niedziela, 9 sierpnia 2015

GABUNIA

Wszystko w tym tygodniu jest pod górkę: zepsuł się komputer, wróciło wczesno-poranne wstawanie (bo wróciłam do pracy), w aucie wycieka płyn do chłodnicy, ale te rzeczy to pikuś, bo Przyjaciółka walczy o swoje życie w szpitalu. Niechby mi się auto psuło, niechby komputer nie odpalił, niech nawet wstaję godzinę lub dwie wcześniej do pracy, byleby Ona wyzdrowiała.

Walczy o godne życie od lat, a teraz z daleka od domu, bo z drugiej strony Polski leży w szpitalu i walczy o życie. Piszę o Gabuni76, którą znacie z komentarzy z mojego bloga. Często starałam się też odsyłać Was do jej bloga jako do osoby, którą niesamowicie szanuję i podziwiam. 22 lipca w czasie wakacji nad Bałtykiem Gabunia trafiła tam do szpitala, jest już po 3 operacjach i mimo wielkiego bólu i ogromnych trudności ma na szczęście wielką ochotę na życie. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej.

Trudnego tematu się podjęłam, bo słów mi brakuje (i wcale wysoka temperatura za oknem nie ma na to wpływu) brakuje mi słów, bo jak opisywać czyjś ból? Jakie słowa dobrać by nie zranić Gabuni i jej bliskich?

Oto Gabunia, jedno z najnowszych zdjęć, bo z tych wakacji z Turcji, zdjęcie to ściągnęłam z bloga Gabuni:  http://gabunia76.crazylife.pl/2015/07/13/co-takiego-ciekawego-dowiedziala-sie-stapajaca-stopa-ciag-dalszy/


Matka, Żona, Córka, Przyjciółka, Kobieta... cudowny Człowiek, o wielkim sercu, zawsze marząca i działająca, dążąca do celu. Pewnie teraz powiecie, że to przymioty jakie pasują do wielu z nas, ale Ona niestety dodatkowo dźwiga na swoich barkach od najmłodszych lat brzemię przewlekłych chorób, które sprawiły, że musiała stać się szybko z jednej strony dojrzałą i wrażliwą, zaś z drugiej strony twardą i silną kobietą. Choroba odcisnęła na niej znak, nie tylko fizyczny, ale też psychiczny. Uwielbiam definicję choroby według Gabuni:
Choroba – moja krótka definicja brzmi „wrzód na dupie”. Boli, ugniata i pęka, potem się podgoi i znów pęka i tak w kółko. Ogólnie potrafi być upierdliwa i męcząca.
Gabunia wyjechała w lipcu nad polskie morze, już miała wracać, ale dały o sobie znać ropniaki, o których wiele razy pisała na swoim blogu choćby tu: Potyczki ze służbą zdrowia. Ma już 3 operacje za sobą. W jednej z wiadomości do mnie napisała tak:

Nie chcę się żalić, ale nie życzę takiego cierpienia nawet Hitlerowi. Jeszcze nie miałam okazji w tak dramatyczny sposób żegnać się z najbliższymi kiedy byli o setki kilometrów stąd...
Bardzo Cię chciałam prosić o dużo modlitwy i kciukasów to jest teraz dla mnie bardzo ważne...

Modlitwa będzie bardzo konieczna.Cały czas się nie chce poprawić i jelita nie mogą ruszyć. Bardzo się boje.
To wszystko to mocny przekaz, mocne słowa, które ciężko komentować i ciężko w takiej sytuacji pocieszać standardową odpowiedzią typu: Nie martw się będzie dobrze.

Na koniec powiem tak: to co piszę jest z jednej strony z potrzeby serca (myślę o tym już od wielu dni), z drugiej strony wczoraj Gabunia mnie poprosiła by dać znać (na jej i swoim blogu) o tym co się z nią dzieje. Mocno wierzy w to, że jeżeli więcej osób się dowie, to więcej osób wspomni ją w swoich modlitwach, a tego Ona bardzo potrzebuje. 


DO GABUNI:

Muszę Ci powiedzieć Gabunia, że podziwiam Cię też za niezłomną wiarę, o której nie raz wypowiadałaś się na łamach swojego bloga. W swoich modlitwach o Tobie pamiętam. Cieszę się, że Cię od najmłodszych lat znam.




10 komentarzy:

  1. Moniś chciałabym Ci z całego serca podziękować za taki piękny i ciepły przekaz w Twoim poście. Nic dodać, nic ująć. Bardzo dziękuję Tobie i wszystkim za wsparcie. Ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Ku...a, Gabryśka! Ja Ci zabraniam chorować! Bier Ty się babo w garść i dość tego leżenia. Wakacje się skończyły! Natychmiast mi tu wracać do Skawiny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kapitanie zbieram sie do zycia bo znow kurde wakacje w szpitalu przeleze :-( dzieki kochane za pamiec i wsparcie i jeszcze raz Bog zaplac Monia za piekny post i nie wiem jak Ci sie odwdziecze. Sciskam :-)

      Usuń
    2. Odwdzięczysz się jak wyzdrowiejesz i do nas wrócisz, to wystarczy :-) a potem wezmę Makówkę pod rękę i Ci kiedyś najazd zrobimy.

      Usuń
  3. Gabunia, dla mnie już sama myśl, że ktoś myśli o mnie, dobrze mi życzy spowodowałaby nadludzką energię do pozbierania się. Nie możesz zawieść tych, którzy czekają na twój powrót i twoje kolejne posty na blogu. Czasem o kłopotach mówi się, że Pan Bóg rozdaje najpiękniejsze prezenty opakowane w wiele warstw...kłopotów.Kto je przetrwa i cierpiwie "rozpakuje" ten doświadczy najpiękniejszego prezentu. Spróbuj wykazać sie dzielnością i cierpliowścią. Jakiś ukryty przed tobą cel musi w tym Stwórca mieć bo mówi się również, że szczegołnie doświadcza tych, których bardzo kocha. Dużo, dużo zdrowia, powrotu sił witalnych i nadziei , przede wszystkim! Pozdrawiam, a Sigiel Mamie dziękuję za ciepły tekst. Widzisz, Gabunia, prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gabunię, uwielbiam. Gabuniu kochana, zdrowiej nam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co napisać, więc napiszę tylko tyle: Będę się modlił i trzymał kciuki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę dodać komentarza u Gabuni, więc pozwól właścicielko tego bloga, że tu do niej napiszę.... Gabuniu :( Nie miałam pojęcia, że jest z Tobą aż tak źle... trzymaj się Kochana a ja pomodlę się o Twoje zdrowie...w moim przypadku modlitwy wirtualnych znajomych pomogły. Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gabunia czuje się już odrobinę lepiej, zresztą możecie zajrzeć na jej blog: http://gabunia76.crazylife.pl/2015/08/17/powrot-zza-swiatow/comment-page-1/#comment-873

    OdpowiedzUsuń