poniedziałek, 6 lipca 2015

KOMPLEMENTY

Kiedy ostatnio Wasz Partner lub Partnerka prawili Wam komplementy? Może nie zdarza się to często (choć powinno) ale się zdarza. A może wręcz przeciwnie: zdarza się to bardzo często, tak często, że tego nie zauważacie? Ostatnio smutno trochę mi się zrobiło gdy doszłam do wniosku, że nie ma mi kto prawić komplementów. Takie życie Singla... W sumie, gdy nad tym rozmyślam to wydaje mi się to nawet bardzo smutne... W pracy oczywiście czasem się zdarzy taka sytuacja, no ale praca to praca. Od szefa to bym wolała dowiedzieć się o podwyżce niż usłyszeć: dobra robota!


Nie wiem czy jestem "rasową" kobietą, ale uwielbiam gdy od czasu do czasu pojawiają się jakieś komplementy pod moim kątem. Cieszy mnie, gdy ktoś z Was czasem nawet w kilku słowach odezwie się na facebook'u czy mailem i napisze, że to co robię ma sens. Te komplementy dodają mi skrzydeł, przynajmniej jeżeli chodzi o prowadzenie bloga.
Zauważam, że im jestem starsza tym bardziej liczę w takich słowach na szczerość, a fałsz jest łatwo wyczuć. Więc te szczere opinie cieszą mnie niezmiernie. Lubię marzyć... to już wiecie, czy zatem kiedyś usłyszę takie słowa jak: Pięknie dziś wyglądasz Kochanie :-) w sumie to nie potrafię sobie przypomnieć takiej sytuacji z życia małżeńskiego, a jeszcze żeby to była szczera sytuacja... Ta moja psychoanaliza doprowadzi mnie kiedyś do jakiegoś uszczerbku na zdrowiu. Jaka mnie czeka zatem przyszłość? Czy jeszcze kiedyś zaznam to czego nie zdążyłam doświadczyć? Marzę o tym, więc też poniekąd wierzę, że tak będzie, choć jeszcze absolutnie nie jestem na to gotowa (kolejny paradoks w moim życiu).

Jedno jest pewne, jeżeli sami oczekujemy komplementów, to też nauczmy się szczerze innych komplementować. Kilka miłych słów nigdy nie zaszkodzi. No to korzystając z okazji, z tego miejsca chciałam Wam przedstawić Anię, która prowadzi swój blog pod tym adresem: http://konwenanse.blog.pl/ warto do niej zaglądnąć, piękne teksty opatrzone świetnymi zdjęciami. Powiedziałabym, że to co opisuje czasem jest pół żartem, czasem pół serio, ale dotyczy spraw życia codziennego oglądanego i komentowanego przez wrażliwą i piękną kobietę.


Ps. Póki co wracam do "uprawiania samokomplementowania", no bo na bezrybiu to i rak rybą :-) dodam, że proceder ten z jakimś skutkiem wpływa na lepsze samopoczucie, ale na dłuższą metę, to chyba nie wystarczy. Choć muszę sobie samej pogratulować, bo co jak co, ale dziecko to mi się w życiu udało ;-) i nie muszę być urodziwa i szczupła, mam Alana, który kocha mnie bezwarunkowo, tylko muszę go jeszcze nauczyć prawić szczere komplementy, póki co ja go komplementuję bardzo często.

Ps2. Dziś szafka z talerzami została zdobyta, pierwsze trofeum w formie rozbitego talerza przez Alana mamy jest, ale miał minę ;-)



4 komentarze:

  1. Kochana, ja mam męża od 22 lat i w niedzielę właśnie nakrzyczałam na niego z tego powodu - no w ogóle nie prawi mi komplementów i mam wrażenie, że zwraca się do mnie wyłącznie, żeby coś obgadać, jak tak dalej pójdzie, to zapomnę, że jestem kobietą!!! Oczywiście rzekomo nie rozumiał o co mi chodziło :-/ Tak więc póki co ratujmy się lustrem, albo spróbójmy oczarować sąsiada ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz pora na odrobinę szczerości, jaki komplement zaserwowałaś ostatnio mężowi i kiedy? :-)

      Usuń
  2. Kochana, jesteś cudną mamą i świetną blogerką, jak już Ci pisałam. Masz wiele powodów do dumy, a poza tym jesteś śliczna. Nie urodziwa, czy przeciętna, ale śliczna.Masz czarujące spojrzenie i wspaniały uśmiech. Ja też mimo że mam męża to jednak częściej komplementy słyszę od przyjaciół, czy nawet obcych ludzi na ulicy. Już się z tym pogodziłam :)
    Dziękuję, że o mnie wspomniałaś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, szczególnie dziś to miód na moje spragnione komplementów ego.

      Usuń