czwartek, 18 czerwca 2015

DO KUPY!

Zawsze sobie obiecałam, że nie będę typową Mamuśką, która z innymi koleżankami Mamami rozmawia tylko o kupkach, kremach i pieluszkach... No i do tej pory się udawało, aż pojawiła się gigantyczna biegunka. Wierzcie mi, że w takiej sytuacji wymiana poglądów jest jak najbardziej zasadna. Na dodatek nic tak nie cieszy, gdy nagle po kilku dniach powoli wszystko wraca do normy i owa kupa, która była głównym tematem rozmów nagle zmienia konsystencję na bardziej jednolitą, masywną, spójną.... mogłabym tu pewnie jeszcze kilka przymiotów dopisać, no ale się powstrzymam :-) Ważne jest, że nareszcie czas biegunki dobiega końca. Alan też już w lepszym humorze, widać, że znowu zabawki zaczynają go cieszyć.Rewii mody od wczoraj też już nie robimy, bo nie ma takiej potrzeby.
Uffff....  wszystko wraca do normy! Od poniedziałku znowu: żłobek, praca, żłobek, dom i tak w kółko. Jak dobrze, że jeszcze weekend przed nami i prawdopodobnie będziemy mieć gościa, więc czas będzie mile spędzony, po chorowaniu przyda się nam odrobina relaksu.

Teraz koniec z marudzeniem, trzeba ogarnąć kilka zaległości i pozbierać się do kupy! Dziś gdy Alan uciął sobie drzemkę nareszcie zmieniłam opony na letnie - udało mi się to zrobić przed nadejściem kalendarzowego lata, jest dobrze! Zrobiłam też zaległy przegląd gazu, od razu poprawił mi się nastrój, bo gdzieś ciągle czułam, że te dwie sprawy ciągną się za mną, a wciąż czasu brakowało by to załatwić. Teraz przynajmniej wiem, że mogę spokojnie jeździć samochodem z dzieckiem jak i do pracy. Auto w sumie to dla mnie narzędzie pracy, bez którego ciężko byłoby się obejść, staram się oczywiście o nie dbać, no ale czasem przy według mnie błahych sprawach, przekładam na później takie rzeczy jak choćby zmiana filtra gazowego, czy opon.

Przez ostatnie upalne dni doszłam do wniosku, że w przyszłym roku koniecznie muszę zmienić auto na takie z klimatyzacją. Gdy odbierając Alana ze żłobka musiałam go włożyć do rozgrzanego samochodu, to aż serce mi ściskało. Nic nie dało jechanie z pracy z wszystkimi uchylonymi oknami, żebym choć pod pracą miała parking z odrobiną cienia, a tu lipa. Zobaczymy, plan już jest: za rok o tej porze postaram się coś zmienić jeżeli chodzi o pojazd, akurat skończę spłacać kredyt, więc realne szanse na zaciągnięcie kolejnego są. Jednego jestem pewna, że jeżeli sobie dużo wcześniej coś zaplanuję, to staram się to zrealizować, bo mam czas do przygotowania się. Nawiązuję też do tego, że czasem coś nam się wydaje bardzo odległe i niemożliwe: jeżeli marzysz o czymś, to planuj, wówczas są realne szanse na spełnienie tych marzeń. Mów o swoich marzeniach głośno, bo czasem znajdzie się obok Ciebie ktoś kto Ci podpowie jak je zrealizować, albo pomoże je wprowadzić w życie.


Fot. kradzione z sieci :)

Zbieram się zatem dalej do kupy... :-) pora zaprowadzić ład w moich marzeniach, jedno z nich krąży mi po głowie od dłuższego czasu i nawiązuje do fotografii jaką zamieściłam obok. Jak Wam się podoba ta kobieta pracująca? Co myślicie o tym, żeby stworzyć miejsce przyjazne Mamom, gdzie będą mogły spokojnie pracować wiedząc, ze obok ktoś pilnuje dzieci?
To Coworking dla Mam.
Ten pomysł od dłuższego czasu chodzi mi po głowie i powiem Wam, że tym marzeniem chwaliłam się na prawo i na lewo, i znalazł się ktoś komu to się również spodobało. Jeżeli się nam uda, to będę najlepszym przykładem spełniających się marzeń, nawet takich wybujałych. A tych marzeń w głowie mam jeszcze wiele, co jak co, ale na brak wyobraźni nie narzekam :-)

W sumie fajnie byłoby pracować w takim miejscu z innymi Mamami, które będą rozumiały nawzajem swoje potrzeby.

4 komentarze:

  1. Podoba mi się wizja miejsc przyjaznych mamom z dziećmi. Czy to praca, czy siłownia czy restauracja. Kobieta ma prawo korzystać ze wszystkiego a maluszek w tym czasie np. drzemie lub bawi się z animatorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta wizja prześladuje odkąd w czasie macierzyńskiego zaczęłam chodzić na szkolenia dla Mam. Dzieci się bawiły na środku na macie, a Mamy uczyły i poznawały różne tajniki wiedzy. Cudna sprawa. Dzięki Freedomownio :)

      Usuń
  2. Ja tez uważam, że jest to świetny pomysł. Widziałam już gdzieś takie firmy, które mają przedszkola dla dzieci swoich pracowników. Rodzice mogą mieć swoje pociechy na oku i na pewno mniej się denerwują wiedząc, że w każdej chwili mogą mieć kontakt ze swoim dzieckiem.
    No Monia idziesz jak burza z tymi pomysłami jeden goni drugi. trzymam kciuki za pozytywną realizację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, by nie skończyło się jedynie na płonnym zapale :) bo w tym wypadku do realizacji jest bardzo długa droga. Dzięki za ten entuzjazm :)

      Usuń