspominać. Pamiętasz może takie lody bambino? Śmietankowe (moje ulubione) były w białym papierku z zielonymi napisami, a kawowe z brązowymi napisami. Też do dziś pamiętam ich smak :) teraz już nic nie smakuje tak jak dawniej. Wszystko jest naszpikowane uzależniaczami i konserwantami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gabunia. A co do wspomnień, to lody te oczywiście pamiętam, choć szczegółów dotyczących koloru napisów nie pamiętałam. Za to pamiętam jeszcze oranżadę w woreczkach z rurką :) hicior na pochodach pierwszomajowych :P
      Ps. co do uzależniaczy - masz rację.

      Usuń