środa, 6 maja 2015

POWRÓT DO ŻYCIA TOWARZYSKIEGO

Czasami ogarnia mnie lęk, niepokój który chce mi towarzyszyć, po to by mącić w myślach. Jaka będzie nasza przyszłość, czy sobie ze wszystkim poradzę, czy życie singla jest dla mnie, czy dobrze robię, że wychowuję Syna w pojedynkę? Póki co moje życie toczy się wokół dziecka, ale przecież istnieje inny świat, gdzieś obok o którym zapomniałam.
Gdy dojdziecie w swoich przemyśleniach do takiego punktu krytycznego to będzie oznaczać, że pora zadbać o siebie. Dla równowagi psychicznej trzeba czasem wyjść samemu, a dziecko zostawić pod zaufaną opieką.  I choć martwię się jak to będzie, jak ta „zaufana opieka” poradzi sobie nocą z moim Synem, który będzie szukał piersi mlekiem płynącej :-) to muszę zrobić ten krok. Bo to mój krok w przyszłość.
 

Pierwsze długie wyjście (w moim przypadku trwać ono będzie ponad dobę) to taka walka z samą sobą. Kto będzie miał trudniej, ja czy Alan? Kto to będzie to bardziej przeżywać?
 

Ten dzień już się rozpoczął, znikam w południe, wracam kolejnego dnia po południu. Z jednej strony boję się, ale z drugiej strony cieszę się niesamowicie. To taki paradoks, ale nie ma się czemu dziwić, przecież odkąd Alan przyszedł na świat każdej nocy mu towarzyszyłam, każdego dnia go widziałam, przebierałam, zabawiałam, uczyłam. Więź między rodzicem a dzieckiem jest ogromna, ale w przypadku samotnego rodzicielstwa ta więź jest bardzo szczególna. Kiedyś trzeba przecież przeciąć pępowinę. Jedni robią to szybciej, inni później - u mnie właśnie ten moment nadszedł. 


Niektórzy obserwując mnie twierdzili, że macierzyństwo podcina mi towarzyskie skrzydła, gdyż wszędzie pojawiałam się do tej pory z dzieckiem. Nadchodzi jednak czas na zmiany i danie szansy dziecku na jeszcze większą samodzielność. To mój czas i go mimo lęków dobrze wykorzystam. Mimo tego, że jeszcze figury nie odzyskałam, to ubiorę wygodne buty, założę różową sukienkę i jutro o tej porze będę szaleć na parkiecie. I co z tego, że mamy środek tygodnia – w czwartek o poranku mam zaplanowane odsypianie ostatnich 16 miesięcy. A potem nocą pewnie usiądę do komputera, by ważne myśli mi nie uciekły. Zaś w piątek czeka mnie powrót do rzeczywistości, praca, zepsuty bojler (który ledwo zipie), sprzątanie, gotowanie i... mała wielka miłość na wyciągnięcie ręki, taka bezinteresowna i na całe życie. A na zdjęciu my - dokładnie rok temu 06-05-2014 :-)

6 komentarzy:

  1. Dokładnie zgadzam się z Tobą, że trzeba przyzwyczajać dziecko do tego iż może się zdarzyć taka sytuacja, że nie będzie Cię przez noc lub nawet dłużej. Moim zdaniem im dziecko wcześniej się tego nauczy to szybciej zrozumie i przyzwyczai się do tej myśli, że to normalne jak mamy nie ma. Mój siostrzeniec od małego był uczony przebywania z członkami rodziny czyli z nami czy moimi rodzicami albo z drugimi dziadkami. Spał czasami u jednych czy drugich. Teraz obecnie ma 6 lat i już od 4 roku życia jedzie z drugimi dziadkami za granicę na tydzień bez mamy :)
    W życiu bywają różne sytuacje więc moim zdaniem ucz Alanka takiej rozłąki od najmniejszej i z czasem nawet możesz przedłużać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że to takie trudne. Bo gdy już udało mi się wyjść, to miałam trochę wyrzutów, że pewnie nieprzespaną noc miała Przyjaciółka, która z Alanem została.

      Usuń
  2. To niepotrzebnie masz wyrzuty sumienia bo przypuszczam, że przyjaciółka nockę odeśpi, a Ty dzięki temu mogłaś wreszcie zrobić coś tylko dla siebie i się rozerwać oraz odreagować codzienność by w dołki nie wpadać w przyszłości. Stres i monotonia mogą zrobić swoje więc korzystaj z chwili wolności i oderwania się od rzeczywistości, która czasem może nam dać porządnie w kość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę mnie pokrzepiłaś Gabuniu, postaram się częściej korzystać z tej rady.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo słuszna decyzja, Singiel Mamo.Dlaczego? Bo dziecko nieszczęśliwej matki samo nie może być pogodne. Trzymam kciuki za udany powrót. Baw się dobrze:)) Ładuj energię, tak potrzebną w wychowaniu dziecka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akumulatory wciąż ładuję, choć póki co następna impreza (całonocna z dala od dziecka) planowana jest dopiero we październiku. Ale za dnia czasem udaje mi się wygospodarować czasu dla siebie i Przyjaciół oraz swoich pasji i marzeń.

      Usuń