czwartek, 23 lipca 2015

MAMO ROSNĘ

Fot. z albumu rodzinnego
Wieczór... Alan właśnie oderwał się od piersi i tradycyjnie położył się w poprzek łóżka. Lubię go obserwować gdy śpi, oczywiście nie robię tego godzinami, wystarczy minuta, dwie by nacieszyć wzrok śpiącym dzieckiem i mieć pewność, że spokojnie zasnął, wtedy o ile mam tylko siłę by podnieść się z łóżka to wstaję i piszę. 

Dziś pomyślałam, że to moje małe szczęście niezwykle urosło. Zaledwie rok temu ubierałam go w rozmiar 62, a teraz śmiało mogę zakładać 92. Kilogramów też mu przybyło, a ja podnosząc go kilkadziesiąt razy dziennie wcale tego nie czuję. 12 kg żywej wagi, a na starcie miał niespełna 4 kg. Czas biegnie nieubłaganie, a ja mam 8 kg szczęścia więcej niż półtorej roku temu (niezła lokata - musicie przyznać oprocentowanie póki co według mnie jest bardzo wysokie). Na dodatek to moje wyrośnięte szczęście nareszcie chętnie chodzi. Ciekawe jak teraz będzie czuł się w żłobku po wakacyjnej przerwie - wyszedł z niego na czworaka, wróci na.... "stojaka"? :-)


No właśnie, jak będzie w żłobku po przerwie? Tym razem na stojąco, a nie raczkując? W sumie dopiero w czasie tej przerwy wakacyjnej gdy nareszcie nabył umiejętność chodzenia zauważyłam jak bardzo nagle wydoroślał. Zaczął chętniej bawić się z dziećmi, czasem nawet potrafił zawalczyć o miejsce w grupie. Nic więc dziwnego, że żłobek go wcześniej przerażał, bo jako jedyne dziecko w grupie raczkował, reszta chodziła. Na wszystkich więc musiał patrzeć z pozycji siedzącej, od dołu. Nie mógł zwinnie przemieszczać się, biegające dzieci mogły go niesamowicie stresować, trącać, potykać się o niego, obijać. Brak Mamy, domu, nowe środowisko, rozwrzeszczane i rozbiegane dzieci walczące o zabawki, przepychające się, czasem zaczepne... Nawet nie chcę myśleć, co w tej Jego malutkiej główce się wówczas gromadziło.

Teraz już wiem dlaczego żłobkowe "ciocie" powiedziały mi, że najbardziej lubił patrzeć na inne dzieci z wózeczka i tam potrafił spędzić kilka godzin w ciągu dnia. Zrozumiałam nareszcie, że to była swego rodzaju obrona, znalazł swój azyl, gdzie czuł się w miarę bezpiecznie.
Jak dobrze, że już chodzi. Jak dobrze, że robi się też bardziej odważny i samodzielny, bo ostatnie miesiące (patrząc z mojej perspektywy) były przecież bardzo zajmujące, bo Alan wymagał bardzo dużo uwagi. Może wkrótce będę więc miała odrobinę czasu dla siebie? Mam nadzieję, że tak, bo zaczyna mi go bardzo brakować.

Żłobek w tym miesiącu  mamy nieczynny, jak dobrze pójdzie to wrócimy do niego w sierpniu. Piszę, że jak "dobrze pójdzie" bo dziś znowu musiałam wziąć "opiekę", bo moje dziecko w 3 dniu uczęszczania do pobliskiego Klubu Malucha wróciło do domu z gorączką, katarem i lekkim kaszlem... nie wspomnę o tradycyjnych dolegliwościach, bo niektórzy pewnie czytają ten wpis przy jedzeniu. W każdym razie znowu mamy taką nijaką mieszankę wybuchową i 30 stopni upału do tego.

Przyznam Wam, że temat powrotu do żłobka wziął mi się z owego Klubu Malucha, bo tu Alan nagle zupełnie inaczej przyjął fakt pozostawienia go w nowym miejscu, z innymi dziećmi i obcymi ciociami. Życie z perspektywy chodzącego dziecka jest zupełnie inne, mam nadzieję, że jak wrócimy do naszego "żłobka" to jego nastawienie się nie zmieni i na dodatek znajdzie swoje miejsce w grupie dzieci, które poniekąd już zna.

W czasie urlopu gościliśmy u nas wiele osób, które wpadały z dziećmi. Wówczas zauważyłam jak nasze maluchy walczą o "hierarchię" w grupie. Nagle doszło do mnie, że Ci mali chłopcy też już mają zapędy na bycie samcem alfa w stadzie. Wiem jednak po tych obserwacjach, że teraz moje dziecko poradzi sobie w grupie rówieśników. Będę go bacznie obserwować. Swoją drogą dla małych dam był bardzo uprzejmy i szarmancki :-)

Na koniec muszę dodać, że w lipcu oprócz stanięcia na nogi i chodzenia, Alan dorobił się 4 kłów, wszystkie trójki nareszcie po wielu męczących nocach przebiły się! Jest sukces! No to teraz pora na piątki, bo czwórki już dawno nam wyrosły.  No i znowu trzeba będzie zacząć kompletować ubrania jesienno zimowe, bo poprzednie już jakby trochę się skurczyły... ależ dziecko w tym wieku szybko rośnie :-)



6 komentarzy:

  1. Musi rosnąć... a jak urośnie będzie rycerzem mamusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dorośnie to będzie szukał swojej księżniczki i będę musiała się z tym faktem wtedy pogodzić, że nie będzie on już wtedy tylko mój :-)

      Usuń
    2. A mama wtedy znajdzie swojego księcia- tego życzę :)
      Kochana, właśnie dodałam Twojego audio-bloga do ulubionych! Słucham o komarze :)

      Usuń
    3. Dziękuję Aniu, ja Twój też już dawno polubiłam. Dzięki Tobie poznałam Audioblog.
      A co do księcia.... to jeszcze trochę pomarzę.

      Usuń
  2. A może różnica w podejściu Alana do nowego miejsca nie wynika tylko z faktu, że zaczął samodzielnie chodzić? To być może zmieniło jego perspektywę na otaczającą rzeczywistość...ale może istnieją jeszcze inne czynniki wskazujące na zmianę jego zachowania. W Klubie Malucha, do którego teraz uczęszcza jest pewnie mniejsza grupa dzieci, opieka prowadzona jest bardziej indywidualnie, a zajęcia są bardziej dostosowane do konkretnych potrzeb Dzieci. Może to powoduje, że Alan "nie gubi" się w grupie Dzieci. Myślałaś o tym Singiel Mamo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kasiu, to prawda. Kilka czynników (nie tylko chodzenie) zapewne miało wpływ na to jak Alan zachowywał się w Klubie Malucha. Mniej dzieci to podstawa, zabawy w plenerze, basen w ogrodzie i bardzo indywidualne podejście do każdego dziecka, to zapewne sprawiło, że Alan bardzo lubił tam chodzić. Szczerze mówiąc chętnie mogę ten Klub polecać, ktoś chętny?

      Usuń