środa, 8 lipca 2015

18 LAT PO RAZ 20 ;)

Dziś u mnie urodzinowo, właściwie to już wczoraj, bo przecież północ minęła. Z tego miejsca chciałam podziękować wszystkim za życzenia jakie na różne sposoby były mi przesyłane, to były najpiękniejsze urodziny w moim życiu. Jeszcze nie odpowiedziałam oczywiście na wszystkie maile, czy sms'y.... postaram się to jutro nadrobić, dziś czas biegł mi znacznie szybciej niż zwykle, czy to oznacza, że taki cały rok mnie czeka?
Muszę Wam powiedzieć, że to były jak do tej pory najpiękniejsze urodziny w moim życiu, odwiedziły mnie tego dnia te osoby co zawsze (co roku jestem dla nich pełna podziwu, że pamiętają), to się działo do południa, zatem przygotowałam się, kupiłam ciasto, była kawa, miłe i spokojne rozmowy. Potem myślałam, że reszta dnia będzie zupełnie normalna, wzięłam się nawet za pranie wózka i krzesełka Alana. Były zakupy, kupiłam sobie sukienkę (za całe 15 zł - już się pewnie domyślacie gdzie wstąpiłam - jak szaleć, to szaleć) zrobiłam pranie i rozpoczęłam nawet walkę z mrówkami, które znienacka pojawiły się w mojej komórce (komórce przykuchennej, a nie telefonicznej). Wieczorem wykąpałam Alanka i już nawet przebrałam się w mało seksowną koszulę nocną, czyli taką dla matek karmiących, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. W sumie było już po 21.00 - pomyślałam, że pewnie jeszcze Szwagier na moment wpadł, a tu niespodzianka czwórka, moich Przyjaciół z którymi się nie widziałam przez długie miesiące stanęła w drzwiach. Wpadli do mnie z tortem i winem. Iwono i Maćku, Jolu i Krzyśku takiej imprezy to nigdy w życiu nie miałam :-) dziękuję Wam bardzo! Jednak marzenia się spełniają, zawsze marzyłam o przyjęciu niespodziance i proszę udało się. 


Z tej okazji założyłam nawet "nową" sukienkę, a co... :-) przecież w piżamie przy torcie siedzieć nie będę. Alan był łaskawy i w miarę szybko zasnął, więc sympatycznie spędziliśmy czas do północy wspominając stare czasy, wspólne wyjazdy... Potem moi niespodziewani goście musieli niestety uciekać, bo rano praca ich czeka. Dziękuję Wam, że mimo to byliście. To był naprawdę piękny dzień i zaskakująco cudowny wieczór... a miało być tak normalnie...
Jak dobrze, że ja jutro nie muszę iść do pracy. 


Jutro pewnie dołożę zdjęcia torta... a co, był to się nim pochwalę.... dziś już sił nie mam, więc położę się spać, choć z tych emocji, to chyba nie będzie mi łatwo zasnąć.

EDIT:

Był tort, były też inne słodkości i napoje na imprezie niespodziance:









Jeszcze raz dziękuję :-) to był cudowny wieczór.




2 komentarze:

  1. Kochana, wszystkiego najlepszego! Spełnienia marzeń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, marzę i marzę, więc ma się co spełniać :-)

      Usuń