niedziela, 14 czerwca 2015

CHOROBA TO NIE WOLNE

Fot. z albumu rodzinnego
Od piątku znowu Alan jest w domu, tym razem i ja wzięłam opiekę. W planach miałam tysiące rzeczy do zrobienia, myślałam, że również tu na blog zajrzę już w piątek... a tu... owa choroba pokrzyżowała mi plany. 
Tak jeszcze nie było: z jednej strony biegunka i lekki kaszel z drugiej Alan jak nigdy marudzący i bardzo wymagający mojej uwagi. Łatwo nie jest, bo przypadłość jaką ostatnio nabył mój Syn spowodowała też obniżenie odporności u mnie. Z Alanem mamy mimo wszystko trochę zabawy, wczoraj na przykład miał szczęście zażywać kąpiel 3 razy. Odstawiliśmy też rewię mody i miał na sobie 5 różnych zestawów ubrań. Na szczęście znosi to bardzo dzielnie, gorzej ze mną, bo czasem fizycznie jest trudno wszystko pogodzić. Noce też są trudniejsze, bo znacznie mniej czasu na sen poświęcamy, oj w takiej sytuacji przydałaby się czasem druga para rąk. Ok nie narzekam, nie jest przecież źle, biegunka choroba nabyta, kiedyś przejdzie i znowu wszystko wróci do normalności :-)

Póki co cieszmy się chwilą, Alan nareszcie zasnął, ja zaś usiadłam nadrobić kilka zaległości (wczoraj niestety w czasie spania było pranie i sprzątanie, czyli samo życie) jest zatem czas na relaks przy blogu, mam też jeszcze zamiar upiec szybko babki z truskawkami, bo wpadną goście.

Czasem się zastanawiam czy to tylko ja jestem tak bardzo "niepoukładana" że wiecznie mi czasu brakuje, a nocą gdy mogłabym go nadrabiać to ostatnio chce mi się tak bardzo spać, że nie mam sił by rękę podnieść, a co dopiero w całości zwlec się z łóżka. Godzenie wychowania dziecka, pracy i prowadzenia domu (i to wszystko w pojedynkę), to naprawdę spory wyczyn, przynajmniej teraz mi się tak wydaje gdy Alan nic tylko bierze mnie za rączkę i chce chodzić. Potem czeka mnie kolejny krok, bo jak już nabierze pewności by samemu zapuszczać się w różne zakamarki domu, to i tak będę za nim biegać. Tak sobie myślę, że gdy ten etap będziemy mieć już za sobą, to znowu będę miała trochę więcej czasu ot choćby na to by usiąść przed komputerem.

Żeby nie było, choroba to wcale nie wolne w czasie którego mogę się byczyć, a szkoda...


Póki co korzystajcie z pięknych okoliczności przyrody jest niedziela, niech zatem będzie tez czas na relaks. Idę piec babeczki :)


2 komentarze:

  1. Kurcze kiedy te choróbska Wam dadzą spokój? Już chyba wyczerpaliście limit wszelkich zachorowań w tym roku.

    Trzymaj się kochana i nie poddawaj się.
    Powiem Ci, że głupio mi, bo bardzo chciałabym Ci pomóc ale nie bardzo dam radę. Zajęłabym się twoim synkiem gdy jest chory ale niestety jestem tak mało odporna, że kontakt z wirusami i bakteriami rozpętuje we mnie wojnę. Może jest coś co mogłabym zrobić dla Ciebie? Jak coś to dzwoń lub pisz śmiało.
    Ściskam was mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gabunia. Co do chorób to spokojnie, nie jest aż tak źle jak to z opisu wygląda. Wszystko jest pod kontrolą, to przypadłości żłobkowe, które musimy przejść.

      Usuń