niedziela, 24 maja 2015

ZŁODZIEJ CZASU

http://pixabay.com
Dziś korzystając z tego, że prawie się wyspałam (prawie, bo Alan obudził się o 6.00, ale łóżko opuściłam o 8.00, bo moje dziecię było na tyle łaskawe, że grzecznie bawiło się na łóżku), zaś jutro dzień wolny od pracy postanowiłam zarwać trochę nocy i nadrobić "rzadkie bywanie w sieci". Oczywiście nastawiona byłam na napisanie czegoś tu na blogu, no ale przecież trzeba było w pierwszej kolejności nadrobić wirtualne towarzyskie życie, tu wpaść, tam kliknąć, coś poczytać i nim się spostrzegłam minęły 2 h. Dziś mogę to powiedzieć głośno: internet to jeszcze większy złodziej czasu niż powszechnie znany pod tym pseudonimem telewizor.

W sumie to nic odkrywczego. Póki co trochę relaksu mi się przyda, bo od czwartku znowu walczymy z wirusami i nawet mnie dopadło - ledwo mówię, krtań lub gardło mam zaatakowane. No cóż.... przesilenie. Kiedyś przecież to minie.
Dziś mogę jedynie pomarzyć o spokojnym śnie, bo po pierwsze ja co jakiś czas pokaszluję, a duszenie nie jest przyjemne, na dodatek Alan może się wtedy obudzić. A po drugie Alan i tak częściej niż zwykle się budzi, bo ma gorączkę, znowu katar i znowu kaszel od katarowy. W sumie to Pani doktor stwierdziła, że może to być początek słynnej trzydniówki. W poniedziałek się przekonam, jeżeli wyjdą jakieś krostki to oznacza, że się nie pomyliła. Póki co sobota nam minęła nie wiem kiedy, bałagan mam jak nigdy, ale przy chorobach się nie przejmuję. Robota przecież nie zając.
A co do spokojnego snu, to koleżanka z pracy ostatnio mi mówiła, jak to czasem robi sobie "spokojną noc" i wtedy choćby nie wiem jak dziecko płakało, to jej mąż ma za zadanie ukoić córeczkę (młodszą o kilkanaście dni od Alana). Aż mi się łezka w oku może zakręcić gdy myślę o takiej sytuacji, bo od narodzin Alana jeszcze ani jednej spokojnej nocy nie miałam. No ale przecież kiedyś nareszcie się to skończy, Alan zacznie spać spokojnie (a ta łezka nie zakręciła się za partnerem, tylko tą "spokojną nocą").


Jutro wybory, oczywiście nie wyobrażam sobie tego bym nie poszła, choć gardło boli, a kaszel męczy. Przyznam, że choć od początku wiedziałam jak będę głosować to kampania ta, a szczególnie debaty były ciekawe. Tyle o polityce, bo temat ten staram się omijać z daleka, choć śledzę poczynania na politycznej scenie, ale to po to by mieć wyrobiony swój własny, prywatny światopogląd. Jedno jest pewne, jutro postawię X przy jednym nazwisku. Ciekawe co się będzie działo od kolejnego tygodnia...


4 komentarze:

  1. Witaj Monia po długiej przerwie. Jak tylko się pozbieram i odrobię trochę to postaram się nadrobić zaległości, których mam całą masę. Pozdrawiam Cię i całusy dla Alanka :)

    P.S. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) więcej informacji znajdziesz u mnie http://gabunia76.crazylife.pl/2015/05/24/kosci-zostaly-rzucone-liebster-blog-award/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Gabunia za pamięć, a co do nominacji, to oczywiście podejmę je, ale to naprawdę wyzwanie. Dziś ważniejsza jest jednak Mama, do wyzwania wrócę jutro.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj Wy moje wirusowe biedactwa znów Was dopadło? Mam nadzieję, że od tego czasu co o tym pisałaś już jest wszystko dobrze?
    Skąd ja znam tego okrutnego złodzieja czasu. Sama mam ten problem, że jak zacznę czytać i szukać i oglądać różne ciekawe rzeczy w sieci to nagle się okazuje, że jest tak późno iż muszę iść spać, a pisanie odłożyć na jutro i tak w kółko.
    Wstyd mi jest, że mam takie wielkie zaległości u Ciebie ale już zabieram się ostro do nadrabiania i mam nadzieję, że szybko się z tym uporam. Mam duże szanse jeżeli opuścisz jakiś dzionek z nowym wpisem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opuszczam się w pisaniu ostatnio bardzo, a zaległości to ja mam u Ciebie, ale spokojnie.... plan mam taki by do końca tygodnia wirtualne zaległości nadrobić. A co do wirusów: jedne przechodzą, to drugie się przypałętają.

      Usuń